Sprawdź także
Aport na dwa sposoby
08/11/2020
Zofia Mrzewińska

Nauka pozostawania – lęk przed samotnością, lęk przed zamknięciem.

Nauka pozostawania – lęk przed samotnością, lęk przed zamknięciem.

To ciągle aktualne problemy naszych psów, wprawdzie znajdziecie tu – i nie tylko tu – wiele informacji, jak nauczyć spokojnego pozostawania, ale każdy pies jest inny – i z każdym można pracować inaczej. A że w tych dniach spotkałam się z dwoma trudnymi przypadkami, spróbuję szerzej opisać, w jaki sposób można pomóc niejednego zwierzakowi – i sąsiadom właścicieli także. Bo przecież psie lęki przybierają różne formy – szalenie uciążliwe dla otoczenia nieustanne szczekanie i szalenie kosztowne dla właściciela próby wydostania się z każdego zamkniętego pomieszczenia.

Przygarnięta z azylu psica przykleiła się natychmiast do swojej wybawicielki.

To już powinien być pierwszy dzwonek alarmowy – jeśli pies podrywa się z miejsca na każdy ruch człowieka, jeśli nawet w pokoju chodzi za nami krok w krok, można spodziewać się poważnych kłopotów przy wychodzeniu z domu. I kłopoty przyszły – po dwóch godzinach samotności drzwi były już tylko do wymiany – zobaczcie sami. Drugi przypadek dotyczył także przygarniętego zwierzaka – nowa właścicielka przywoływana była rozpaczliwym szczekaniem nawet wtedy, gdy w domu obecni byli pozostali członkowie rodziny. Takie zachowania dotyczą nie tylko psów uratowanych ze złych warunków – zaniedbania w odchowie szczeniaka prędzej czy później mogą skutkować podobnie. Tyle że własnemu, wychowywanemu od szczeniaka psu dajemy na ogół więcej czasu na zmianę zachowań; azylowy nieszczęśnik może z miejsca stracić dom. Opisany już tutaj trening klatkowy, na ogół bardzo skuteczny, wymaga jednak kupna klatki, miejsca na klatkę i więcej niż kilku dni pracy – czy da się coś zrobić w jeden dzień?

W jeden dzień raczej niewiele, ale już trzydniowa, co najmniej sześciogodzinna każdego dnia praca z psem może dać wystarczające efekty. Każde wygaszanie niepożądanych zachowań, także tych wymuszających uwagę lub obecność właściciela, wymaga wskazania psu zachowań zastępczych, które zostaną wystarczająco nagrodzone. Czyli po prostu trzeba uniemożliwiać szczekanie i nagradzać ciszę lub uniemożliwiać atakowanie drzwi i nagradzać pozostawanie w dystansie od właściciela – nagradzać bez odwoływania, tylko w tym miejscu, w którym pies miał pozostać!!!. .

Naukę pozostawania w ciszy zaczynamy od długiego, męczącego nowymi bodźcami spaceru.

Jeśli pies po spacerze zaśnie, nie zostawiamy go samego. Natychmiast po przebudzeniu zaczynamy pracę. Pies musi być na krótkiej, treningowej smyczy, nasze kieszenie pełne małych, miękkich smakołyków. Najpierw zobojętniamy drzwi – czyli podprowadzamy psa do drzwi, chwalimy i nagradzamy. Dłoń z rozpostartymi palcami trzymamy przed pyskiem psa, cofamy się o pól kroku, wracamy i nagradzamy. Druga ręka blokuje psa nadniesioną smyczą, cofamy się ponownie, wracamy i nagradzamy. Uwaga – każdorazowe podanie smakołyka poprzedzone jest krótkim słowem pochwały – samo „dobrze” wystarczy; „dobry pies” to już za długo. Już po pierwszym kwadransie nagrodę podajemy okazjonalnie, nieregularnie, chociaż ciszę chwalimy ZAWSZE. Jeśli pies spróbuje szczeknąć, usłyszy zdecydowane „NIE”, dłoń z rozpostartymi palcami zatrzyma się przed pyskiem psa. Nie mówimy „nie wolno”, bo to też za długo! Najważniejsze, aby nagrodzić każdą rezygnacje ze szczekania – tylko od naszego refleksu zależy, jak szybko pies zrozumie prostą zależność; „zachowam ciszę, dostanę jeść”.

Pierwsze dwie godziny to praca tylko w mieszkaniu – podchodzenie do drzwi, kładzenie ręki na klamce, uchylanie drzwi, postawienie stopy na wycieraczce, wyjęcie kluczy, potrząśnięcie kluczami – po dwóch godzinach nastąpi krótka przerwa, pies nadal pozostaje na smyczy, siadamy nie patrząc na zwierzę, blokujemy jakąkolwiek próbę kontaktu rozpostartą dłonią i słowem „nie”.

Każde nawet ciche piśnięcie musi być zdecydowanie przerwane ostrym „nie!!!”; ciszę nagradzamy słowem, przedłużając czas pomiędzy zamilknięciem psa a podaniem nagrody. Dziesięć minut odpoczynku – i powtarzamy wszystko od początku, dokładając stanie w otwartych drzwiach. Kolejne dwie godziny to praca przy puszczonej smyczy. Jeszcze raz i jeszcze raz, dokładając pozostawienie psa za uchylonymi drzwiami i wprowadzając hasło „zostań” czy jakiekolwiek inne. Czyli teraz przed nagrodzeniem pies usłyszy „zostań, dobrze”. Dziesięć minut odpoczynku, zaczynamy kolejną sesję. Szybka powtórka dotychczasowych ćwiczeń i pierwsza próba zostawienia psa za przymkniętymi drzwiami. Ten moment wymaga koncentracji uwagi – ewentualne piśnięcie czy najkrótszy szczek trzeba przerwać otwarciem drzwi z bardzo groźnym „NIE”, natychmiast cofnąć się za drzwi i wrócić ZANIM pies ochłonie z wrażenia – tak abyśmy mogli NAGRODZIĆ CISZĘ.

A potem postoimy na klatce schodowej, zejdziemy z jednego schodka, z dwóch, z dziesięciu – trzy dni niezmordowanej własnej pracy przez co najmniej sześć godzin dziennie z krótkimi przerwami na odpoczynek dla nas i dla psa. To naprawdę działa – byle dokładać kolejne utrudnienia dosłownie po odrobinie i tylko po opanowaniu poprzedniego etapu.

A co z pozostawaniem w zamkniętym pokoju czy łazience bez prób rozmienienia drzwi na drobne?

Pracujemy podobnie, tyle że najpierw wymagamy od psa stopniowo pozostawania w dystansie od nas w mieszkaniu – na coraz dłużej. I zawsze wracamy do psa z nagrodą, nie przywołujemy do siebie zwierzątka. Ćwiczenia powtarzamy w każdym miejscu w domu – pies musi umieć zostać w pokoju, kuchni, w łazience, w przedpokoju. Drzwi najpierw są otwarte, potem przymknięte, potem zamykane – bez odwoływania psa. Dziesiątki razy wracamy, chwaląc i okazjonalnie nagradzając pozostanie na miejscu. Tym razem „NIE” pies usłyszy nie tylko przy szczeknięciu, ale przy próbie dotknięcia przymykanych, a potem zamkniętych drzwi pyskiem czy łapą. Przed przerwą kończymy ćwiczenie zawsze tak samo – otwieramy drzwi, podchodzimy do psa, zapinamy smycz, chwalimy, nagradzamy i na smyczy wyprowadzamy psa z pomieszczenia, w którym miał pozostać. Po chwili dopiero odpinamy smycz, pozwalając na swobodne zachowanie psa.

UWAGA – podczas przerw w pracy nie zwracamy uwagi na psa, nie nagradzamy w żaden sposób, nie interesujemy się zwierzątkiem. Pamiętajmy, że pozostawienie psa w drugim pokoju, gdy jesteśmy w domu, to inna sytuacja niż pozostawienie psa w tym samym pokoju gdy wychodzimy z domu! Nauczyliśmy pozostawania w każdym pomieszczeniu domowym, gdy sami jesteśmy w domu? Doskonale, teraz powtarzamy ćwiczenia wychodząc z mieszkania czy domu, ćwiczenia przy drzwiach wyjściowych uchylonych, otwartych, zamkniętych – wychodzimy na sekundę, na minutę, na trzy minuty, na kwadrans… dokładnie tak, jak przy nauce zostawania w ciszy. Dopiero po tej serii ćwiczeń można liczyć na sukces. Niezależnie od własnej pracy, warto jednak poszukać naprawdę dobrego behawiorysty i poprosić o wskazanie pomocnych farmaceutyków; oduczenie demolki w domu jest zdecydowanie trudniejsze niż nauka pozostawania w ciszy.

I na koniec bardzo na serio proponuję, aby przed zaczęciem pracy z psem podjąć jeszcze jedno działanie osłonowe – odwiedźmy sąsiadów z kwiatkiem lub czekoladą, poprośmy o kilka dni cierpliwości – to nie zaszkodzi ani nam, ani psu.

Udostępnij na:

Więcej z serii: Zofia Mrzewińska - z notatnika trenerki

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter