Sprawdź także
Tropienie sportowe – jak zacząć
26/04/2020
Agnieszka Filar

Kim powinniśmy być dla naszego psa, dominant, hierarcha czy lider

Kim powinniśmy być dla naszego psa, dominant, hierarcha czy lider

Kim powinniśmy być dla naszego psa, jak najlepiej dla obu zainteresowanych stron ułożyć wzajemne relacje? Chyba warto najpierw poznać zachowania zwierząt żyjących w zorganizowanych, w miarę stałych grupach.

Nasi najbliżsi krewni wśród zwierząt, czyli szympansy, mogłyby umiejętnością zawierania i łamania przed chwilą zawartych sojuszy zawstydzić niejednego polityka.

Ale szympansi dominant zdobywa pierwszą pozycję demonstrując fizyczną przewagę; walkę o władzę zaczyna od bicia i zastraszania słabszych od siebie, nie uczestniczy też w żaden sposób w wychowaniu potomstwa. Na pewno nie wyszłoby na dobre ani nam, ani psu, gdybyśmy staczali ustawiczne siłowe pojedynki i co rano krzykiem oznajmiali – ja tu jestem najważniejszy.

Najbliższy krewny naszego psa, czyli wilk, tworzy grupy oparte na trwałych związkach rodzinnych, szczenięta podporządkowują się rodzicom, o awansie w rodzinnej hierarchii mogą pomyśleć dopiero wtedy, jeśli znajdą własne terytorium i założą nową rodzinę. Skoro wilcze szczenię nie próbuje, dorastając, pokazywać zębów mamie ani tacie, to dlaczego niejeden udomowiony pies, wychowywany od urodzenia pod opieką człowieka, potrafi stwarzać nieliche problemy swojemu opiekunowi?

Wina jest oczywiście po naszej stronie. Przestaliśmy w hodowli preferować użytkowość psa – aktualnie modny wygląd stał się ważniejszy niż cechy psychiczne, a nawet niż zdrowa, normalna budowa zwierzęcia. Za często kupujemy – bo tańsze – szczenięta ze skandalicznych warunków, szczenięta pozbawione możliwości prawidłowego rozwoju emocjonalnego, za to dziedziczące stres, w jakim żyją suki matki. I równie często najpierw okazujemy szczeniakowi coś, co można by nazwać właśnie małpią miłością. A potem próbujemy, niczym szympansi dominant, siłą i krzykiem podporządkować sobie dorastające lub już dorosłe zwierzę, albo rozpaczliwie szukamy sposobów nie rozwiązania, ale unikania wszelkich konfliktowych sytuacji. A przecież pies nie może samodzielnie przetrwać w świecie człowieka, nie założy niczym wilk własnej grupy rodzinnej i naprawdę najlepiej będzie dla psa i dla nas, jeśli od pierwszego dnia pod wspólnym dachem przekonamy nasze zwierzątko, że to właśnie nam warto podporządkować się na co dzień i od święta także.

No to zacznijmy od podstaw – wilczątko doskonale wie, od kogo dostaje jedzenie.

Nasz szczeniak też powinien wiedzieć, że to my jesteśmy karmicielami – my, nie miska! Czyli jak najczęściej karmimy z ręki, potem z miski trzymanej w rękach, wreszcie stawianej obok nas. Do miski nakładamy tylko tyle jedzenia, ile malec zje od razu; dokładamy coś wyjątkowo pysznego z ręki, gdy miska jest już pusta. Od pierwszej chwili uczymy szczeniaka, że bliskość człowieka oznacza bezpieczne zaspokojenie głodu, nie rywalizację o pokarm. Jeśli zabieramy przed chwilą podaną kość, to właśnie po to, aby natychmiast podać szczeniakowi drugą, lepszą! Dorosły pies będzie pamiętać, że nie musi bronić przed nami miski, a ręce manipulujące przy pysku zapowiadają tylko korzyści. To pierwsza i podstawowa zasada obowiązująca w relacjach człowiek-pies: wszystko i zawsze warto oddać opiekunowi, choć opiekun nie zawsze i nie wszystko zabiera na zawsze…

Po drugie – nie narzucajmy się z czułościami. Każda suka-matka wylizuje i iska swojego szczeniaka, ale to są zabiegi higieniczne, a nie okazywanie czułości.

To szczeniak zabiega o możliwość zabawy z dorosłym psem, demonstrując przedtem podporządkowanie. Wprawdzie obgryzanie matczynego ogona czy uszu spotka się z błyskawiczną reprymendą, ale także z natychmiastowym przywróceniem do łask; suka nie obraża się na swoje dziecko. My też nie tylko możemy, ale i musimy okazać, jakie zachowanie jest akceptowane i dopuszczalne, a jakie natychmiast, bez gniewu, przerywamy. Szczeniak może być zachęcany do bliższego kontaktu, ale nie może być drażniony – dorosły pies nigdy dla własnej zabawy nie prowokuje wybuchów złości u malucha. Nadmiernie rozbawione szczenię może być unieruchomione, przytrzymane – tak, by odczuło przewagę fizyczną starszego psa lub opiekuna, ale bez gniewu i bez złości.

Tu ciekawostka z obserwacji zachowań szakali („Zabójcy bez winy”) – dorosły silny szakal najpierw bez gryzienia uderzał słabszego szakala całym ciałem, demonstrując przewagę fizyczną, dopiero potem proponował zabawę temu właśnie pobratymcowi. Podobne zachowanie można czasem zauważyć u bardzo pewnego siebie psa-samca – „koleżko, najpierw na chwilkę stłamszę cię, przewrócę bez gryzienia, przekonaj się, że jestem silniejszy, potem zostaniesz moim kumplem i będziemy mogli się bawić”. My też nie musimy ustawicznie demonstrować przewagi fizycznej własnym psom – starczy, aby bez lęku akceptowały przytrzymanie i unieruchomienie na chwilę – tego także uczymy od szczeniaka. Dorosły, prawidłowo wychowywany pies, nawet znacznie silniejszy od opiekuna, pamięta przecież lekcje ze szczenięctwa.

Jednak prawidłowe relacje przy jedzeniu i zabawie, przy codziennych kontaktach to przecież o wiele za mało.

Pozostaje najważniejsze – realizacja psich potrzeb emocjonalnych pod kierunkiem człowieka. Każdy wysiłek umysłowy potrzebny jest psu bardziej niż atłasowe legowisko, bardziej niż obejmowanie, przytulanie i potok niezrozumiałych słów, bardziej niż zaspokojenie potrzeby ruchu na psich wybiegach i smakołyki rzucane pod nos. Jeśli damy psu na co dzień możliwość jakiejkolwiek pracy, wszystko jedno, czy to będzie praca w zaprzęgu, szukanie zgubionej w trawie złotówki czy podanie piłeczki do rąk – dopiero wtedy staniemy się dla zwierzęcia niekwestionowanym liderem. Wtedy wszelkie „stój, siad, waruj, zostań” będą także sposobem na bezpieczne życie; pies naprawdę może bez przymusu, ale z uśmiechem na pysku reagować na sygnały opiekuna. Znajdź zajęcie odpowiednie dla twojego psa, nagradzaj możliwością robienia czegoś dla ciebie i razem z tobą; wtedy opieka nad zwierzęciem będzie nie tylko codziennym obowiązkiem, ale i źródłem radości. Dla psa i dla człowieka także.

Pies nie musi reagować jak automat na każde nowe polecenie. To my musimy spokojnie przekonać zwierzaka, że dla możliwości zapolowania na aport warto przedtem poudawać sen…

Obraz Ute Becker z Pixabay

Udostępnij na:

Więcej z serii: Zofia Mrzewińska - z notatnika trenerki

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter