Sprawdź także
Metamorfozy, historia pekińczyka
14/01/2021
Zofia Mrzewińska

Przed pierwszym startem z psem – dla tych, którzy sami szkolą psa

Przed pierwszym startem z psem – dla tych, którzy sami szkolą psa

Z czego składa się pies startujący na zawodach – oczywiście z psa właściwego i z przewodnika. W dziesiątkach poradników znajdziemy setki porad dotyczących szkolenia psów. Nie szkodzi, że te porady bywają sprzeczne – przynajmniej jest z czego wybrać. Trochę trudniej o porady dotyczące przewodnika,  a przecież żaden pies właściwy nie zaprezentuje się doskonale na zawodach, jeśli przewodnik nie przygotuje również siebie!

Pierwsze zadanie dla przewodnika, przed pierwszym startem z psem to dokładne, na pamięć i na wyrywki, opanowanie opisu ćwiczeń.

Wprawdzie sędzia może podpowiadać coś nowicjuszowi, ale to już psuje obraz pracy. Przewodnik musi najpierw zapamiętać  w jaki sposób ma poruszać się z psem na boisku,  jakie są dopuszczalne słowa poleceń czy gesty. Opis ćwiczeń to jednak za mało – zasady oceny też musimy poznać! Bo bezskuteczne powtarzanie polecenia może kosztować więcej karnych punktów niż te „dodatnie”, przysługujące za częściowo wykonane ćwiczenie. Nie ograniczajmy znajomości regulaminu tylko do opisu ćwiczeń, musimy wiedzieć, jak wykonać ćwiczenie na najwyższą możliwą ocenę i za co są punkty karne. Pies właściwy nie może nauczyć się punktacji, ale przewodnik musi…

Znamy już dokładnie regulamin? Doskonale, teraz trenujemy siebie samego, co najmniej tak, jakbyśmy mieli maszerować w kompanii reprezentacyjnej podczas największych uroczystości państwowych. Uczymy się opanować własne ciało, ćwiczymy elegancję ruchu, zwroty w sportowym stylu, wydawanie w porę poleceń, uczymy się także wytrzymania stania na baczność przez pięć minut, jeśli tego wymaga regulamin. I oczywiście tego wszystkiego uczymy się bez psa! Warto poprosić znajomych o nagranie takiego treningu – wtedy okaże się, czy aby, wołając „do mnie” nie schylamy odruchowo głowy – a to już może być potraktowane jako podwójna komenda i polecą punkty karne.

Kolejny etap to praca z psem zastępczym.

O psie zastępczym już pisałam, ale przypomnę na wszelki wypadek – psem zastępczym może być równie dobrze pluszak-zabawka czy baniak po wodzie mineralnej, „prowadzony” na smyczy. Eleganckie trzymanie i odpinanie smyczy też jest ważne – jeżeli zostawiając „zastępczego psa” na siad w marszu obejrzymy się odruchowo, to prawdopodobnie powtórzymy ten błąd i na zawodach. A jak nie powtórzymy, to pies może być zdezorientowany brakiem dodatkowego sygnału. Więc podczas treningów najpierw z psem zastępczym, a potem z właściwym unikajmy niepotrzebnych gestów, które i wprowadzają w błąd psa, i mogą być potraktowane jako dodatkowa, niedozwolona komenda.

Wiemy już, czego musimy wymagać od siebie, pora doskonalić współpracę z psem właściwym. Są psy, którym przeszkodzi szeleszczący listek lub piórko niesione wiatrem, są i takie, które nie zwrócą uwagi na ulewę i burzę. Większa wrażliwość na otoczenie w niczym nie dyskwalifikuje psa! To my musimy ocenić, na ile nasz Burek uzależnia się od sytuacji, a na ile koncentruje się tylko na nas i odpowiednio przygotować trening. Być może obecność sędziego czy komisarza ringu obserwującego z bliska naszą pracę nadmiernie zaciekawi psa, być może zwierzątko na własną łapę pobiegłoby do stojaków z aportami – no to trzeba poprosić znajomych o odgrywanie roli sędziego, ustawić stolik czy przeszkody tak, aby pies przyzwyczaił się do różnych sytuacji na boisku.

Przećwiczmy jeszcze kilka niespodzianek – dzwoniący głośno telefon komórkowy, ostry gwizd, szczekający inny pies, okrzyki widzów stojących za ringiem. Jeśli obecność kogoś z rodziny tuż przy ringu rozprasza psa – to albo ktoś serdecznie bliski zwierzakowi będzie nam milcząco towarzyszyć przy treningach, albo nie pojedzie z nami na zawody.  Przynajmniej nie na pierwsze zawody!

Nawet wytrawnym rutyniarzom mogą podnosić się emocje w chwili startu, co dopiero nowicjuszom.

Wszelkie emocje przewodnika na pewno udzielą się psu i mogą skutkować szybszą przemianą materii – a załatwianie się na boisku przekreśli szanse na jakikolwiek przyzwoity wynik. Nie przekarmiajmy więc psa przed startem, ale spacer, taki dla fizjologii, jest jak najbardziej potrzebny.

Oczywiście trzeba też pamiętać, jak ubieramy psa, jak siebie. Nie wszystkie  obroże czy łańcuszki są dopuszczone na zawodach. O ile nie determinuje nas obowiązkowy strój klubowy, ubranie powinno być tak dopasowane kolorem i krojem, aby pies właściwy sprawiał wrażenie, że nie tylko równo idzie, ale wręcz płynie w powietrzu, stawiając łapy zgodnie z rytmem kroków przewodnika.

Właśnie – sprawiać wrażenie.

Każde zawody zaczynają się od podejścia sędziego do zawodników, meldunku, podania ręki. Psy najczęściej siedzą w grupie lub parami. Jeśli nasz zwierzak nie wytrzyma i spróbuje zawrzeć zębatą znajomość z czworonożnym konkurentem, jeśli okaże sędziemu nadmiar entuzjazmu lub, co gorzej, nieufności – możemy już mieć po zawodach.

Nie da się drugi raz zrobić pierwszego wrażenia…

Obraz susanne906 z Pixabay

Udostępnij na:

Więcej z serii: Zofia Mrzewińska - z notatnika trenerki

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter