Sprawdź także
Choroby odkleszczowe u psów
19/08/2020
Hanna Bobka

Szukania zguby, najprostszego praktycznego zajęcia dla psa, możemy uczyć na różne sposoby. Pies równie dobrze znajdzie zgubione na spacerze kluczyki od samochodu wracając tą samą trasą, którą przedtem przeszliśmy razem (czyli na śladzie wstecznym), albo przeszukując zakosami cały spacerowy teren (czyli rewirem).

Tylko zależnie od polecenia pies będzie, szukając w trawie złotówki, trzymać głowę bardzo nisko; może też szukając przedmiotu większego od złotówki pracować swobodniej, z wyżej trzymanym nosem. Każde znalezisko, zgodnie z poleceniem wydanym przed rozpoczęciem pracy, zostanie oszczekane, zaaportowane lub zasygnalizowane zmianą pozycji ciała psa. Ten sam czworołapy pomocnik równie dobrze zawaruje przy leżącej na chodniku obrączce jak i zaaportuje do ręki zgubioną smycz.

Zacznijmy od najłatwiejszego,

czyli nauki przynoszenia zguby ze śladu wstecznego – zguby aportowanej albo regulaminowo, czyli z siadem przed przewodnikiem, albo przynoszonej i oddanej do ręki przy powrocie – bez siadania. Przed rozpoczęciem szkolenia pies powinien już rozróżniać dwa hasła. „Aport” (lub jakiekolwiek inne słowo) oznacza przyniesienie zguby w pysku  – z siadaniem przed właścicielem bez dodatkowej komendy, a „przynieś” (lub słowo inne od oznaczającego aport) nie wymaga siadania przy powrocie. Oczywiście nasze zwierzątko zostało wcześniej starannie nauczone, że „aport” i „przynieś” to dwie różne czynności, a nie nazwa przedmiotu – czyli pies aportuje lub przynosi każdy wskazany przedmiot.

Zapnij psa na 10-metrową linkę, pozwalając na swobodny marsz przy nodze, nie taki „na baczność” – linka ma być luźna. Daj psu powąchać to, czego będzie szukać – może być zabawka, rękawiczka, portmonetka – co tylko chcesz, ale z wykluczeniem piłki lub przedmiotu wydającego mocny odgłos przy upadku. Upuszczona piłka mogłaby odbić się dalej od naszej trasy; głośno upadający przedmiot za wcześnie zwróci uwagę psa. Pokazuj psu i baw się tym, co masz w ręce, chowaj na chwilę, podrzucaj, aby zapragnąć włączyć się do zabawy, potem upuść za sobą tak, aby pies to widział. Odwróć się w stronę zguby. Jeśli pies natychmiast doskoczy i chwyci – pochwal serdecznie i odbierz, nagradzając oddanie smakołykiem. Jeśli pies zatrzyma się, niepewny co robić – ruchem ręki tuż nad ziemią wskaż drogę do zguby.

Powtarzasz to ćwiczenie nagradzając psa – jeszcze bez hasła, pomagając tylko gestami. Jeśli pies ma trudności z rozpoczęciem szukania  – upuść zgubę uwiązaną na sznurku – ruch poruszanego przedmiotu ułatwi zwierzakowi zrozumienie o co chodzi w tej nowej zabawie.

Kolejny etap, to nazywanie czynności,

odwracając się po upuszczeniu przedmiotu mówisz „zguba, przynieś” lub „zguba, aport”, zależnie jakiego zachowania oczekujesz. Udało się – to znakomicie, teraz upuszczasz za siebie przedmiot tak, aby pies truchtający przy nodze nie zauważył upuszczania. Odwracasz się, zatrzymujesz, wskazujesz przedeptaną trasę ręką tuż nad ziemią i znowu podajesz hasło. Pośpiech wskazany jest tylko przy łapaniu pcheł – praca węchowa wymaga spokoju; do kolejnego etapu przechodzimy gdy pies doskonale kojarzy czynność z usłyszanym poleceniem, a szukanie sprawia mu przyjemność.

Kolejny etap, to puszczenie psa luzem,

z możliwością swobodnego poruszania się w niewielkim dystansie od ciebie. Po upuszczeniu zguby – czego pies już nie widział – idziesz coraz dalej, zatrzymujesz się, odwracasz, przywołujesz psa i podajesz hasło, jeszcze ze wskazaniem ręką kierunku, z jakiego szedłeś.

Prawda, jakie to łatwe? Pierwsze etapy takiej nauki zobaczysz na filmikach.

 

Niewiele ćwiczeń trzeba, by pies, wracając trasą, którą wcześniej przeszliśmy sami, znalazł najprawdziwszą naszą zgubę sprzed godziny czy z poprzedniego dnia. Ale podczas treningu proponuję nie „gubić” jedynych kluczyków od samochodu ani portmonetki z dokumentami. Ktoś inny mógłby to znaleźć wcześniej, zanim pies przystąpi do pracy, i niekoniecznie zaaportować nam do rąk…

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera