Sprawdź także
Jak nauczyć psa aportować, początek aportowania
26/10/2020
Zofia Mrzewińska

Aneta Grzegorczyk – emocje w życiu psów oraz praca z psami trudnymi

02/09/2020

Zapraszamy do lektury wywiadu z Anetą Grzegorczyk, wyjątkowym szkoleniowcem psów oraz ludzi.

Aneta Grzegorczyk – emocje w życiu psów oraz praca z psami trudnymi

Aneto, dzięki zaproszeniu GPR Goszcza mieliśmy przyjemność brać udział w Twoim seminarium na temat emocji i relacji w życiu z psem, w szczególności z psem, który ma problem. Przyznam na samym początku, że jestem zachwycony efektami Twojej pracy podczas seminarium. Skąd w Twoim życiu pojawił się pomysł na pracę z psami?

Bardzo miło mi to słyszeć, dziękuję serdecznie.

Skąd pomysł? 

Psy w moim życiu były od zawsze. Kundelki, rasowe, małe i duże. Jako dziecko zbierałam pocztówki z psami, broszurki z opisami ras, wszelkie artykuły itp. Zawsze też potrafiłam “dogadać się” z psami, a one do mnie lgnęły.

Moim pierwszym własnym psem był długowłosy owczarek niemiecki.

Istniały już internetowe fora tematyczne, na YT można było znaleźć filmiki z pracy psów sportowych. Dzięki temu zrozumiałam, że życie, bycie z psem może mieć wiele różnych płaszczyzn i zupełnie inną jakość. Zaczęłam jeździć na seminaria i warsztaty do różnych szkoleniowców, obserwować, uczyć się i czytać wszystko o psach co tylko wpadło mi w ręce. Do dziś pamiętam moje pierwsze spotkanie z trenerem psów sportowych (a była nim Aneta Migas). Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia jak łatwo psy uczą się schematów. 🙂 Dzięki Aneta!

Bardzo selektywnie podchodziłam do do zdobywanych informacji, instynktownie odrzucałam pewne teorie i metody. Przełomem dla mnie okazało się spotkanie Zofii Mrzewińskiej, dzięki której zrozumiałam, że kluczem budowania relacji z psem jest dokładne wytłumaczenie psu czego od niego oczekujemy oraz podkreślenie pochwałą i nagrodzenie właściwego zachowania, również tego oferowanego samorzutnie przez psa, a nie karcenie za złe zachowanie.

Obecność Zofii w mojej drodze do sukcesu w pracy z psami jest nie do przecenienia. 

Kiedy pomyślałam, że pora coś zmienić w życiu w mojej głowie natychmiast pojawiła się myśl “psy!”. Od tego momentu zaczęłam już dążyć do celu. Coraz więcej fachowej literatury, weekendy ze szkoleniowcami, obozy szkoleniowe, roczny kurs na behawiorystę i trenera. Aż przyszedł ten dzień, kiedy postawiłam wszystko na jedną kartę. 

I była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. 🙂

Wiemy już, że Twoim konikiem jest praca z psami problematycznymi, skąd taki kierunek specjalizacji?

Celem mojej pracy z psami jest spokojna psia głowa. Komfort psiego życia rozumiany nie przez pryzmat spania na kanapie, ale przez dobry kontakt ze światem, najbliższym otoczeniem, a w końcu człowiekiem.

Psy problematyczne, czy to lękliwe, czy agresywne, to psy żyjące w ustawicznym stresie. One nie potrafią odnaleźć się w naszym ludzkim świecie i radzą sobie w życiu tak, jak podpowiada im instynkt. Psy nie są w stanie same wymyślić, że w określonej sytuacji można zachować się inaczej niż do tej pory.

Nic nie daje większej satysfakcji niż patrzenie jak takie miotające się w agresji, czy panice zwierzątko zmienia się w spokojnego, zadowolonego psa, który cieszy się życiem, światem i bliskością swojego człowieka. Kiedy na spacerach przestaje nerwowo rozglądać się w ciągłym napięciu za potencjalnym wrogiem, czy zagrożeniem, a zaczyna radośnie, na pełnym luzie eksplorować środowisko.

To jest sens mojej pracy.

Skoro już mowa o emocjach, na Twoich seminariach ich nie brakuje, czy możesz w kilku zdaniach powiedzieć o najważniejszych psich emocjach i wynikających z nich problemach?

Tego nie da się ująć w kilku zdaniach, ale to dobry moment na powiedzenie jasno i wyraźnie, że psie emocje są takie same jak nasze.

Radość i zaufanie, zaskoczenie i oczekiwanie, smutek, strach, panika, agresja. Różnica polega na sposobie radzenia sobie z nimi. Pies, w przeciwieństwie do człowieka, wielu sytuacji nie rozumie, nie jest w stanie sobie wytłumaczyć i stosownie zracjonalizować swoich reakcji. Dlatego właśnie uważam, że bez naszej pomocy psom jest bardzo trudno zrozumieć ludzki świat. A konsekwencją są problemy z psimi zachowaniami.

Było o psach, a może teraz o ludziach; często największym problemem w psio-ludzkich relacjach jest człowiek, czy Twoim zdaniem ludzkie emocje wpływają na naszych czworonożnych przyjaciół?

Bezdyskusyjnie tak. Jeżeli wrócisz wściekły z pracy, a potem w trakcie treningu z psem zaczynasz się irytować na siebie, bo znowu wam nie wychodzi (a przecież jesteś świadomym psiarzem i wiesz, że jeżeli nie wychodzi, to nigdy nie jest wina psa) – pies bierze to na siebie. Pies nie wie, że przyczyną Twojego stanu jest jakaś zupełnie abstrakcyjna dla niego twoja praca.

Za każdym razem, gdy rozpoczynam seminarium o emocjach w relacji i pracy z psem, uczestnicy są przekonani, że chodzi o emocje psów. A potem przychodzi moment zaskoczenia, gdy okazuje się, że zajęcia praktyczne to głównie praca nad ludzkimi emocjami. I że za tymi nowymi emocjami przewodnika psy podążają bez wahania i z radością. Psy są bardzo czułymi barometrami naszych uczuć i stanów emocjonalnych.

Aneto, pracujesz już z psami wiele lat, które ze swoich osiągnięć uważasz za największy sukces?

Każda kolejna spokojna psia głowa to wielki sukces i siła napędowa do dalszej pracy i rozwoju. Brzmi jak banał, ale taka jest prawda.  

Wiemy, że trafiają do Ciebie osoby z psami adoptowanymi, które często już na starcie nowego, fajnego życia, posiadają bardzo duży bagaż negatywnych emocji. Co zrobić, aby te adopcje były udane?

Jeżeli adoptujemy psa po przejściach, najważniejsze jest nie osaczyć go naszą miłością. Dać mu przestrzeń i jak najszybciej udać się z nim na szkolenie do kogoś, kto wytłumaczy jak pies widzi i rozumie świat. Dwa, trzy spotkania z dobrym szkoleniowcem pomogą uniknąć wielu pozornie błahych potknięć i błędów, które mogą mieć długofalowe skutki we wzajemnych relacjach. 

I tu tkwi haczyk: to dotyczy każdego psa, którego przyjmujemy pod swój dach. Niezależnie czy jest szczeniakiem, podrostkiem, czy dorosłym psem. Czy jest kupiony, znaleziony, czy adoptowany.

Jedyną skuteczną metodą uniknięcia problemów z psem jest zrozumienie psa, jego emocji, mowy ciała, wrodzonych, typowych dla gatunku zachowań i nauczenie się właściwych reakcji. Wbrew pozorom to nie jest takie trudne, a przynosi mnóstwo radości i satysfakcji. A potem to już tylko z górki. 🙂

Aneto, dziękujemy serdecznie za wywiad i za to, że mogliśmy podczas Twojego seminarium poszerzyć naszą wiedzę. Wszystkich zainteresowanych tematyką pracy z psem z problemami zapraszamy na kolejne seminaria Anety, o których z pewnością będziemy informować na naszym portalu. Niewątpliwie praca Anety jej doświadczenie i zaangażowanie w swoją pracę, zrobiło na nas WIELKIE WRAŻENIE.

Aneta Grzegorczyk

Na koniec, przedstawimy kilka opinii uczestników Twojego seminarium.

Czoko jest moim pierwszym psem. Biorąc go z azylu nie wzięłam pod uwagę, że mogą być jakieś problemy. Od samego początku było trudno, bo głośno obszczekiwał ludzi, demonicznie wyrywał się na smyczy w stronę psów i wszyscy na około twierdzili, że jest agresywnym psem. Spotkałam się z behawiorystką w pierwszym miesiącu ale to nie pomogło. Wyjechaliśmy na długo na małą wieś i sytuację miałam pod kontrolą, bo po prostu nikogo (ani ludzi ani psów) nie spotykaliśmy na spacerach po pustych polach. Ale wakacje się skończyły. Panicznie bałam się powrotu do Krakowa i wychodzenia z Czoko przed blok, gdzie pełno psów i ludzi. Przyznam się, że zaczęłam nawet szukać dla niego nowego właściciela, który będzie miał kojec i podwórko. Nie udało się. Zbawieniem okazało się organizowane w końcu sierpnia Seminarium z Panią Anetą. Potraktowałam je jako ostatnią deskę ratunku … dla siebie. Czułam w kościach, że to być może przez moje emocje i moją niewiedzę pies jest „agresywny”. I tak też się okazało na Seminarium. Przy Pani Anecie pies był aniołkiem. Uwierzyłam w siebie i w to, że zmiana jest możliwa. Te dwa dni były bardzo intensywne i wyczerpujące. Dzięki nim zrozumiałam jakie popełniam błędy i co powinnam zmienić. Już na treningach było widać poprawę. Wróciliśmy do Krakowa i dalej trenujemy „metodą” Pani Anety. Pies jest spokojniejszy, nie rzuca się na inne psy, pięknie chodzi na luźnej smyczy i zwraca uwagę na mnie. Do tego o wiele łatwiejsza jest nasza komunikacja i uczenie go posłuszeństwa. Ja stałam się spokojniejsza i z chęcią wychodzę na spacery. Dzisiaj rano mój Czoko spotkał się na klatce schodowej zupełnie z zaskoczenia nos w nos z labradorem. Poradziliśmy sobie nawet w takiej sytuacji. Cieszę się bardzo, że poznałam Panią Anetę i skorzystałam z wiedzy i Jej ogromnego doświadczenia. Widać w Pani Anecie pełne zaangażowanie, pasję pomagania nam właścicielom oraz niekończącą się miłość do psów. Niuanse robią różnice. Można czytać tony książek i być dobrym w teorii ale to nie rozwiąże problemu. Każdy pies jest inny, każdy jest wyjątkowy i wychwycenie tego co chce nam powiedzieć lub czego potrzebuje jest trudne bez wskazówek takich jakie udziela Pani Aneta. Po tych kilku godzinach trenowania razem darzę Panią Anetę szacunkiem, pełnym zaufaniem i jestem naprawdę wdzięczna za pomoc. Nie poprzestajemy na tym, bo są jeszcze kolejne „problemy” do przepracowania. Czekam z niecierpliwością na następne lekcje z Panią Anetą. Teraz już wiem, że jest to kwestia wprowadzenia w życie drobnych ale istotnych zmian i wyrobienia w sobie nawyków. Dziękuję Pani Aneto 😊.
Kinga

Zapisując się na seminarium z Panią Anetą Grzegorczyk nie wiedziałam o niej nic, ani czym się zajmuje, ani jakie stosuje metody szkoleniowe, ani jakie ma osiągnięcia. Było wolne miejsce, ja miałam wolny weekend, to z nudów,  myśląc : nie zaszkodzi – postanowiłam wziąć udział. To był strzał w dziesiątkę! Poznałam osobę pełną pasji, charyzmatyczną, błyskawicznie, a przy tym bezbłędnie „czytającą” psy i przewodników oraz łączące ich relacje.  Gorąco wszystkim polecam!
Agnieszka Koziara

Hopper – to adoptowany kundelek, taka nasza „miniaturka” owczarka, która jest z nami już półtorej roku. Pod wieloma względami jest psem idealnym. Bardzo lubi zabawę z człowiekiem i po prostu koło niego przebywać. Hopper ma tylko jeden problem – mnie, ponieważ nie potrafię z nim „rozmawiać”. Na spacerach kompletnie nie radzi sobie z mijaniem innych psów. Szczekanie, ciągnięcie na smyczy, zastyganie w miejscu – to tylko kilka zachowań, które pokazywał. Ja na spacerze dla niego nie istniałam. Wszystko wokół było ciekawsze.
O seminarium dowiedziałam się od Izy – właścicielki pięknej suni owczarka niemieckiego, która już niejednokrotnie spotykała się z Anetą. Iza bardzo polecała Anetę, mówiąc, że ona na pewno nam pomoże. „No ale jak mam jechać na seminarium, jak Hopper taki… niewychowany?” mówiłam. Wyjścia z psem w publiczne miejsca zawsze był dla mnie stresem, bo każdy powie „co za narwany pies”.
Do czasu… Do czasu seminarium i spotkania Anety. Mam wrażenie, że wystarczyło, aby dotknęła jego smyczy, a on momentalnie zaczął zwracać uwagę na człowieka. Kiedy widziałam, jak prowadzi Hoppera na smyczy, a on jest po prostu zadowolony i spokojny – prawie popłynęły mi łzy ze szczęścia.
Zdawałam sobie sprawę, że to ja popełniam błędy, po prostu nie wiedziałam, jak je naprawić. Aneta pokazała mi je jak na tacy. Skutek był niemal natychmiastowy. To niesamowite, jaki ona ma dar i umiejętności kontaktowania się z psami. A do tego posiada dużo wiedzy, którą potrafi w ciekawy sposób przekazać właścicielowi. Seminarium było czymś w rodzaju lekcji dla mnie – jako przewodnika psa. Kilka wskazówek wystarczyło, aby wspólne spacery stały się ogromną przyjemnością. Gdybym miała opisać Anetę w kilku słowach, to na pewno powiem: „Konkretna, stanowcza osoba z dużą pasją do tego, co robi i która ma „to coś” ”. Widać, że dla niej to pies jest najważniejszy. Tylko dwa dni wystarczyły, aby poprawić moje relacje z Hopperem. Powoli w niepamięć odchodzi notoryczne ciągnięcie na smyczy, szczekanie i moja niepewność. Teraz wiem, jak mam z psem pracować. Myślę, że jeszcze odwiedzę Anetę i na pewno skorzystam z jej porad.
Katarzyna Strzałba

 

Zdjęcia, dzięki uprzejmości Magdalena Fabin

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera