Sprawdź także
Czy psy naprawdę potrafią okazywać nam wdzięczność?
29/07/2020
Agnieszka Czylok

Jamnik – Jego Królewska Upartość – szkolenie jamnika

Jamnik – Jego Królewska Upartość – szkolenie jamnika

Szkolenie jamnika do jakichkolwiek zadań może być dla trenera źródłem prawdziwej radości. Bo jamnik to nie tylko Jego Królewska Długość, ale przede wszystkim Jego Królewska Upartość. Przechytrzenie takiego uparciucha daje ogromną satysfakcję – po lekturze zamieszczonego tu wywiadu z hodowcami jamników, z niekłamanym wzruszeniem powspominałam te Upartości, z którymi niejeden raz miałam przyjemność pracować.

Kraków jest na pewno miastem jamnikolubnym – tu od lat podziwiamy przecież paradę jamników, a jubileuszowy, dwudziesty piąty marsz jamników spod Barbakanu na Rynek odbył się we wrześniu 2019 roku.

Także na pokazach szkolenia, organizowanych z okazji wystaw psów rasowych w Krakowie, jamniki odgrywały niepoślednią rolę. Miniaturowa jamniczka Gina, serdecznie zaprzyjaźniona z moją wyjątkowo opiekuńczą owczarką niemiecką Luśką, demonstrowała na takim właśnie pokazie – chyba to było w połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku – perfekcyjny aport przez przeszkodę. Tyle że przeszkodą była grzecznie warująca Luśka, a rolę aportu spełniała mała drewniana łyżeczka – o inny aport, dopasowany wielkością do pyszczka Giny, było wtedy trudno. Luśka wytrzymała na waruj, Gina skok po aport wykonała bezbłędnie, powrotny z łyżeczką też bez podpórki, chociaż podczas treningów nieraz lądowała na swojej wielkiej przyjaciółce…

Zorba i jej córka Tońka, szorstkie jamniczki, godnie podtrzymywały te krakowskie tradycje na egzaminach posłuszeństwa i kolejnych pokazach; młodziutka Tońka na egzaminie PT zostawiła w pokonanym polu dorosłego owczarka niemieckiego. Tońka zaliczyła także próby polowe i konkursy jesienne – nie byłam i nie jestem myśliwym, moją rolą było tylko wypracowanie idealnego aportowania przedmiotów wykonanych z różnych materiałów. No i w Parku im. dr Jordana w Krakowie biegałam przed Tońką na czworakach, popychając nosem aport w jej stronę. Nie przeszkadzały nam ani trochę uwagi przechodzących po alejkach niedzielnych spacerowiczów…

Mijały kolejne lata, odeszła Luśka i jej przyjaciółki. Gładkowłosa jamniczka Figa nie miała ani trochę ochoty na serdeczniejszą znajomość z moją Raszką – suką malinois.

Jednak podczas treningów i wspólnych podróży obie pannice musiały tolerować się nawzajem; właścicielka Figi i ja także na wszelki wypadek nie spuszczałyśmy ich z oka, bo bardzo pewna siebie jamniczka nieraz dążyła do konfrontacji. Figa nie miała udokumentowanego pochodzenia, co nie przeszkadzało jej sprawdzać się w zawodach posłuszeństwa – psy bez rodowodu mogły startować w zawodach organizowanych przez Związek Kynologiczny w Polsce, oprócz zawodów o mistrzostwo Polski lub międzynarodowych.

Ale i bez królewskich dokumentów jamnik Figa była najbardziej upartą ze znanych mi Jamniczych Upartości. Pasja kopania w ziemi stwarzała nieco problemów na treningach – gdyby Fidze pozwolić na pełną swobodę, boisko na pewno zmieniłoby się w kopalnię odkrywkową. Absolutny zakaz kopania skutkowałby buntem lub co najmniej niechęcią, a przecież chciałam, aby Figa cieszyła się pracą. No to kopanie zostawiłyśmy jako najbardziej motywującą nagrodę – po prawidłowo wykonanych ćwiczeniach Figa mogła, na podane hasło, przez kilka minut ryć dziurę – tylko we wskazanym miejscu. I taka nagroda sprawdzała się doskonale, lepiej niż jakiekolwiek smakołyki.

Samo regulaminowe posłuszeństwo było jednak dla jamniczki zbyt nudne – także w domu wymyślano jej najrozmaitsze ćwiczenia. Popatrzcie, jak prześlicznie wybierała i aportowała korek – to film sprzed kilku już lat, ale powspominać z rozrzewnieniem można…

Film: Sara Świerkosz i Figa

Obraz Alexandr Ivanov z Pixabay

Udostępnij na:

Więcej z serii: Zofia Mrzewińska - z notatnika trenerki

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter