Sprawdź także
Tylko nie popraw, proszę
09/03/2020
Zofia Mrzewińska

Wygaszanie niepożądanych zachowań u psów

Wygaszanie niepożądanych zachowań u psów

Na pewno niejeden raz widzieliście dziecko domagające się czegoś w sposób trudny do zaakceptowania – najpierw dopominanie się, potem krzyk, a wreszcie rzucanie się na podłogę w sklepie, gdy mama odmawia zakupu kolejnej zabawki, czekoladki czy jajka-niespodzianki. Podobne zachowanie potrafią zademonstrować nam także nasze ukochane czworołapki – i powód jest dokładnie taki sam – elementarny brak konsekwentnego wychowywania.

Pies, podobnie jak kilkuletnie dziecko, błyskawicznie uczy się wykorzystywać każdą sytuację dla własnej korzyści – to owszem, dowód inteligencji, ale tylko od nas zależy, czy zachowanie zwierzaka będzie coraz bardziej kłopotliwe.

Wybuch wygaszania wystąpi wtedy, gdy za późno spróbujemy zmienić zachowanie psa.

Klasyczny przykład wybuchu wygaszania zaobserwujemy przy próbach oduczania psa żebrania przy stole. Jasne, że zapach naszego jedzenia jest niczym magnes – psiątko tak wyraźnie całym sobą prosi bodaj o jeden kąsek! Mięknie nam serce, odkrawamy plasterek kiełbasy – to tylko ten jeden raz, niech już dostanie, skoro prosi. Za drugim, trzecim i kolejnym razem pies coraz wyraźniej zaczyna przypominać o swojej obecności. Trącanie łapą, popiskiwanie, zaśliniona mordka na kolanach ukochanej pani – każdy sposób jest dobry, jeśli przynosi skutek. W końcu, gdy popiskiwanie zmienia w natarczywe szczeknięcia, mamy dość; przestajemy dokarmiać zwierzątko przy stole – i wtedy właśnie spotkamy się z tym, co nazywane jest wybuchem wygaszania. Pies nie może zrozumieć, dlaczego dotychczasowe sposoby przestały działać – spróbuje więc innych, głośniejszych lub aktywniejszych. Jeżeli dla świętego spokoju ustąpimy (tak, tylko ten jeden raz…) to wygaszanie niepożądanych zachowań czyli oduczanie czegokolwiek będzie nieporównanie trudniejsze.

Nowoczesna pedagogika nakazuje, aby wrzeszczące w sklepie dziecko ignorować tak długo, aż samo zrezygnuje z wymuszania, dopiero wtedy spokojną rozmową przekierować uwagę trzylatka. Z psem nie porozmawiamy – jeśli już dojdzie do wybuchu wygaszania, wtedy, zamiast ignorować, wskażmy inne zachowanie, wykluczające to, które chcemy wygasić. W warunkach domowych takim zachowaniem może być choćby wysłanie psa na wskazane miejsce. Ale i tu kryje się pewien haczyk. Jeśli chcemy nauczyć psa, aby w ekscytującej go sytuacji pozostawał we wskazanym miejscu, nie możemy go z tego miejsca odwoływać! To nie znaczy, że pies zostanie tam na zawsze – po prostu w odpowiedniej chwili sami podejdziemy do zwierzątka, pochwalimy, okazjonalnie nagrodzimy i innym poleceniem zwolnimy z dalszego pozostawania w dystansie.

Prawidłowo nauczony pozostawania pies może spokojnie leżeć w otwartym bagażniku samochodu, obserwując właściciela zajętego choćby przygotowaniem grilla; pies już wie doskonale, że nagroda przyjdzie za jakiś czas, a jakiekolwiek próby działania na własną łapę nie dadzą żadnych korzyści.

Naukę zaczynamy w domu od polecenia warowania obok nas.

Z warowania zwolnimy po jakimś czasie pochwałą i hasłem oznaczającym koniec pracy. Następne etapy to warowanie w coraz większym dystansie; wreszcie w wyznaczonym i nazwanym miejscu, na które odsyłamy już tylko poleceniem. To ćwiczenie kończy się zawsze podejściem do psa, pochwałą i nieregularną nagrodą; potem pies może robić to, na co tylko ma ochotę

A co, jeśli chcemy, aby pies jednak z wyznaczonego miejsca izolacji przebiegał do nas na zawołanie? Po prostu inne hasło, np. „miejsce” oznaczać ma dla psa „czekaj tu w dowolnej pozycji aż po ciebie wrócę”, a inne, np. „zostań” znaczy „czekaj tu na stój, siad czy waruj, dopóki cię nie zawołam lub pozwolę biegać”.

Wygaszanie niepożądanych zachowań pozostawaniem w określonym miejscu sprawdzi się doskonale w domu czy w samochodzie.

Jeżeli chcemy powstrzymać szczekanie na spacerze na innego psa, stłumić zainteresowanie rowerzystami czy spacerującymi przed psim nosem ptakami, lepiej uprzedzić naszego pupila. Zanim pies zacznie szarpać się na smyczy, wymagamy precyzyjnego chodzenia przy nodze, z przyjmowaniem co chwilę pozycji „siad”. Okazjonalna nagroda będzie wydawana dopiero po uzyskaniu pełnej koncentracji na wykonywanych ćwiczeniach.

A swoją drogą, szkoda, że tak rzadko dziś dzieci zapraszane są do wspólnego stołu z rodzicami i gośćmi dopiero wtedy, gdy opanują sztukę odpowiedniego zachowania się przy jedzeniu podawanym na mniejszym, osobnym stoliku…

Obraz Karolina Grabowska z Pixabay

Udostępnij na:

Więcej z serii: Zofia Mrzewińska - z notatnika trenerki

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter