Sprawdź także
Oznaczanie przedmiotu – nauka restartu i rozmieszczenie przedmiotów na śladzie
24/08/2020
Agnieszka Filar

Zabawa z psem, w berka i w chowanego

Zabawa z psem, w berka i w chowanego

Jak dobrze to znamy – idziemy na spacer, nasze zwierzątko węszy zawzięcie, czy trzymane na długiej lince czy puszczone luzem, zajmuje się przede wszystkim badaniem otoczenia. I zupełnie nie zwraca uwagi na to, co my robimy. Jeśli jest już nauczone przywołania, owszem, przywołane przybiegnie, chętnie i radośnie przyjmie pochwały i nagrodę – i natychmiast znowu wróci do badania terenu na własną łapę i własny nos.

A gdyby tak odwrócić nieco relacje? Psu należy się swobodne węszenie, niech cieszy się tą swobodą, ale mimo to niech sprawdza, czy aby nie przepadliśmy gdzieś na zawsze… To nie my powinniśmy biegać za psem i starać się zwrócić na siebie jego uwagę – to pies na spacerze powinien kontrolować, niezależnie od własnych zainteresowań, co w tej chwili robi właściciel.

Zabawę w chowanego najlepiej zaczynać ze szczeniakiem.

Wybieramy się na spacer razem z pomocnikiem – kimś z rodziny lub z dobrym znajomym – znajomym i naszym, i zwierzaka. Szczeniak na długiej lince biega – linkę trzyma pomocnik. Należy wykorzystać moment gdy maluch nie zwraca na nas uwagi i schować się – za drzewem, za krzewami, w zagłębieniu terenu, za ławką w parku, byle od psa dzieliła nas co najmniej długość dziesięciometrowej linki. Obserwujemy pupilka i gdy jest odwrócony tyłem, nie wołamy go po imieniu ani nie przywołujemy komendą, bo to nie jest nauka przywołania. Po prostu nagle krzykniemy wysokim tonem i tak głośno, aby szczeniak zwrócił na to uwagę. W tym momencie nasz pomocnik – pomocnik, nie my, to ważne – zachęca malucha do podjęcia poszukiwań, pomaga w tym. W chwili gdy szczeniak nas znajdzie, nie tylko chwalimy, ale natychmiast podejmujemy krotką ucieczkę pokazując zabawkę lub jadalną nagrodę. Oczywiście pozwalamy się dogonić i nagradzamy.

Jedno takie ćwiczenie oczywiście nie wystarczy – powtarzamy zabawę w chowanego co jakiś czas. Po kilku ćwiczeniach chowamy się i czekamy, aż szczeniak – już bez naszego krzyku – zacznie nas szukać. Jeśli jesteśmy na spacerze sami, bez pomocnika, możemy wykorzystać sytuację, gdy malec, trzymany na długiej lince, odwróci się w naszą stronę. Wtedy trzeba, pozornie nie zwracając uwagi na szczeniaka, przykucnąć, i bardzo demonstracyjnie szukać czegoś w ziemi. Jest niemal pewne, że szczenię, zaciekawione co to znaleźliśmy, bez przywoływania wróci do nas. I znowu nagrodą może być zachęta do zabawy wyrażona w psim języku, czyli przypadnięcie na czworaki i przyjęcie pozycji psa zapraszającego do kontaktu, a potem krótka ucieczka. Oczywiście pozwalamy się dogonić i już konkretnie, smakołykiem, nagradzamy malucha. Psia matka nie goni swoich szczeniąt; ucieka im, jeśli chce, aby podążały za nią. Podobnie w zabawie dorosłych psów – do pościgu zaprasza zawsze pies najbardziej pewny siebie.

Zabawa w chowanego może być powtarzana we własnym domu, w podziemnym garażu pod blokiem i także we własnym ogrodzie – starczy, by ktoś najpierw przytrzymał malca, gdy odbiegniemy i schowamy się w szafie, za uchylonymi drzwiami lub we własnym samochodzie.

Psy mają doskonały słuch i potrafią lokalizować źródło dźwięków.

Biegnąc przed nami, mogą zarejestrować zmienione tempo naszych kroków; bez oglądania się wiedzą, w którą stronę odbiegamy. Przy zabawie w chowanego z dorosłym, związanym z nami emocjonalnie psem wystarczy uciec i ukryć się dwa czy trzy razy, aby nasze biegające swobodnie zwierzątko jednak kontrolowało cały czas, czy nie zmieniamy trasy spaceru – lub czy nie znaleźliśmy czegoś naprawdę godnego uwagi.

Zwierzęta socjalne, żyjące w grupach rodzinnych i towarzyskich, a takie właśnie są psy, nie tylko polują razem, nie tylko razem bronią swojego terenu. Każda zabawa, także w chowanego i w berka, doskonale umacnia więzy  towarzyskie i rodzinne; lider nie traci ani trochę autorytetu, gdy z symboliczną zdobyczą w pysku, choćby z kawałkiem patyka, ucieka przed słabszymi i podporządkowanymi w innych sytuacjach członkami grupy. Zabawa w naprzemiennego berka – raz uciekamy sami, raz gonimy swojego psa- dopuszczalna jest w czasie bardzo bliskiej zabawy z dorosłym psem – i tylko wtedy, gdy pies nie ma już cienia wątpliwości kto tu jest szefem.

Popatrzcie na zdjęcia – na pierwszym suka ucieka swoim szczeniakom, demonstrując trzymaną w pysku taką właśnie symboliczną zdobycz.

Zabawa z psem

Drugie zdjęcie, wprawdzie czarno-białe, i nienajlepszej jakości, zrobiłam ponad trzydzieści lat temu.

Przewodząca w grupie suka, trzymając patyk w pysku, prowokuje psa do pościgu – wyraz pysków i sposób trzymania uszu i ogonów nie pozostawiają cienia wątpliwości, kto inicjuje zabawę i kto jest ważniejszy. Jeśli spróbujesz także w zabawie być liderem dla swojego psa, zyskasz w każdej chwili możliwość koncentrowania na sobie uwagi zwierzaka. Bez kilogramów smakołyków w kieszeni, bez obroży elektrycznej i bez cienia przymusu. Naprawdę warto.

Zdjęcia z archiwum autora.
Obraz Free-Photos z Pixabay 

Udostępnij na:

Więcej z serii: Zofia Mrzewińska - z notatnika trenerki

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter