Sprawdź także
Gość w domu psa
21/03/2020
Zofia Mrzewińska

Słoniowa pamięć psa

Słoniowa pamięć psa

Oszczędzę sobie i Państwu rozważań czym różni się pamięć psa, proceduralna od semantycznej i epizodycznej; opiszę to, co zdarzyło się naprawdę – wnioski wyciągniecie sami.

Owczarka niemiecka Luśka, wzór idealnego opiekuńczego psa pasterskiego, serdecznie zaopiekowała Neppera – szczeniaka rottweilera moich znajomych.

Chodziliśmy razem na spacery; malec w towarzystwie dorosłej suki bezpiecznie poznawał świat. Niestety szczenię padło ofiarą pierwszej wtedy epidemii parwowirozy w Polsce. Właściciele Neppera po roku od odejścia malca zdecydowali się na kupno kolejnego szczeniaka, też rottka – umówiliśmy się na spotkanie na krakowskich Błoniach. W pierwszej chwili Luśka, niesamowicie podekscytowana i radosna, podbiegła przywitać szczeniaka. Ale choć szczenię zachowywało się dokładnie tak jak jego poprzednik, suka, po starannym obwąchaniu, obwarczała malca i cofnęła się na sztywnych łapach. Na dodatek wyraźnie okazała, że nie życzy sobie już żadnego kontaktu z dobrze znajomym i lubianym do tej pory człowiekiem. Trudno o lepszy dowód pamięci zapachowej i sytuacyjnej – przy następnych spotkaniach suka, życzliwa wszystkim innym psim maluchom, wyraźnie okazywała niechęć i następcy Neppera, i jego właścicielowi. To nie tak miało być… Zdaniem Luśki, temu człowiekowi nadal powinien towarzyszyć tylko Nepper.

Każdy trener wie, jak trudno wymazać z psiej pamięci złe doświadczenia ze szczenięctwa.

Dorosły owczarek niemiecki, oceniany na ringu wystawowym, wycofał się w panice, gdy sędzia sięgnął po leżącą na stoliku gazetę. Pies nie dał się dotknąć i zszedł z ringu bez oceny. Ten sam pies poza ringiem chętnie akceptował nawet niezbyt taktowny kontakt dotykowy. Zdumiona właścicielka przypomniała sobie poniewczasie, że właśnie uderzeniem gazety karciła tego psa, gdy jeszcze był szczeniakiem…

Towarzyszący mi od niemal roku stareńki, zabrany z azylu pies, niewiele już potrafi zapamiętać – jednak zachował poczucie czasu i nie pogodził się z jesiennym cofaniem zegarków. Codziennie o tej samej porze, niezależnie od wskazówek zegara, podchodzi do mnie z sygnałem „ja nie muszę jeszcze wychodzić, ale ty powinnaś wstawać” …

Można by wiele mówić o tym, jak pies zapamiętuje sygnały zapowiadające coś dobrego. Kojarzy przecież nie tylko nasze sięgnięcie po klucze i smycz przed spacerem – informacją jest także wcześniejsze pakowanie do plecaka zabawek, zabieranych na wspólną wycieczkę. Czasem i zwierzak próbuje odświeżyć pamięć opiekuna – samorzutne, niewyuczone przyniesienie miski jest jasnym przecież sygnałem! Raszka, suka malinois, przypominała mi o porze spaceru przyniesieniem dużego drewnianego aportu – ten aport nigdy nie był używany w mieszkaniu; zawsze poza domem.

Uczysz psa pracy na śladach?

Jeśli od początku wiele razy pierwsze załamanie będziesz robić tylko w prawo, pies może mieć problem z rozwiązaniem śladu, na którym pierwsze załamanie będzie w lewo. No cóż, nie jestem pewna czy każdy polski kierowca po przyjeździe do Anglii od pierwszego dnia bez problemu przestawia się na ruch lewostronny… Nie trzeba zresztą jechać tak daleko – jeśli przepali się żarówka w pokoju, sami odruchowo naciskamy kontakt jeszcze przed wymianą żarówki, prawda?

Każdy pies łatwiej zapamiętuje nasze gesty niż słowa – mowa ciała ważniejsza jest dla psów. Dlatego szkolenie głuchego psa – sygnalizowanie poleceń gestami – sprawia większą trudność człowiekowi niż zwierzęciu. A i tak każdego doskonale słyszącego psa często wprowadzamy w błąd, wymagając czego innego głosem niż nieświadomie zmienianym gestem!

Najwięcej jednak problemów stwarza psia pamięć zdarzeń poprzedzających sytuacje trudne dla zwierzęcia. Jeśli biegający w ogrodzie pies zabierany jest do samochodu tylko przed bolesną wizytą u weterynarza, może obawiać się wejścia do lecznicy, potem jazdy samochodem, wreszcie wsiadania do auta, aż nawet zakładanie obroży okaże się problematyczne. I odczulanie trzeba będzie zaczynać od nagradzania i zobojętniania zakładania obroży. Dlatego też trudno oduczyć psa szczekania na ludzi przechodzących za ogrodzeniem. Przecież już za pierwszym razem ktoś obcy, oszczekiwany przez psa, poszedł dalej! Żaden pies nie wie, że człowiek i tak poszedłby w swoją stronę – według psa, intruz został przepędzony, a więc następnym razem trzeba szczekać jeszcze bardziej zawzięcie…

A może opiszecie zdarzenia, w których pies zadziwił was prawdziwie słoniową pamięcią?

Takie informacje zawsze są interesujące, wiedzy nigdy dość.

Udostępnij na:

Więcej z serii: Zofia Mrzewińska - z notatnika trenerki

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter