Sprawdź także
Sylwester z psem w domu a sylwester psów w schroniskach
30/12/2021
Agnieszka Czylok

Niebezpieczne (nie zawsze) zęby psa

Niebezpieczne (nie zawsze) zęby psa

Pisałam niedawno o aksamitnych zębach – ale te psie zęby nie zawsze są aksamitne. Szkoleniem psów zajmuję się dość długo – nie prowadziłam statystyk, ile psów oceniałam na egzaminach czy testach, z iloma pracowałam; na pewno liczyć je mogłabym więcej niż w setkach.

Spotykałam zwierzaki serdeczne i obojętne, ufne i nieufne, łatwe i trudne, wykazujące zachowania agresywne także, i tylko raz byłam absolutnie pewna, że mam do czynienia z nienormalnie agresywnym, niemożliwym do skorygowania i jednocześnie skrajnie niebezpiecznym zwierzęciem. To była rasowa suka – mimo wszelkich ostrzeżeń została dopuszczona do rozrodu; oczywiste zaburzenia psychiczne przekazała dwojgu swoim potomkom – z tragicznym skutkiem. Dla ludzi i dla psów także.

Agresywne zachowania, występujące wśród całkowicie zdrowych fizycznie i psychicznie psów, nie są niczym dziwnym ani nienormalnym, ale można je kontrolować i zawsze za ich skutki odpowiedzialny jest człowiek.

Jeśli nie zamkniemy bramki od ogrodu, w którym biega pies, przekonany, że szczekaniem przegania przechodzących, to prędzej czy później ten sam pies spróbuje wybiec za bramkę, aby przechodnia pogonić zębami. Jeśli akceptujemy miotanie się z jazgotem na smyczy w stronę biegaczy, rowerzystów i zbyt blisko zdaniem psa przechodzących ludzi, to jest bardzo prawdopodobne, że kiedy zwierzę zerwie się ze smyczy, nie ograniczy się do szczekania.

Jeśli nasz Ciapek-domownik nie zostanie w porę nauczony, że nie tylko warto, ale i bezwzględnie trzeba podporządkować się opiekunowi w każdej sytuacji, to prędzej czy później spróbuje decydować o wszystkim na własną łapę, używając zębów także wobec domowników. Każde skuteczne agresywne zachowanie – choćby wymuszone warczeniem i pokazywaniem zębów pozostanie na kanapie – spowoduje nasilenie agresji w takiej samej, a potem w podobnej sytuacji.  Gdyby z nieba zaczęły nagle spadać stuzłotówki, niewielu z nas zachowałoby spokój i rozsądek – pierwszy sukces w konflikcie z opiekunem budzi podobnie niekontrolowane, intensywne emocje u zwierzęcia.

Jeśli do tego dodać długą listę naszych zachowań, prowokujących zwierzę do zębatej reakcji – te wszelkie raptowne przytulania, klepanie po głowie, zaczepianie uwiązanego psa, wpatrywanie się w oczy obcego zwierzęcia, siłowe wydzieranie czegokolwiek z psiego pyska – to tylko można się dziwić, że przypadki poważnego pogryzienia człowieka przez psa są naprawdę rzadkie. Ale te, które już się zdarzą, najczęściej kończą się dla psa wyrokiem dożywotniego więzienia. Także dla psów, które przedtem tylko warczeniem i pokazaniem zębów wymusiły cokolwiek na swoich właścicielach.

Ze zdumieniem czytam ostatnio o teoriach, zabraniających korygowania psa w jakikolwiek sposób.

Na litość, psy bez wahania stosują korekty wobec szczeniąt, tyle że te korekty są tylko demonstracją przewagi fizycznej i psychicznej! Nie wyrządzają krzywdy, nie są bolesne i nie ranią! Dopasowane do wieku i siły korygowanego zwierzaka, zapobiegają skutecznie późniejszym poważnym starciom w grupie doskonale znających się zwierząt – awanturniczy szczeniak, przewrócony i przytrzymany przez zdrowego na ciele i umyśle dorosłego psa, za chwilę będzie zachęcany do zabawy. I dorosły pies pozwoli skakać po sobie skarconemu przed chwilą szczeniakowi.

Przeciętny psi szczeniak, wychowywany wśród ludzi, szybko uczy się, jakie zachowania przynoszą wymierne korzyści. Jeśli warknięciem uzyska cokolwiek od rozbawionego tym opiekuna, następnym razem warknie z większym przekonaniem.  Jeśli pierwszy bunt – sprawdzenie swego miejsca i praw w grupie, co jest normalne, chociaż nie obowiązkowe dla dorastającego zwierzaka – zakończy się sukcesem, pies prędzej czy później zacznie zębami wymuszać podporządkowanie się człowieka. To może być nawet bardzo zabawne, gdy rodzinnym tyranem okazuje się chihuahua, ale już nie cane corso!…

Dlatego właśnie szczeniaka trzeba bez gniewu i bez krzyku powstrzymać od obgryzania naszych rąk, nauczyć, że warto wszystko nam oddać, spokojnie uniemożliwiać zawłaszczanie czegokolwiek na własną łapę. Sposób korygowania możliwego młodzieńczego buntu zależy od rodzaju tego buntu i od psychiki zwierzaka – ale w każdym przypadku korekta musi być natychmiastowa i zrozumiała, koniecznie połączona ze wskazaniem takiego zachowania, które także natychmiast zostanie nagrodzone.  Bez gniewu, dłuższych przemówień i bez obrażania się na psa.  Gniewanie się na psa, a tym bardziej izolacja „za karę” na pewno nie podziała. I czas, i możliwość wystąpienia pierwszego buntu, i rodzaj korekty zależą tylko od psa – reguł nie ma. No i oczywiście błąd popełniony przez psa na szkoleniu – na przykład zawarowanie zamiast siadu – nie jest buntem; to my nie wyjaśniliśmy dokładnie o co chodzi.

Przykłady pierwszego buntu z życia moich psów? Proszę bardzo.

Siedmiomiesięczna owczarka niemiecka niechętnie wróciła na zawołanie i najwyraźniej miała ochotę, jeszcze bardzo nieśmiało, uderzyć mnie zębami – wystarczyły trzy słowa wypowiedziane lekceważąco-karcącym tonem, aby suka machaniem nisko trzymanego ogona wyraziła skruchę. Trzymiesięczna malinois uderzyła zębami w rękę z wyraźną złością – została potraktowana „chwytem kagańcowym”, czyli tak, jak karci suka wyjątkowo dokuczliwe szczenię. Po prostu ujęłam palcami szczenięcy pyszczek i przytrzymałam przez kilka sekund. Impulsywny siedmiomiesięczny malinois na polecenie zejścia z kanapy pokazał ogromne już zębiska i zawarczał ostrzegawczo – no to natychmiast, chwycony za futerko, został z kanapy zrzucony, po czym otrząsnął się i radośnie poprosił o czułości. Oczywiście ta prośba została spełniona.

Co równie oczywiste – te psy podporządkowały się mnie, a nie całemu światu!  Ale każdy z tych zwierzaków, od momentu zabrania od suki-matki, codziennie i w domu, i na długich spacerach uczył się w zabawie, że warto reagować na moje sygnały. I właśnie dlatego mogłam bez wahania i bez obrażania się na psa skutecznie skorygować pierwszy bunt. Pies w domu to przede wszystkim kwestia czasu – jeżeli nie możemy poświęcić co najmniej trzech godzin dziennie na wychowywanie szczeniaka, zrezygnujmy z myśli o psie.

Jeśli do naszego domu przyjmiemy nie szczeniaka, lecz dorosłego psa, zwłaszcza trudnej rasy, zwłaszcza o niepewnej przeszłości, nie oczekujmy na dzień dobry żadnych wyrazów wdzięczności ani tym bardziej natychmiastowego podporządkowania.

I absolutnie nie narzucajmy się z czułościami! Dorosły pies, który nie został nauczony korzystnej współpracy ani respektowania jakiejkolwiek korekty, wymaga innego, „chłodniejszego” wychowywania niż szczeniak. Każdy gwałtowny ruch lub nawet nadmiernie entuzjastycznie wyrażona pochwała mogą być źle zrozumiane.  Dopóki pies nie zaufa opiekunowi, w niezrozumiałej i skrajnie trudnej dla siebie sytuacji zareaguje wycofaniem, lękiem, ucieczką lub zębami. A zęby dorosłego psa nie muszą, ale naprawdę mogą okazać się bardzo niebezpieczne.

Udostępnij na:

Więcej z serii: Zofia Mrzewińska - z notatnika trenerki

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter