Sprawdź także
Rally-O – alternatywa dla Obedience
09/05/2020
Agnieszka Czylok

Czas relaksu… O psich masażach słów kilka

O kwestiach związanych z dotykaniem psów można by było pisać naprawdę wiele.  Dziś spróbujemy się zastanowić nad tym, czy pies może potrzebować masażu relaksacyjnego oraz spróbować podjąć refleksję: czy mój pies w ogóle lubi dotyk? A jeśli lubi, to jaki?

Czas relaksu… O psich masażach słów kilka

Na początku był dotyk…

Szczenięta bardzo szybko reagują na dotyk. Już w fazie neonatalnej, która trwa od pierwszego do dwunastego dnia życia psa, rozwijają się takie zmysły jak węch, dotyk, smak i wrażliwość na temperaturę oraz ból. Wielu hodowców psów przeprowadza obecnie wczesną stymulację neurologiczną. Dzieje się to pomiędzy trzecim a szesnastym dniem życia maluszka. Zazwyczaj hodowca bierze do ręki patyczek, który używany jest przez ludzi do czyszczenia uszu, i dotyka przez kilka sekund każdej z opuszek psiaka. Musi to robić bardzo delikatnie. Następnie unosi i opuszcza główkę malucha, a także delikatnie obraca na plecy. Może też położyć go na zimnym ręczniczku. Każdy z tych etapów trwa także kilka sekund. Szczenię nie tylko przyzwyczaja już wówczas do dotyku człowieka, ale nabiera odporności na stres i różne choroby.

Jednak nie wszystkie psy miały szczęście urodzić się w dobrych hodowlach, w których mogły przejść prawidłowo etapy socjalizacji. Przecież w wielu domach są przygarnięte psy ze schronisk, psy wielorasowe. One nie mniej potrzebują miłości, a może jeszcze bardziej jej potrzebują, jednak z psami po przejściach trzeba bardzo uważać, aby ich dotykiem nie zranić. Trzeba bardzo wnikliwej obserwacji, jak na niego reagują. Mogły mieć różne doświadczenia i być może niektóre z nich uczą się dopiero, czym jest dotyk dobry…

Dotyk może być różny

Chociaż dotyk odgrywa u psów dużą rolę, to trzeba też wiedzieć, że nasz dotyk może być różnie odbierany przez psy. Może być pomocny w umacnianiu więzi między psem a człowiekiem, ale może także tę więź psuć. Dotyk może uspokajać, ale może też wywoływać stres. Stąd bardzo ważne jest to JAK dotykamy psa. Co więcej, tak jak już to wybrzmiało wyżej między wierszami, każdy pies jest nieco inny i każdy pies może też odbierać dotyk inaczej. Trzeba więc odpowiedniego wyczucia i obserwacji psa. I naprawdę, są też psy niedotykalskie. Takie psy wolą położyć się w pobliżu, pobyć obok opiekuna, poobserwować go, ale głaskanie po po prostu im nie odpowiada.

Kiedy więc chcemy wykonać psu masaż relaksacyjny, musimy być bardzo dobrymi obserwatorami i wziąć pod uwagę kilka kwestii. Po pierwsze: czy pies pokazuje nam, że tego chce. Może leżeć spokojny i zadowolony, ale może też nam pokazywać, że nie jest to dla niego przyjemne. Większość naszych czworonożnych przyjaciół ma takie szczególne miejsca, które chętnie akceptują dotyk opiekuna. Najczęściej są to: miejsca za uszkami, szyja, klatka piersiowa, brzuszek, a i nierzadko okolice ud, czy podudzia. Psy na ogół nie lubią głaskania po głowie i po ogonie. Jeśli chcemy podjąć się masowania psa, warto znać jego dokładnie jego anatomię.

Masuj, nie masuj

Nie każdy dotyk dla psa jest dobry, to raz. A dwa: nie każdy pies będzie lubił masaż. Są psy, które będą z radością czekały na upragnioną chwilę masażu, a są takie, które nigdy się do tej formy dotyku nie przekonają. Mój pies akurat bardzo lubi być masowany. Mamy na to wyznaczony czas. To jest bardzo ważne, aby się wówczas nigdzie nie spieszyć, ale zaplanować taki czas na bycie z psem. Sądzę, że on już doskonale wie, kiedy przychodzi ten czas na relaks, bo gdy go wołam blisko wyznaczonej pory kładzie się na grzbiecie z łapami do góry i z wymalowanym na pyszczku zadowoleniem, które mogłabym nazwać: „na rozgrzewkę zacznij od brzuszka!”. Potrafi pokazać mi wówczas te miejsca, w których szczególnie masażu potrzebuje. A ja uczę się odczytywać jeszcze lepiej mowę psiego ciała. Jest to niezwykłe doświadczenie. Buduje jeszcze mocniej wzajemne zaufanie i naszą psio-ludzką relację. Warto, naprawdę warto uczyć się prawidłowego odczytywania sygnałów, które czworonożny przyjaciel nam wysyła. Ja mam wrażenie, że choć w pewnych sprawach znam już dość dobrze mojego psa, to podczas masażu uczę się nieustannie czegoś nowego. Czasem zastanawiam się, czym jeszcze mój pies mnie zaskoczy. Widzę też, masaż relaksacyjny bardzo go wycisza. Po takiej sesji, pies najczęściej idzie po prostu smacznie spać.

Jeśli kogoś bardziej zainteresuje ten temat, to zachęcam do przeczytania o różnych rodzajach psiego masażu: od klasycznego począwszy, a na T-Touch skończywszy. A może i nie skończywszy, bo np. jest też masaż GaSa, który wykorzystuje pewne ruchy z T-Touch, ale jednak jest nieco inny… Polecam w tym miejscu książkę Marty Muchy-Balcerek „Rozmowa poprzez dotyk”, z której bardzo wiele można się dowiedzieć, jak dobrze wykonywać taki masaż relaksacyjny dla psów i dlaczego jest on… czymś więcej niż masażem.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera