Sprawdź także
Zobojętniamy psu ptaki
20/09/2020
Zofia Mrzewińska

Mój pies nic nie zrobi

Mój pies nic nie zrobi

Właścicieli psów małych można z grubsza podzielić na trzy kategorie: pierwsi z dumą obserwują swego ratlerka jazgocącego na rottweilera, drudzy porywają malca na ręce widząc spokojnego dużego psa na smyczy, trzeci – i tych niestety jest najwięcej – nie patrzą, co robi ich pies – jest mały, więc wszystko mu wolno.

Właścicieli psów dużych można z grubsza podzielić na trzy grupy: pierwsi odchodzą ze spokojnym rottweilerem, gdy jazgoce ratlerek, drudzy krzyczą: “mój pies nic nie zrobi”, a trzeci nie patrzą co robi ich pies – jest większy, więc nic mu nie grozi. Z moich codziennych obserwacji wynika, że niestety najmniej jest reprezentantów pierwszej grupy.

A przecież na co dzień wzajemna psia agresja obrzydza spacer, skłóca sąsiadów, nawet czasem owocuje głęboką wzajemną nienawiścią ludzi.

Niektórzy z nas są zdania, że wystarczy zostawić psy samym sobie – słabszy się podda, silniejszy przytrzyma i puści, krew się nie poleje. Ale takie zachowania występują najczęściej tylko w grupie współpracujących zwierząt, gdzie już szczeniaki respektują hierarchię obowiązującą wśród dorosłych, a własną ustalają niegroźnymi mlecznymi zębami.

Nie można liczyć, że każdy pies uszanuje gest poddania pierwszy raz spotkanego drugiego, ani że bezkrwawo ustalą, który rządzi. Wystarczy przecież, aby jeden ze zwierzaków miał za sobą złe doświadczenia, i za chwilę wybuchnie szarpiąca nerwy awantura – dobrze, jeśli nie trzeba będzie rozdzielać psów ani szukać najbliższej lecznicy weterynaryjnej.

Pamiętajmy, że żadne testy nie eliminują z hodowli psów nie okazujących zachowań socjalnych – nie odsuwa się od rozmnażania psów o idealnym, zgodnym z wzorcem rasy wyglądzie, choćby były nieobliczalnie agresywne wobec innych. Szczeniaki, sprzedawane jak najszybciej, nie uczą się socjalnych zachowań w grupie, a i bardzo często trzymane są w hodowlach w izolowanych klatkach.

Na dodatek, podczas kwarantanny poszczepiennej, właściciele nie kontaktują malucha z innymi psami, uniemożliwiając naukę zachowań socjalnych, a co gorsze, często utwierdzają pieska w przekonaniu, że jest najważniejszy w rodzinie. Trudno w mieście pojąć psu, jakie jest jego terytorium. W bloku najostrzejsze konflikty powstają na klatce schodowej i najbliższym skwerku, traktowanych przez psy jako przedłużenie domu, w którym przecież wszystko wolno. A na ulicy, naprowadzając na krótkich smyczach psy nos w nos, prowokujemy kolejne starcia.

Jak przerwać to niedobrze zaczarowane koło?

Kupując szczenię do miasta, wybierajmy to, które nie wszczyna awantur z rodzeństwem. W pierwszych tygodniach od zakupu, nie izolujmy naszego malucha od całego świata! Szczeniak nawet w okresie kwarantanny poszczepiennej może przecież mieć kontakt ze zdrowym psychicznie i fizycznie dorosłym psem. Szkolenie zaczynajmy jak najwcześniej – w psich przedszkolach szczeniaki powinny przede wszystkim uczyć się elementarnych zachowań obowiązujących w mieście i poznawać się wzajemnie. Podczas szkolenia starszych psów cenne są ćwiczenia, które przyzwyczajają do niereagowania na przechodzące dookoła inne psy. Przewożąc obcego psa samochodem, pamiętajmy, że łatwiej będzie o bezkonfliktową jazdę, jeśli pierwszy (oczywiście po człowieku) wsiądzie pies – gość, a pierwszy wysiądzie stały użytkownik auta. Po opuszczeniu auta nie pozwalajmy natychmiast na swobodne bieganie razem obcych sobie psów – napięcie podróży może rozładować się w zaciekłej bijatyce.

Nie przychodźmy z naszym pupilem do domu, gdzie jest drugi dorosły pies, chyba że doskonale znają się od szczeniaka ale i wtedy lepiej, aby wizyta nastąpiła po wspólnym spacerze. Co najmniej poczwórnej uwagi wymaga wyjście z dwoma zaprzyjaźnionymi psami – one już tworzą stado, już czują się pewniej, zawłaszczają każdy nowy teren i chętnie przepędzą we dwójkę innego psa.

W bloku pies nie powinien wychodzić pierwszy przez drzwi na klatkę schodową.

Wtedy łatwiej uniknąć nieoczekiwanych spotkań dwóch psów, z których każdy jest przekonany, że to jest jego własne terytorium.  Jeśli do bloku zawita nowe szczenię – zaproponujmy, by zaprzyjaźniło się z naszym jak najwcześniej. Jeśli zamieszka w naszym bloku nowy dorosły pies – można zaaranżować spotkanie na gruncie neutralnym, nie dla zabawy, ale dla wspólnego szkolenia. Pies wyszkolony, podporządkowany przewodnikowi i znajdujący się pod kontrolą, nie będzie atakować innych psów.

Aby spacer był przyjemnością, nie stresem, przyjmijmy przynajmniej dwie zasady: po pierwsze, psy mogą podejść do siebie, jeśli obydwoje właściciele wyrażają na to zgodę; po drugie, widząc obcego psa, przywołujmy do nogi własnego i bierzmy go natychmiast na smycz.

Akurat tak się składa, że poznałam na własnych doświadczeniach problemy właścicieli i dużych, i małych psów.

Przez lata wychodziłam z bloku z owczarkiem niemieckim, potem z malinois. Teraz towarzyszy mi 7-kilogramowa stareńka psia znajdka, psiątko, które trafiło do mnie z azylu. W pierwszych dniach od zabrania z azylu Malutek, na pewno mieszaniec teriera, próbował, trzymany na smyczy, startować z jazgotem i z bojowo podniesionym ogonem do każdego zauważonego psa. Teraz, po trzech miesiącach życia pod jednym dachem, mogę mijać się spokojnie z innymi psami, o ile te inne zignorują mojego Malutka. Malutek już nie zaczyna awantur – jest obojętny wobec samców i (mimo kastracji) nadal uwodzicielski wobec suczek. Jeśli trzy miesiące starczyły, by kontrolować zachowanie psa o nieznanej, a na pewno trudnej przeszłości, to tym łatwiej opanować zwierzaka towarzyszącego nam od szczenięctwa. Niechże te konieczne codzienne spacery w ciasnocie miejskich ulic i skwerków będą choć trochę mniej stresujące dla nas i dla naszych psów.

Sprawdź nasze porady jak wychować szczeniaka.

Obraz alektas z Pixabay

Udostępnij na:

Więcej z serii: Zofia Mrzewińska - z notatnika trenerki

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter