Sprawdź także
Po co ten pies
05/03/2020
Zofia Mrzewińska

Nie miała baba kłopotu, kupiła sobie psa.

Tym większy kłopot, nie tylko dla baby, jeśli ot tak, dla kaprysu, kupuje się zwierzątko wprawdzie modnej akurat rasy, ale przez pokolenia hodowane nie do zagłaskiwania i nie na kanapę. Łatwiej na tak zwany zdrowy rozum udowodnić, że blokowe mieszkanie nie nadaje się dla przedstawiciela olbrzymich ras stróżujących niż przekonać, że nie taki duży malinois czy border collie to także nie jest pies dla każdego. Bo nie jest ważny metraż kawalerki ani własny ogród, ale godziny wolnego czasu nie tylko w weekend i jeszcze na dodatek doświadczenie w pracy ze zwierzęciem.

Nie miała baba kłopotu, kupiła sobie psa.

Malinois tylko na filmach potrafi sam z siebie szukać zaginionych i chodzić po sznurowej drabinie, tylko na filmach border collie bez szkolenia, także sam z siebie, wygrywa wszelkie zawody sportowe. Wszystko jedno, czy na szczeniaka z rodowodem nowo powstających stowarzyszeń hodowców wydamy trzysta złotych czy kilka tysięcy w hodowli zarejestrowanej w ZKwP – kłopoty i tak dostaniemy za darmo. I zapłacimy za nie nieporównanie więcej – my, i nasz wymarzony pies.

Błyskawiczne reakcje i nieustępliwa koncentracja na wyznaczonych psu zadaniach plus nasilony, w różny sposób realizowany popęd łowiecki to cechy wzmacniane w wielu rasach od pokoleń pracujących dla człowieka, nie tylko borderów i malinois.

Taki pies, jeśli od właściciela nie dostanie możliwości pracy, po prostu będzie musiał sam sobie znaleźć zajęcie. I na pewno będzie to zajęcie trudne do zaakceptowania. Codzienna demolka i konieczność wymiany mebli po pół roku od kupna szczeniaka jeszcze nie są takie straszne. Ale szaleńczy pościg za wszystkim, co się szybciej rusza, wszystko jedno, czy to będzie auto na odległej o dwieście metrów autostradzie czy podskakujące na parkowej alejce dziecko, zaganianie i podszczypywanie przechodzących ludzi, ostra zębata reakcja na spóźnioną lub nieudolną próbę wymuszenia posłuszeństwa, także na czyjś przypadkowy, źle zrozumiany gest – tego już nie zobaczysz na filmach.

Nie zobaczysz maniakalnego kopania dziur w ogrodzie, wspinania się po siatce aby dopaść zwierzę sąsiada ani zawłaszczania wszystkiego, co tylko da się znaleźć. Nie zobaczysz ustawicznego podekscytowania, dopominania się o uwagę, za późno przekonasz się, że musisz psu poświęcić czas nie tylko na spacer, ale także na szkolenie, a potem na wspólną pracę. I cztery godziny każdego dnia ledwie wystarczą, a jeśli sam nie umiesz szkolić, to tygodniowe wydatki na zajęcia z trenerem szybko przekroczą miesięczny koszt utrzymania psa..

Są kraje, w których pies nie spełniający oczekiwań właściciela mógł być – na każde życzenie – zabity w komorze gazowej.

W Polsce psy wielu ras, kupione bez zastanowienia, bez znajomości potrzeb zwierzęcia znajdziesz i w schroniskach i w ogłoszeniach „oddam za darmo”. Te ogłoszenia najczęściej zamieszczają zresztą nie właściciele, ale ludzie zajmujący się ratowaniem zwierzaków – tych z rodowodem i bez; ze złych warunków, porzuconych i takich, które okazały się za trudne.

Jaki więc pies, której rasy,  tak naprawdę może być za trudny? A to już tylko zależy – dla kogo za trudny. Lepiej nie przeceniajmy własnych możliwości ani nie oczekujmy cudów, dla dobra naszego i psów także.

Do znanego mi ośrodka szkoleniowego przyprowadzono młode zwierzę reprezentujące grupę retrieverów. Właściciele zgłosili dwa problemy – pies podczas spaceru na smyczy trzyma się za blisko nogi, przez co zostawia ślady kudełków na eleganckim, jasnym ubraniu, a puszczony ze smyczy chwyta, przynosi i wtyka do rąk wszystkie znalezione patyki – te brudne także. A przecież miał być łatwy w prowadzeniu i zupełnie niekłopotliwy na co dzień…

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera