Sprawdź także
Czym jest oznaczanie w ratownictwie
03/09/2020
Justyna Drużkowska

Samodzielna praca w małej grupie – szkolenie grupowe psów

Samodzielna praca w małej grupie – szkolenie grupowe psów

W dużej grupie psów, rozpoczynających razem szkolenie, zdecydowanie rzadko zdarzają się konflikty. Po prostu, podobnie jak na ringach wystawowych, uwaga psów jest rozproszona na zbyt wiele obiektów, aby dochodziło do wzajemnych ataków.

Ale i w małej grupie, bodaj trzech czy czterech obcych sobie psów, można przecież skoncentrować psy tylko na przewodnikach.

Doskonale sprawdza się w tym celu ćwiczenie, które nazywam „diabelskim młynem”. Na niewielkim kawałku placu czy w parku psy ćwiczą bardzo blisko siebie – tyle że każdy pies robi coś innego, trener nie odzywa się, właściciele sami wydają polecenia swoim psom. Oczywiście zwierzaki wcześniej powinny przepracować w elementarnym stopniu takie ćwiczenia jak siad, waruj, do mnie, chodzenie przy nodze i obojętne przechodzenie obok siebie. Ale „diabelski młyn” nie ma na celu doskonalenia precyzji.

Można słowne polecenia wspomagać gestami, można nagradzać własnego psa – wszystkie chwyty dozwolone, byle nie tylko pies skupiony był na słowach i gestach przewodnika, ale również – co ważniejsze – także przewodnik najmocniej zaangażował się w pracę. Nie czekając na pomoc trenera.

Konieczne jest, aby każdy z uczestników spróbował wcześniej, przed połączeniem psów w grupę, bodaj przez pięć minut pracować z własnym psem – według swoich pomysłów, samodzielnie wybierając program ćwiczeń. Za pierwszym razem naprawdę te pięć minut wydaje się godziną, podobnie jak demonstrowanie przez pięć minut dowolnej zabawy z psem, z wyłączeniem ustawicznego rzucania piłeczki oczywiście. W małej grupie zaczynamy pracę z psami na smyczach – i tak szybko zmieniamy polecenia, aby pies nawet nie zdążył pomyśleć o napięciu smyczy. Potem stopniowo smycze zostaną odpięte – nie wszystkim psom jednocześnie! Nowe, trudniejsze ćwiczenie trener zademonstruje na wyszkolonym psie; każdy za chwilę spróbuje przepracować je samodzielnie.

Tego rodzaju praca pozwala na uniknięcie warunkowania psów na obecność, głos i gesty trenera.

Nikt nie ma pretensji do psa, że słucha tylko trenera – przecież dobry trener uczy nie psa, a właściciela podstaw porozumienia ze zwierzęciem! Tak, aby potem poradzić sobie w każdej nowej sytuacji, nie tylko na placu treningowym, ale i na spacerze, na klatce schodowej i na ulicy.

Popatrzcie na filmy. Na pierwszym (Praca na trzy psy) dystans pomiędzy psami jest jeszcze spory, to dopiero pierwsze grupowe zajęcia. Ten dystans będzie się zmniejszać, aż do pracy bardzo bliskiej, niemal przy bezpośrednim kontakcie ciałem. Na drugim filmie (Po prawej i po lewej stronie) trenerka pokazuje nowe ćwiczenie. Rejka, czarna terierka rosyjska wykonuje zmiany stron śpiewająco, dla innych psów jest to jeszcze bardzo trudne. Ale i one wkrótce dołożą to ćwiczenie do wykonywanych blisko siebie – tym łatwiej będzie kiedyś o mijanki na ulicy.

Samodzielna praca w grupce zaprzyjaźnionych ludzi (psy mogą być sobie zupełnie obce) ułatwi nam w przyszłości urozmaicenie codziennego spaceru. Każdy pies – niezależnie od pochodzenia – potrzebuje jakiegoś zajęcia, najlepiej, aby to zajęcie gwarantował właściciel.

Ustawiczne rzucanie piłeczki do zaaportowania, spotkania, podczas których ludzie rozmawiają, a psy biegają i tłamszą się nawzajem, zagłaskiwanie w domu i puszczanie obcych sobie zwierzaków na psich łączkach nie zbuduje prawdziwej więzi z naszym najbardziej ukochanym psem.

Udostępnij na:

Więcej z serii: Zofia Mrzewińska - z notatnika trenerki

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter