Poczytaj mi mamo, czyli edukacja przyszłego kynologa

Poczytaj mi mamo, czyli edukacja przyszłego kynologa

„Poczytaj mi mamo” – to seria wydawnicza książek adresowanych do najmłodszych i tych trochę starszych najmłodszych. W moim rodzinnym domu tradycją było, że w nagrodę na dobranoc – o ile przez dzień zachowywałyśmy się poprawnie – Ojciec czytał nam wybrane pozycje literatury pięknej. Zaczęło się od „W pustyni i w puszczy”, potem „Krzyżacy”, wreszcie Trylogia – na dodatek mogłyśmy jeszcze każdego wieczoru zadać dziesięć pytań na każdy temat, niekoniecznie związany z literaturą.

A że kilkulatki w naturalny sposób naśladują rodziców i uzależniają się od nagrody, to wieczorne czytanie nawet doskonale znanych już książek stało się dla mnie czymś absolutnie niezbędnym – aż do dziś. No i liczyć w pamięci więcej niż do dziesięciu też jeszcze potrafię.

Jeśli chcemy, aby nasi milusińscy w przyszłości podzielali kynologiczną pasję rodziców, a przynajmniej rozumieli i szanowali odmienne obyczaje tych zwierząt, z którymi na pewno zetkną się w doroślejszym życiu, chyba warto wrócić do dawnych dobrych tradycji głośnego czytania dzieciom na dobranoc. Ale koniecznie w nagrodę.

Proponowałabym zacząć od „Puca, Bursztyna i gości”.

Wprawdzie w książeczce pana Jana Grabowskiego, wydanej pierwszy raz niemal sto lat temu, znajdziemy wiele prawie obcych dziś słów, ale przecież, przygotowując się do lektury, możemy sprawdzić ich znaczenie. Jeśli dziecko słucha uważnie, to na pewno zapyta, co takie słowo znaczy. No i natychmiast, dzięki wyjaśnieniom, awansujemy w oczach potomka – tata/mama wszystko wie! Zarzucano wprawdzie panu Grabowskiemu opisywanie rozmaitych psich konfliktów rozstrzyganych warknięciem lub zębatą kotłowaniną – ale to moim zdaniem też jest zaletą tej książeczki. Preferowany dziś przez wielu wizerunek psa-aniołka, uśmiechającego się słodko z różowej chmurki, jest zbyt często powodem ludzkich i psich nieporozumień. Zdecydowanie prawdziwszy jest monolog Pucunia na widok kotletów, pozostawionych samotnie na półmisku …

Drugą lekturą mogłaby być „Księga dżungli” Kiplinga.

Książki i opowiadania Londona lepiej zostawić na później, chociażby dlatego, że mimo urody języka i trzymającej w napięciu akcji mniej tam rzetelnych informacji o możliwościach psiego umysłu. Zanim dojdziemy do „Białego Kła” czy „Zewu krwi”, przeczytajmy „I tak człowiek trafił na psa” Konrada Lorenza. Wprawdzie zwolenników absolutnie bezstresowego wychowania zgorszy zapewne opis karcenia psów głosem lub klapsami, ale można, czytając głośno, pominąć akurat te zdania. Mnie możliwość skarcenia psa nie gorszy – za często widziałam, jak suka-matka karci awanturniczego potomka i po chwili, bez obrażania się, przywraca do łask. Zresztą autor, co bardzo ważne, wyjaśnił, czemu za to samo przewinienie wobec jednego psa używa tylko głosu, a drugi dostaje klapsa.

A skoro już razem z dzieckiem trafiliśmy na psa, pora na „Waderę” Piotra Kordy. Koniecznie w takiej kolejności – najpierw sami wyjaśnimy, że Konrad Lorenz, laureat Nagrody Nobla, wycofał się ze swojej teorii na temat pochodzenia niektórych psich ras od wilka, a innych od szakala, a potem przeczytamy, jak mogły wyglądać pierwsze spotkania człowieka z wilkiem. I proponuję dodać komentarz do zdań o najmądrzejszym wilczym nosie – informując, jak i dzisiaj psi nos pomaga człowiekowi. A w następnym tygodniu „Pies czy wilk” Krystyny Chwedeńczuk poprzedzi wycieczkę do ogrodu zoologicznego.

Bez fałszywej skromności proponuję teraz historię Najpiękniejszej Kropki, czyli moje „Psim zdaniem”.

Jeśli dziecko zapyta, dlaczego karp przez kilka dni pływał w wannie, możemy wyjaśnić, że pół wieku temu wigilijnego karpia nie dało się kupić na ostatnią chwilę, a i nie w każdej kuchni stała już lodówka. I znowu będzie okazja do rozmowy bodaj o tym, jak to żyło się nie tylko bez internetu, ale i bez telewizora, a nawet bez telefonu w każdym domu.

Zakładam, że w bibliotece szanującego się kynologa są co najmniej wszystkie książki, wyliczone przez mnie na ostatnich stronach „Zwykłego niezwykłego przyjaciela”. No to mamy w czym wybierać, pomijając jeszcze w głośnym czytaniu zbyt drastyczne opisy krzywd wyrządzanych zwierzętom przez ludzi. Gdy nasz młody kynolog sam już sięgnie po książki, zaproponujmy najpierw „Zabójców bez winy” (Hugo i Jane van Lawick-Goodall). I dopiero potem wszystkie inne.

A tak przy okazji – dziecko nagradzać można nie tylko wspólnym czytaniem; psa nie tylko za spontanicznie oferowane zachowania… Gdy dziesiątki lat temu jeszcze nikt nie słyszał o smakowych tranach, rodzice przekonali mnie, że drugą łyżkę tego ohydztwa dostają tylko wyjątkowe dzieci. No to i ja dzisiaj potrafię przekonać własnego wyjątkowego psa, że najlepszą nagrodą za idealny aport, taki jak wymagany na zawodach, będzie natychmiastowe zaaportowanie, już w dowolny sposób, metalowej chochelki albo koszyczka wielkanocnego z poświęconą kiełbasą w środku na dodatek…

Jeśli podobał Ci się artykuł, postaw kawę nam i naszym psom.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Udostępnij na:

Wybrane produkty

  • DELCON REGULAR PLUS RICH IN FISH DELCON REGULAR PLUS RICH IN FISH 12kg
    304,50 

    Zobacz
  • Liker Line Liker Line piłka dla psa
    28,00  31,00  44,00 

    Zobacz
  • DELCON REGULAR PLUS RICH IN LAMB DELCON REGULAR PLUS RICH IN LAMB 12KG
    304,50 

    Zobacz
  • Gryzak dla psa z dziczyzny Gryzak dla psa z dziczyzny rozmiar L 120g
    13,90 

    Zobacz

Więcej z serii: Zofia Mrzewińska - z notatnika trenerki

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Sprawdź także
Fundacja Rasowy Kundel, Pracuj.pl i Kasia Gandor po raz kolejny z odsieczą dla bezdomnych psów
26/10/2023
Redakcja Nosem.pl
newsletter
Proszę czekać