Sprawdź także
Parwowiroza – lekarze weterynarii ostrzegają przed wzrostem zachorowań
11/05/2021
Redakcja Nosem.pl

Czy pies może spać w łóżku?

Czy pies może spać w łóżku?

Podobno psiarze dzielą się na tych, którzy pozwalają swoim psom spać w łóżku, i na tych, którzy się do tego nie przyznają. Łóżko pozostaje nadal kością niezgody dla zwolenników różnych metod szkoleniowych, trenerów i właścicieli psów. Nie tylko łóżko – równie dobrze fotel lub materac w namiocie – problem w tym, czy spanie w bezpośredniej bliskości właściciela niesie za sobą jakieś niepożądane konsekwencje. Czy pies, przez fakt spania w łóżku właściciela, nie będzie sobie na zbyt wiele pozwalać – oto jest pytanie.

Jeśli pies nie reaguje na nakaz opuszczenia łóżka czy fotela, a próba wyegzekwowania tego nakazu skutkuje warczącym protestem – to znaczy, że właściciel nie radzi sobie ze zwierzęciem także w innych sytuacjach.

Za to skuteczna próba uniemożliwienia wskoczenia na mebel, zanim pies wskoczy, i nagrodzenie warowania obok – może zmieniać wzajemne relacje. Nie dlatego, że psu od dziś nie wolno wejść na kanapę, ale tylko i wyłącznie dlatego, że właściciel wreszcie przekazał czytelne dla zwierzęcia informacje co robić wolno i warto.

O sposobie użytkowania przez psa naszych mebli powinny decydować wyłącznie względy higieniczne. Akceptacja wylegiwania się na kanapie nie psuje podporządkowania, o ile pies każde zajmowane miejsce, nie tylko fotel czy łóżko, opuszcza bez wahania na pierwszy znany sobie sygnał. Sam zakaz wchodzenia na łóżko nie skutkuje oczywiście ani natychmiastowym powrotem na zawołanie ani bezdyskusyjnym oddawaniem znalezionej kości – podobnie jak grzeczne podawanie łapki w domu nie oznacza respektowania jakichkolwiek poleceń na spacerze.

Problem zaczyna się od szczeniaka – kupujemy zupełnie niesamodzielne psie maluchy, dla których dłuższa samotność, izolacja od matki oznaczałaby wyrok śmierci.

Taki maluch szuka bliskości i opieki; fizycznego ciepła także. To potrzeba wynikająca z normalnego okresu rozwoju, a nie wyraz jakiejkolwiek próby tak zwanej dominacji. I nasza decyzja czy pozwalamy albo nie pozwalamy spać obok nas nie spowoduje żadnych negatywnych skutków w przyszłości, o ile położymy akcent właśnie na te słowa – pozwalamy albo nie pozwalamy.

Pozwalamy – to znaczy, że od pierwszego dnia uczymy malucha czekania na gest lub słowo zapraszające do wdrapania się na mebel. I też od razu uczymy, jakie słowo, bez gniewu, złości czy krzyku – oznacza konieczność natychmiastowego opuszczenia każdego zajmowanego miejsca. Uczymy także szczeniaka udawania się na własne legowisko i pozostania tam do odwołania, ale nie wymagamy, aby pies zawsze oczekiwał na pozwolenie odpoczynku „u siebie”.

Nie chcemy śladów ukochanych łapek na pościeli – to od początku uczymy leżenia obok każdego wskazanego mebla, nie dopuszczając do wskakiwania czy wspinaczek. Rozpacz pierwszej samotnej nocy można załagodzić pozwalając na spanie przy naszym łóżku lub towarzysząc maluchowi w miejscu, gdzie ma od tej pory spać. Pokój sypialny może być absolutnym tabu dla psa – ale wtedy warto, aby pies niejeden raz zobaczył właściciela w pozycji leżącej – w przyszłości nie wpadnie w panikę, gdy potkniemy się i przewrócimy na spacerze.

Wprowadzając do domu dorosłego, o nieznanej przeszłości psa musimy od początku kierować dosłownie każdym krokiem zwierzęcia.

Taki pies niekoniecznie zaufa nam na dzień dobry – jeśli wskoczy na mebel, a my spróbujemy zrzucić go na siłę, zwierzę może poczuć się zagrożone i zareaguje lękową agresją. Dlatego uczymy tylko nagradzanych zachowań, nie dopuszczając do decydowania o czymkolwiek na własną łapę. Czas na przyznanie przywileju spania obok nas może przyjść dopiero wtedy, gdy pies nam zaufa, a my będziemy umieli przewidzieć reakcję na jakikolwiek zakaz.

Gdy opiekowałam się w domu właścicieli bardzo twardym psem, którego sama przedtem nie szkoliłam, najpierw nagradzałam reagowanie na „siad zostań”, potem pierwsza zajmowałam miejsce na kanapie i dopiero przywoływałam psa do siebie. Ten pies też nie miał powodu, by wpuszczać mnie na miejsce, które od zawsze należało do niego – ale skoro usiadłam pierwsza, w oczach psa miałam już do tego prawo.

Inaczej było w domu bezgranicznie uwielbianego charta afgańskiego. Na wspólnych spacerach wiele razy pokazywałam, jak uczyć i nagradzać prawidłowe reakcje, brałam smycz do ręki, pracowałam z psem – zwierzak więc uznał, że w każdej sytuacji warto mi zaufać; właścicielkę kochał, ale po prostu koncertowo lekceważył. Po jakimś czasie byłam wzywana do pomocy, gdy mieszkający w sąsiednim bloku afgan nie chciał opuścić kanapy – jego panią nieodmiennie bawiła taka sytuacja – cóż, miała wybór.

Nie miejsce, gdzie pies śpi, ale świadome, codzienne uczenie zwierzaka, że warto reagować na wszelkie wypowiadane przez nas hasła decyduje o relacjach człowiek – pies.

Udostępnij na:

Więcej z serii: Zofia Mrzewińska - z notatnika trenerki

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter