Sprawdź także
Nosework dla początkujących. Czas na pracę nosem.
20/04/2020
Agnieszka Czylok

Retrievery to nie pluszaki, opowiada Katarzyna Chrobak

Retrievery to nie pluszaki, opowiada Katarzyna Chrobak

Retrievery, o psach, które kochają wodę, aport, pracę z człowiekiem, o plusach i potencjalnych minusach życia z retrieverem, opowiada Katarzyna Chrobak, hodowca, pedagog, instruktor szkolenia psów i zoopsycholog.

Miłość do retrieverów zaczęła się od… ? 

Katrzyna Chrobak: Pomysł o pierwszym psie pojawił się, gdy stwierdziłam, że nie mam z kim chodzić na spacery (uśmiech). Mąż pracował, ja miałam więcej czasu. W 2003 roku podjęliśmy więc decyzję o nowym członku rodziny. Golden retriever był zawsze moim marzeniem. Pamiętałam z dzieciństwa, jak ten właśnie pies występował w rodzinnych serialach amerykańskich. Erol, mój pierwszy retriever, został sprowadzony ze słowackiej hodowli. Zaczęłam interesować się potrzebami rasy, szkoleniem psów w posłuszeństwie podstawowym. Pracowałam już jako nauczyciel, a gdy Erol skończył rok wyjechał ze mną na obóz harcerski z dzieciakami. Tam zobaczyłam, jak ten w codzienności aktywny pies świetnie współpracuje z młodzieżą i jak jego obecność wspiera dzieci w trudnych zadaniach. Po powrocie z obozu zainteresowałam się dogoterapią.

Czyli dogoterapia była niejako od początku a potem doszły kolejne zajęcia z retrieverami, tak?

Katarzyna Chrobak: Jestem pedagogiem specjalnym. Skontaktowałam się z fundacją Razem w Świecie z Nowego Sącza. Pracowały tam w terapii retrievery, pracujące również jako psy ratownicze. Tam ukończyłam pierwsze szkolenie z dogoterapii razem z Erolem. I tak zaczęłam swoją dodatkową pracę jako dogoterapeuta. Zajęć było dość dużo, kiedy więc przeprowadziliśmy się z bloku do domu z ogrodem, rozpoczęłam poszukiwania suczki. Wtedy już znacznie bardziej świadomie szukałam odpowiedniej hodowli, gdzie kładzie się nacisk na pracę na aporcie z retrieverem. I tak pojawiła się Bystra, z hodowli z Maciachowego Pola – testy predyspozycji szczeniąt przeprowadzała Pani Zofia Mrzewińska.

Zainteresowałam się szkoleniem psów i zoopsychologią, ukończyłam kursy instruktorskie, założyłam hodowlę – Z Tarninowego Wzgórza. W naszym domu zamieszkała córka Erola i Bystrej – dziś 9,5 letnia Frajda. Z nią tak naprawdę rozpoczęła się dopiero moja przygoda z pracą retrievera. Frajda zdała konkurs tropowców, konkurs retrieverów i pierwsze zawody dummy oraz Working Testy dla retrieverów. Naszym priorytetem pozostała praca w terapii, jednak „po godzinach” w ramach aktywnego wypoczynku trenowałyśmy aport.

Dogoterapia, aport… ale wiemy, że narodziła się i nowa pasja: sportowe ratownictwo wodne. Jak to się zaczęło?

 Katarzyna Chrobak: Kolejną suczką, która z nami zamieszkała jest Iskra, nova scotia duck tolling retriever. Szukałam żywszego i bardziej kompaktowego psa do zajęć edukacyjnych. Iskra pochodzi z hodowli EvViva la Vita Priscilla Voda, hodowczyni trenuje ze swoimi psami również ratowniczą pracę wodną. I tak spotkałam swoją nową pasję, sportowe ratownictwo wodne, jako połączenie pracy w wodzie z aportem i obcymi ludźmi. Następnie dołączyła do nas Heca, również nova scotia duck tolling retriever z hodowli Jumping Hunters, gdzie suczki trenują dummy, a od kilku miesięcy mieszka z nami Atira, chesapeake bay retriever.

W tej chwili mamy 5 dziewczynek, 3 różne rasy retrieverów, które różnią się od siebie wyglądem i charakterem, jednak wspólna jest pasja do wody i aportu.

Retrievery Katarzyna Chrobak

Retrievery często postrzegane są jako “przytulaśne” psy rodzinne, szczególnie goldeny i labradory… Wciąż wiele osób wybierając retrievera na domownika, jakby zapominało, że to psy myśliwskie, które mają swoje potrzeby i potrzebują odpowiedniej pracy…

Katarzyna Chrobak: Wszystkie rasy retrieverów to psy pracujące na aporcie w trudnym terenie (najważniejszym ich zadaniem to aport ustrzelonej zwierzyny, np. kaczki czy bażanta), często w wodzie. Każdy ma trochę inną specjalizację, jednak to psy myśliwskie, które lubią węszyć, wyszukiwać, ale również tropić. A czasem wytarzać się w błotku, przebiec przez bagno, bywa, że i zjeść coś niejadalnego… Właściciel retrievera musi kochać brudne spacery i zapach wiatru w sierści. Trzeba poświęcić codziennie czas na spacer połączony z intelektualną aktywnością, np. wyszukiwanie aportu czy posłuszeństwo. Retrievery uwielbiają pracę z człowiekiem, zostały wyhodowane do pomocy myśliwemu, nie zapominajmy o tym, wyprowadzając go tylko na „wybieganie”.

A retrievery w zaciszu domowego ogniska…?

 Katarzyna Chrobak: W zaciszu domowym są oczywiście rodzinnymi psiakami. Jak mogą, to śpią na kanapie i bawią się z dziećmi. Dla goldenów i labradorów praca w dogoterapii zrobiła trochę „krecią robotę”… Rodzice widząc na zajęciach spokojnego, posłusznego i wesołego psa, chcą dla swoich dzieci mieć takiego terapeutę w domu w codziennym życiu. Często rozmawiam z chętnymi na ślicznego jak z reklamy szczeniaka, ile czasu trzeba poświęcić na wychowanie i szkolenie. Podkreślam, że to jak kolejne dziecko w domu – że kosztuje itp.

Niestety, serce mi pęka, gdy widzę retrievera na łańcuchu, w kojcu, który okazuje się, że był zakupiony „dla dzieci”, jednak okazał się zbyt absorbujący, z nudów niszczący meble czy ogródek. Niestety, czas pandemii dołożył niezwykły popyt na szczeniaczki dla nudzących się w domu dzieci…

Hmm, ale jakieś pozytywy w tym czasie pandemii też się pojawiły…

 Na szczęście, czas pandemii też skłonił opiekunów psów do dłuższych spacerów, dbania o swoje zdrowie. Myślę też, że dzięki temu coraz więcej osób interesuje się dummy, pracą na aporcie z retrieverem. To cudowna relacja opiekuna z jego psem, pracujących we wspólnej relacji.

W czym lepiej odnajdą się goldeny, a w czym tollery? Które z retrieverów najlepiej sprawdzają się w dummy, a które najmniej?

W dummy najlepiej sprawdzają się labradory, jak i goldeny, głównie z linii work. Są lekkie, zwinne, bardzo szybkie, nie rozpraszające się, pracujące w bliskiej relacji z człowiekiem. W oczach mają napis „co jeszcze mogę dla ciebie zrobić” (uśmiech). Chesapeake jest większy i spokojniejszy, jednak silniejszy i lepiej rozkładający siły, co przydaje się na wielogodzinnych polowaniach. Jeżeli jednak kupujemy psa dla siebie i nie jest dla nas priorytetem wygrywanie międzynarodowych Field Trialsów, a  dummy chcemy traktować jako formę hobby, przyjemniej zabawy z psem, wybierajmy rasę odpowiednią dla siebie.

Labrador i golden z linii show, dość szybko może rozpraszać się w terenie, jak ja to mówię, czasem ważniejsze są motylki i kwiatuszki, ale znam bardzo dobrze pracujące i takie psy, być może nie wygrywają zawodów, ale świetnie się sprawdzają w pracy na aporcie, również w myślistwie! Moja młoda goldenka Bystra, mająca 2 lata prawnuczka pierwszej mojej suczki, jest z linii show. Trenuję z nią dummy i ratowniczą pracę wodną. Wygrała ze starszymi psami zawody pracy wodnej,  zdobywając 1 miejsce jako najmłodszy pies! Świetnie się zapowiada…

Toller – nova scotia duck tolling retriever to najmniejsze retrievery, najszybsze i najbardziej emocjonalne i wrażliwe, więc praca z nim jest trudniejsza, ale za to  świetnie sprawdzają się w innych sportach, jak dogfrisbee, agility, obedience.

Flat coated retriever to również bardzo emocjonalny i wrażliwy, szybki pies… i  najbardziej żywiołowy. Curly coated jest najmniej znaną rasą w Polsce, najbardziej niezależny, więc może być trudny do wychowania. Ja tej chwili mam goldeny, tollery i chesapeake. Ze wszystkimi pracuję w terapii, ale inaczej rozkładam aktywności. Goldeny są najbardziej ufne i przyjacielskie do obcych ludzi, toller i chesapeake najbardziej pilnują domu, są odrobinę stróżujące, jednak złodziej zostanie tylko obszczekany… Każda z nich wymaga indywidualnej aktywności po pracy, mam więc sporo roboty, ale to miła robota…

Mówi się, że “retriever i woda to wielka przygoda”… Wiemy, że tę ich miłość do wody można dobrze wykorzystać, aby pomagały ludziom. Jakie kroki, i kto je może podjąć, aby retriever mógł pracować w ratownictwie?

Katarzyna Chrobak: Trzeba być ratownikiem! Bardzo modna stała się ratownicza praca wodna, jednak zapominamy, że pies jest tylko pomocnikiem ratownika, nigdy nie pracuje sam. By mógł pracować w ratownictwie, jego człowiek też musi…

Ja nie jestem ratownikiem, sportowe ratownictwo wodne traktuję jako hobby, jednak by sprawdzić nasze umiejętności zdałam z dwoma psami państwowy egzamin WOPR. Jest to moja pasja, więc najmłodszy pies został wybrany przede wszystkim do pracy w wodzie. Chesapeake jest bardzo silny, chętnie pływa w zimnej wodzie, wspaniale skacze do wody i nurkuje, dlatego z Atirą wiąże duże nadzieje.

Aby pies lubił pracę w ratownictwie wodnym musi przede wszystkim chętnie wchodzić do wody i z wody aportować. Musi być posłuszny i lubić obcych ludzi.

Od najmłodszych dni ze szczeniakiem trzeba ćwiczyć chodzenie po ruszających się kładkach, miękkich powierzchniach, takich jak na łodzi czy w pontonie. Trzeba oswajać z hukiem motoru, krzykiem ludzi, tłumem ludzi, ćwiczyć posłuszeństwo w obecności ludzi i psów. Przyzwyczajać do kamizelki czy szelek, do trzymania ich przez obce osoby. Ważne jest przynoszenie, ale i zanoszenie przedmiotów do obcych osób.

Na rynku jest już wiele ofert szkolenia z pracy wodnej. W sezonie polecam skorzystać, aby sprawdzić siebie i psa. I najważniejsza rzecz: przewodnik musi pływać! Prawie wszystkie konkurencje oparte są na wspólnym pływaniu.

Wracając do dogoterapii… Krąży wciąż wiele kontrowersji wokół niej np. niektórzy boją się, że dzieci są kładzione na psy, że mogą je męczyć. Co tak naprawdę jest dopuszczalne, a co nie? I jak przygotować retrievera do roli psiego terapeuty?

Katarzyna Chrobak: Jeżeli terapia z psem jest prowadzona przez profesjonalistę, który jest wykwalifikowanym terapeutą, ćwiczenia z psem oparte są jedynie na motywującej obecności psa. Pacjent musi lubić psy (bez tego nie ma motywacji w terapii, leczenie kynofobii to zupełnie inna rzecz), a zadaniem terapeuty jest nauczyć go właściwej komunikacji (odpowiedniej do poziomu intelektualnego) i odpowiedniego postępowania, szacunku dla zwierząt, szanowania ich przestrzeni i dobrostanu. Na tej podstawie dopiero wykonywane są terapeutyczne ćwiczenia. Z retrieverami oczywiście najchętniej oparte są na aporcie, czyli jego ulubionej aktywności. Pies podczas zajęć wykonuje to, co lubi, nigdy nie jest do niczego zmuszany, ma swoje miejsce wypoczynku, odosobnienia, w tym czasie terapeuta może przeprowadzać inne ćwiczenia „o psie”. W dogoterapii wbrew pozorom najważniejszy jest człowiek terapeuta, od jego osobowości i kreatywności zależy jakość terapii z udziałem psa.

Lubię wykorzystywać elementy psich sportów w dogoterapii, wtedy nasze wspólne hobby „po godzinach” pokazujemy dzieciakom, mam nadzieję zarażając do pasji pracy ze swoim psem. I tu podobnie: w terapii pies pracuje z człowiekiem, więc człowiek musi być terapeutą! Retrievera do pracy trzeba najpierw odpowiednio wybrać z hodowli. Musi to być spokojny i odważny szczeniak, chętnie podążający za obcym człowiekiem. Pamiętajmy, że to będzie nasz pies, więc rasę dobieramy do siebie, bo to z nami spędzi najwięcej czasu. A potem jego ulubione aktywności dopasujemy do zajęć terapeutycznych. Szkolenie zaczynamy od psiego przedszkola, gdzie szczeniak poznaje nowe rzeczy i uczy się współpracować ze swoim człowiekiem w rozproszeniach. Socjalizacja w terenie jest bardzo ważna w tym okresie.  Do około 4 miesiąca powinien znać podstawowe komendy: siad, leżeć, do mnie, zostań, chodzenie na luźnej smyczy. Około półroczny pies może zacząć specjalistyczne szkolenia.

Kto może nie sprawdzić się jako przewodnik retrievera?

Katarzyna Chrobak: Przewodnikiem retrievera musi być osoba dorosła, lubiąca aktywności na świeżym powietrzu. Może być rodzina z dziećmi, jednak ciężar odpowiedzialności za psa, jego zdrowie fizyczne i psychiczne zawsze spada na rodziców. Kto wyjdzie z psem na spacer w czasie biegunki w środku nocy?

Znam rodziny z psami żeglujące, pływające kajakami, wędrujące po górach, nie musimy uprawiać psich sportów, ale możemy aktywnie spędzać razem czas.

Retriever codziennie musi co najmniej raz spacerować z węszeniem, a kilka razy w tygodniu poćwiczyć z opiekunem ulubione aktywności. Nie jest dobrym rozwiązaniem pozostawianie retrievera w ogródku, nie tylko dlatego, że może wykopać krzaczki… On potrzebuje poznawać świat ze swoim człowiekiem!

A przewodnik idealny dla retrievera to… ?

Katarzyna Chrobak: Idealny przewodnik dla retrievera jest konsekwentny! To inteligentne psy, które czasem potrafią sobie wyszkolić opiekuna. Lubiący przyrodę i pracę z psem w terenie. Nie może mu przeszkadzać smród  wytarzanego w sarnich odchodach psa – czasem i tak się zdarza…

Na co zwrócić uwagę, przy wyborze konkretnej rasy aporterów?

Katarzyna Chrobak: Wybór hodowli to oczywiście rzecz najważniejsza: to hodowla zarejestrowana w FCI (co daje nam rodowód czyli wgląd w drzewo genealogiczne i czystość rasy) i zdrowi, przebadani rodzice. Wszystkie retrievery muszą mieć przebadane stawy biodrowe i łokciowe, oczy i serce oraz dodatkowe badania odpowiednie dla rasy.

Przy wyborze odpowiedniej rasy zastanówmy się, czy chcemy psa dla siebie, czy dla innych i jakie aktywności z psem będą dla nas przyjemne. Tollery, chesapeake i curly coated są bardziej ostrożne w relacjach z obcymi, bardziej stróżujące i trudniejsze do wychowania. Oczywiście, pracują w terapii, w ratownictwie, jednak zawsze chętniej wykonają zadanie ze swoim człowiekiem niż z obcym. Odpłacają wiernością i niezwykłą miłością do swojego człowieka. Labradory, goldeny i flaty to wariaty (uśmiech). To psiaki bardzo wesołe i żywiołowe, czasem mogłyby „zalizać” obcych ludzi na ulicy. Chętnie pracujące ze swoim człowiekiem, ale trzeba uważać, aby nie zdradziły nas za kiełbaskę i nie poszły za złodziejem.

Jeżeli chcemy kupić psa do aportu, sprawdźmy, czy rodzice pracują na aporcie, czy zaliczyli konkursy pracy, czy hodowca sprawdza szczenięta pod kątem pasji do aportu. Jeżeli jest miot letni, to hodowcy sprawdzają również chęć do wody, do pływania. Ważne, by szczeniak był spokojny i odważny, te cechy sprawdzają się w codziennym życiu. Wybierając psa do pracy terapeutycznej nie jest ważne, czy rodzice pracują w terapii, ważne, czy lubią kontakt i współpracę z człowiekiem.

Dobrze zobaczyć hodowlę i rodziców wcześniej, zanim się zdecydujemy. Zobaczyć dorosłego psa na spacerze, jak zachowuje się w terenie. A potem… zaczyna się przygoda (uśmiech).

Serdecznie dziękujemy za wywiad i życzymy wielu sukcesów w pracy z psami.

Zdjęcia: Jagoda Matejczuk, Sebastian Matejczuk

Udostępnij na:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter