Sprawdź także
Adoptowany pies w nowym domu, pierwszy miesiąc
11/12/2020
Zofia Mrzewińska

Zrozumiany pies to szczęśliwy pies!

Zrozumiany pies to szczęśliwy pies!

Piotr Wojtków jest dyplomowanym trenerem psów i behawiorystą, ułożył skuteczne plany terapii dla tysięcy psów agresywnych lub wykazujących inne problemy behawioralne. Prowadzi swoje dwie szkoły – Psiedszkole i Wojtków szkolenia. Znany jest m.in. jako autor dwóch książek, które napisał ze swoją żoną Zosią – „Słuchając psa” oraz „Szczeka, merda, mówi”. W wywiadzie, który jest spisaną rozmową dla nosem.pl, mówi o tym, dlaczego zrozumienie psich emocji jest dla niego najważniejszym elementem w pracy z psami.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z psami,  kiedy przerodziła się w wielką pasję?

Pasja była od początku. Pamiętam, że jak miałem około ośmiu lat, rodzice kupili mi książkę Antoniego Brzezichy dotyczącą tresury psów i tę książkę wałkowałem wielokrotnie. Oczywiście metody się zmieniły, ale od samego początku bardzo mnie ekscytowało szkolenie psów, to jak pies potrafi współpracować z człowiekiem. Z czasem zacząłem zgłębiać wiedzę i szukać najbardziej efektywnych rozwiązań w różnych technikach, ale pasja była ze mną od dzieciństwa. Dorastając miałem, tak naprawdę, mnóstwo zainteresowań. Uważam, że wszystkie moje pasje bardzo mocno ukształtowały moją osobowość. Były to sporty walki, granie w zespole koszykarskim, granie na gitarze, jazda na rowerze BMX… I to były pasje równoległe ze szkoleniem psów, które towarzyszyły mi od samego dzieciństwa. Z czasem jedna z tych pasji po prostu stała się moją pracą… Będąc po 20-tce, kończąc powoli studia, dostałem propozycję szkolenia psów asystujących, które pomagały osobom z niepełnosprawnością i wtedy stało się to moim zawodem. Zacząłem pracę szkoląc psy, które musiały być idealnie przygotowane, musiały pracować w bardzo wąskich kryteriach, ponieważ musiały być bezpieczne dla osoby, która jeździ na wózku inwalidzkim. W momencie, kiedy pies pociągnąłby taką osobę i przewrócił, to nie dość, że zagraża to jej zdrowiu, to czasami zagraża to jej życiu, więc te psy musiały być tak przygotowane, aby osoby mogły się czuć przy nich naprawdę bezpiecznie. Z czasem zacząłem też szkolić psy cywilne, organizować szkolenia grupowe oraz indywidualne. Na szkoleniach pojawiały się różne psiaki z problemami. I zacząłem w te problemy wnikać, zastanawiać się, jaka jest ich przyczyna i próbować je rozwiązywać.

A co w Twojej pracy z psami jest obecnie najważniejsze?

Najważniejsze dla mnie w tym momencie jest to, aby metody, które stosuję, były oparte o zrozumienie psich emocji. Uważam, że psy w sferze emocjonalnej są bardzo skomplikowane i taka wnikliwa analiza komunikacji i stanu emocjonalnego, w którym jest pies, bardzo pomaga mi pracować z nimi. Najczęściej, gdy rozwiążemy problem na podłożu emocjonalnym, to i dane zachowanie bardzo słabnie, bądź w niektórych sytuacjach ustaje. To jest najistotniejszy obecnie element w mojej pracy.

Poczucie bezpieczeństwa jest bardzo ważne dla nas, ludzi, ale i dla naszych psów… Co robić, aby pies czuł się bezpiecznie w świecie, przy swoim opiekunie, w mieście…?

Myślę, że podstawą jest obserwacja. a na bazie obserwacji zrozumienie intencji zachowań naszego psa. Obserwując codziennie psy spacerujące po mieście, widzę jak mało jest zrozumienia między psami a opiekunami. Podam może świeży przykład ze spaceru. Byłem na spacerze z dziećmi oraz moim psem i zobaczyłem, że w oddali na polance w parku spotkało się dwóch opiekunów ze swoimi psami. Opiekunowie stali około kilku metrów od siebie a psy biegały. Widziałem jednak, że w tym bieganiu nie ma równowagi. Jeden pies gonił cały czas drugiego, nazwijmy go „natarczywcem”, a drugi cały czas uciekał. Ten uciekający w pewnym momencie podbiegł do opiekuna „natarczywca” i zaczął na niego skakać. I w tym momencie usłyszałem komentarz opiekunów: „och, on tak kocha ludzi, że ze wszystkimi chce się witać”. A ja to widziałem zupełnie inaczej… Ja widziałem w tym skakaniu bardzo silną próbę odsunięcia opiekuna „natarczywca” i przerwania tej interakcji. Uciekający pies nie chciał być w tej sytuacji i nie chciał spotykać się z „natarczywcem”, ale jakby wiedział, że nie mogąc tego zakomunikować swojemu opiekunowi, musi spróbować zawołać o pomoc opiekuna drugiego psa. I tutaj widzę bardzo duże podłoże do pracy, którą my, behawioryści i trenerzy, powinniśmy wykonać w kontekście nauczania opiekunów. Jak mogą interpretować zachowania psów i jak mogą odczytywać  intencje. Ponieważ jeśli te intencje nie są odczytywane, pies nie będzie czuł się bezpiecznie przy swoim opiekunie. Pies będzie czuł się niezrozumiany a według mnie to właśnie zrozumienie jest podstawą do tego, żeby pies czuł się bezpiecznie. Myślę, że jeśli miałbym wyciągnąć jedną najważniejszą rzecz w kontekście bezpieczeństwa to byłoby właśnie słowo „zrozumienie”.

Zrozumienie jest bardzo ważne, ale na poczucie bezpieczeństwa wpływa też wiele innych czynników…

Oczywiście na poczucie bezpieczeństwa wpływa też mnóstwo innych czynników, w tym też czynniki środowiskowe, na które nie mamy wpływu. Czasami idziemy z takim psem, który boi się różnych dźwięków, w tym dźwięków przejeżdżających samochodów, motorów w bliskiej odległości. Mieszkając w centrum dużego miasta, nie mamy możliwości uniknięcia tych bodźców, nie mamy możliwości znalezienia alternatywy dla naszego psa, więc zdarza się, że są sytuacje, gdy środowisko, mimo najszczerszych chęci i pracy opiekuna, nie będzie korzystnie wpływało na terapię. Niemniej wrócę do tego, od czego zacząłem. Naprawdę podczas codziennych spacerów obserwuję bardzo dużo rozbieżności komunikacyjnych, czy zgrzytów w komunikacji między psami a ich opiekunami i myślę, że właśnie tutaj jest bardzo duża przestrzeń do pracy. To ten element, na który powinniśmy zwrócić dużą uwagę.

Chyba żyjemy w takich czasach, w których człowiek ma wiele oczekiwań, wymagań, ale trudno mu dać coś więcej z siebie, zatrzymać się, zrozumieć… My, ludzie, coraz częściej chcemy mieć we wszystkim tzw. „szybkie efekty”. Brakuje nam cierpliwości, czasu w pracy z psami, należytej obserwacji… Często nie dajemy psom przestrzeni, nie uwzględniamy ich emocji, ba, nawet swoich własnych nie uwzględniamy, a przecież wszystko ma na coś wpływ…

Dobrze to zebrałaś i zahaczyłaś o to, jak nasze nastawienie i nasze emocje mogą wpływać na zachowanie naszego psa. Tak, jednego od drugiego nie da się oderwać, ponieważ jeśli my nie będziemy w stanie pracować nad naszymi emocjami, to i ciężko będzie pracować nad emocjami naszych psów. Sądzę, że fundamentem jest najpierw popracowanie nad własnym nastawieniem. A często kluczem do tego jest akceptacja charakteru naszego psa. Widzę jak często opiekunowie mając adoptowanego, czy kupionego psa z hodowli, opowiadają mi jak sobie wyobrażali życie z tym psem, a jak wygląda ono teraz. Zawsze w takiej sytuacji warto porozmawiać z opiekunami, wyjaśnić, jaki charakter ma ich pies i pomóc im zaakceptować pewne jego zachowania, pewne jego „niedoskonałości w oczach opiekunów” i jeżeli uda nam się uzyskać tę akceptację charakteru, zachowań psa z niego wynikających, to już jest bardzo dużo… Wtedy już łatwiej jest pracować opiekunom nad tym, aby w sytuacjach tzw. problemowych, łatwiej było psu sobie poradzić.

Podczas wielu moich szkoleń mówię o tym, jak ważnym elementem jest wsparcie socjalne. Oczywiście wsparcie socjalne jest bardzo złożonym tematem i nie chodzi tu tylko i wyłącznie o to, aby pochwalić, pogłaskać psa, kiedy ten jest w sytuacji problemowej, bo to nie zawsze zadziała. Kluczem jest lepsze zrozumienie tego, co pies potrzebuje. W wielu sytuacjach sama nasza obecność i to w jakim jesteśmy stanie, ma szalenie ważny wpływ na zachowanie naszego psa. A jeśli my będziemy w stanie poczuć się już lepiej, bezpieczniej w sytuacji, kiedy np. nasz pies widzi drugiego psa na horyzonie, a my wiemy, że może wykazać zachowanie agresywne, to już jest dobry fundament do tego, aby pies zaczął szukać u nas pomocy w tym trudnym dla niego momencie. A jak zacznie szukać pomocy, to łatwiej będzie pokazać mu, że może ją znaleźć, może poczuć się lepiej i bezpieczniej przy nas.

I to jest ważny element! Często spacerując z klientami, którzy mają psy problemowe, staram się dobierać podczas spacerów terapeutycznych, takie działania, aby oni przeżywali jak najmniejszy stres. Czasami jest to przejmowanie kontroli nad sytuacją, w takim znaczeniu, że  ja dokładnie mówię, co mają zrobić krok po kroku i jednocześnie uspokajam, że jeśli wyniknęłaby sytuacja zagrażająca czyjemuś bezpieczeństwu, to ja się tym zajmę. A jeżeli już daję im taką wskazówkę, to jest już pierwszy krok do tego, aby oni zaczęli zbierać doświadczenia – kiedy mijają innego psa na spacerze, mogą czuć się bezpiecznie. Na kolejnych etapach pracy należy przejść do tego, żeby nasi klienci potrafili też samodzielnie korzystać z pewnych działań, ale najpierw trzeba im pokazać, że są takie, które działają. A początkiem do tego jest to, aby opiekun zrozumiał, że musi popracować też nad swoimi emocjami. Więc cóż, praca behawiorystów to także w pewnej mierze praca z emocjami opiekunów…

Nie tylko pies ma słuchać człowieka, ale i człowiek psa… O tym mówi Wasza, znana już wielu czytelnikom, książka „Słuchając psa”. Słuchanie jest ważne… Komunikacja między psem a człowiekiem to pewna podstawa. Tylko… jak słuchać?

Myślę, że słuchanie należałoby zacząć od obserwacji i postawienia sobie pytania: co dane zachowanie u naszego psa może oznaczać? Jeżeli nasz pies na spacerze nagle się zatrzymuje, to zastanawiam się, czy przed nim nie ma jakiegoś stresora, np. osoby, która go zaniepokoiła, czy jakiegoś kosza na śmieci, który nie stał wcześniej w tym miejscu, bądź innego psa, który wywołał obawę u naszego czworonoga. Dobrze się sprawdza nagrywanie zachowań psów. Później z behawiorystą można takie nagrania analizować. Wiadomo też, że nie każdy ma na to przestrzeń w kontekście czasu, czy możliwości finansowych, ale nie oznacza to, że nic nie można zrobić, aby się więcej dowiedzieć o komunikacji psów, o tym, co pewne sygnały mogą oznaczać.

W czasach, w których Internet jest na wyciągnięcie ręki, są też miejsca, gdzie można znaleźć wiedzę „darmową” w tym temacie. My mamy swój profil na Instagramie „psiedszkole_wojtkowszkolenia„, gdzie umieszczamy mnóstwo treści edukacyjnych, czy grupę na Facebooku „Psiedszkole – gdzie psy głowami ruszają”, gdzie w miarę możliwości staramy się umieszczać różne nagrania wideo, a czasami i analizę komunikacji psich zachowań. Kiedy osoby chętnie zaczynają wnikać w świat komunikacji psów, to chcą wiedzieć coraz więcej i więcej o pewnych sygnałach oraz szukać odpowiedzi, dlaczego pies prezentuje dane zachowanie w sytuacji, w której nie do końca czuje się dobrze, bądź kiedy chce zmienić bieg zdarzeń. Np. zatrzymując się, gdy widzi osobę, która go zaniepokoiła, może potrzebować więcej czasu, aby zebrać informacje o tej osobie w pewnym dystansie od niej lub może chce zmienić kierunek, może sam to zrobi, a może ja mu to zaproponuję, a może wystarczy po prostu być przy nim i naszym spokojnym zachowaniem wpłynąć na to, by pies poczuł się lepiej…

Szczególnie osobom, które są początkujące w świecie psiej komunikacji i interpretowania psich sygnałów, dałbym takie rady, aby się tego uczyli, bo to jest dobry wstęp do tego, by lepiej się rozumieć z naszym psem i lepiej go… słuchać.

Masz za sobą ogromne doświadczenie w pracy z psami agresywnymi, psami lękliwymi, psami w schronisku… Jednak Twoje metody w tej pracy są nieco inne od tych, które, że tak powiem, są dość powszechne… Dlaczego doszedłeś do takich, a nie innych metod pracy?

Kiedyś pracując z tymi psami stosowałem inne metody kontrwarunkowania, czyli uczenia alternatywnych zachowań w miejsce tego zachowania, które jest niepożądane. Znowu podam przykład: jeśli mam psa, który pokazuje zachowania agresywne w stosunku do innych psów na spacerze, najpierw go uczyłem jakiegoś zachowania typu zmiana kierunku, albo spokojnego patrzenia na mnie, czy chodzenia przy nodze, bazując na nagradzaniu, motywowaniu psa, tak, żeby potem wprowadzić to zachowanie w coraz trudniejsze sytuacje, kiedy pies byłby w jakimś zagrożeniu, czyli np. widzi innego psa i prosi mnie o to, bym zaproponował mu jakieś zachowanie, bądź ja mu proponuje jakieś zachowanie, aby poradził sobie z sytuacją zagrożenia. Jednak do zmiany metod namówiło mnie akurat moje doświadczenie, ponieważ pracując właśnie w ten sposób, zobaczyłem jednak pewne bariery tzn. mogłem dojść spokojnie do pewnego momentu, ale, kiedy widziałem, że pies jest zestresowany, to nie będzie w stanie wykonywać różnych ćwiczeń za jedzenie, czy za zabawkę. Nawet jeśli bardzo stopniowo podnosiłem kryteria, to w pewnym momencie stawała przede mną ściana, że więcej może już nie dać się osiągnąć w tej terapii. Postanowiłem zmienić swoje metody, kiedy zobaczyłem, że to nie daje takich efektów, które są wymierne. Zacząłem szukać innych rozwiązań w momencie, w którym zastanowiłem się, jak pies czuje się w sytuacji, kiedy jest zagrożony.

Wyszedłem od tego, że pies w momencie zagrożenia odczuwa niepokój, strach, czasami przerażenie, złość, frustrację, bo nie wie, jak sobie poradzić z tą sytuacją. Zacząłem szukać takich rozwiązań, aby pies mógł poczuć się lepiej. W tym momencie smakołyk, czy inna nagroda nie jest dla psa tak istotna. Istotne jest dla niego to, aby poczuł się bezpieczniej. My ludzie też w momencie, gdy czujemy się zagrożeni, nie myślimy o tym, że zaraz spotka nas coś przyjemnego. Najpierw chcemy poczuć się bezpieczniej. Kiedy idziemy ciemną ulicą i idzie jakiś typ, który jest pod wpływem narkotyków, zachowując się w sposób nam zagrażający, to nie myślimy w tym momencie o tym, że w domu zjemy pyszne ciastko. Myślimy w tym momencie o tym, żeby jakoś sobie poradzić z tą sytuacją zagrożenia i wybieramy takie działania, które nam w tym pomogą. Szukałem więc tego, jak zwierzęta zachowują się, gdy czują się zagrożone. Szukałem innych alternatyw do zachowań agresywnych.

Jest szereg różnych działań, które psy podejmują, kiedy czują się zagrożone. Takim podstawowym działaniem może być odejście, zwiększenie odległości, może być i zatrzymanie, może być wyładowanie emocjonalne, może być szukanie pomocy u innych osobników, które znajdują się w okolicy. I gdy zacząłem od tej strony patrzeć i szukać rozwiązań w pracy z psami agresywnymi, mogę stwierdzić, na podstawie moich doświadczeń, że takie podejście jest o wiele efektywniejsze, skuteczniejsze. Efekty są trwalsze, bo bazują na tym, żeby zrozumieć kontekst emocjonalny i pomóc psu właśnie na podłożu emocji, które on przeżywa! I to jest to, co charakteryzuje moje obecne metody w pracy z psami tak problemowymi.

Często się mówi: „nie kupuj, adoptuj”. Czy na pewno każdy może adoptować psa ze schroniska? Może w niektórych sytuacjach lepiej kupić szczeniaka i go wychować od małego? Kiedy zdecydować się na taki, a nie inny krok…?

Zarówno zakup, jak i adopcja, powinny być bardzo świadomymi decyzjami, a komponentem świadomej decyzji jest odpowiedni wybór źródła. Pracowałem i z psami w schronisku i z hodowcami, więc znam mnóstwo różnych historii, zarówno szczęśliwych, jak i nieszczęśliwych adopcji, jak i historii związanych z kupnem psa. Najczęściej te problemy, czy też rozczarowania po zakupie, czy też adopcji, wynikają z braku odpowiedniego przygotowania oraz braku znalezienia odpowiedniego źródła. Adoptując psa, można to zrobić zabierając go najczęściej ze schroniska, domu tymczasowego, fundacji, a kupując psa, mamy do wyboru hodowle i pseudohodowle. Pseudohodowle z wiadomych powodów odrzucamy, więc zostają nam hodowle zarejestrowane w FCI. Zarówno w hodowlach, jak i w schroniskach jest mnóstwo psów, które będą dobrze komponowały się w życiu z nami, pasujących do naszego trybu życia, naszych aktywności, naszych potrzeb… I myślę, że znalezienie tego konkretnego psa, który będzie do nas pasował, jest tu najważniejszym elementem. Przewaga zakupu psa z hodowli nad adopcją psa jest wtedy, kiedy nasze oczekiwania już są bardzo zawężone, czyli np. trenujemy jakieś sporty kynologiczne i chcemy mieć psa, z którym będziemy startowali w zawodach np. agility, czy też chcemy przygotować psa do tego, by pracował z nami w grupie poszukiwawczej. Wtedy faktycznie warto zawęzić nasze poszukiwania do konkretnego psa z hodowli.

Myślę, że podstawą tutaj jest znalezienie właśnie osobnika, nie tyle samej rasy, ale osobnika, który będzie pasował do naszego stylu życia. Znów przykład: jeśli adoptujemy psa, który w schronisku jest bardzo energiczny, nadpobudliwy, a my go weźmiemy do mieszkania w bloku w momencie, kiedy często wychodzimy na imprezy, często nas w tym mieszkaniu nie ma, gdzieś wyjeżdżamy, a nie damy takiemu psu pewnej stabilizacji, żeby mógł osiągnąć z czasem spokój emocjonalny, to możemy być wtedy skazani na pewną porażkę. Natomiast w tym samym schronisku może być pies, który lepiej zaakceptuje nasz styl życia, nie mówię teraz już o tak ekstremalnej sytuacji, jak ta, którą opisałem wyżej, czyli o sytuacji osób, które mają niestabilny mocno tryb życia, bo wtedy w ogóle warto się zastanowić, czy mamy mieć psa. Można jednak znaleźć w schronisku takiego psa, który o wiele lepiej zaaklimatyzuje się właśnie w naszym świecie, w mieszkaniu itd. Dobrym pomysłem jest też szukanie psów poprzez domy tymczasowe, grono wolontariuszy, którzy już znają nieco te psy, zabierają je do warunków miejskich, do różnych miejsc, do mieszkań i sprawdzają, jak pies będzie się odnajdywał w danych miejscach, jak się w nich zachowuje. To już daje nam duży potencjał do tego, aby wiedzieć, jak pies może się zachowywać, kiedy zmieniamy mu środowisko. Ja jestem więc zwolennikiem świadomego kupna i świadomej adopcji, a wybór oczywiście zależy od opiekuna.

Na co jeszcze bezwzględnie powinien zwracać uwagę opiekun w codziennym życiu z psem?

Bardzo dużo powiedzieliśmy o obserwacji, zrozumieniu i zwiększeniu poczucia bezpieczeństwa. Bardzo istotnym czynnikiem, na który powinniśmy też zwracać uwagę, jest zrozumienie i zaspokojenie psich potrzeb. Warto starać się dobrze poznać swojego psa. Poznawać to, czego on potrzebuje, aby być szczęśliwym. Czy potrzebuje dużej ilości stymulacji węchowej? Czy dużej ilości różnych interakcji z obiektem typu noszenie, wyszukiwanie czegoś itd.? Czy może potrzebuje sporej ilości interakcji też społecznych, z ludźmi, czy innymi psami? A może wręcz jest na odwrót, nasz pies jest bardziej introwertyczny i bardziej potrzebuje spokojnych, samotnych spacerów w pewnej okolicy, a mniej tych z innymi psami? Właściwe zrozumienie psich potrzeb i realizowanie ich, jest kolejnym ważnym czynnikiem, aby nasz pies był przy nas szczęśliwy a szczęście jest bardzo ważnym elementem, wpływającym też na zachowanie psa w różnych, codziennych sytuacjach, więc jeśli miałbym znaleźć drugi filar, oprócz tego, o czym mówiliśmy wcześniej, to będzie właśnie zaspokojenie psich potrzeb.

Dziękujemy bardzo za rozmowę!

Udostępnij na:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter