Sprawdź także
Jaka płaca, taka praca
09/03/2020
Zofia Mrzewińska

Pies, jaki jest, każdy widzi…

…można by już tak zmienić słowa Benedykta Chmielowskiego, zapisane trzysta lat temu. Wtedy dotyczyły konia, nie psa, ale że dziś na jednego konia w Polsce przypada co najmniej 20 psów, no to przyjrzyjmy się psu.

Pies, jaki jest, każdy widzi…

Psa najdokładniej pokaże nam Pani Genetyka.

Zanim powstały organizacje kynologiczne, dobór hodowlany przez tysiące lat ukierunkowano na użytkowość. Nikt nie rozmnażałby charta obojętnego na lisa ani owczarka zagryzającego owieczki. I chociaż niejedne rasy, za sprawą mody, odbiegają wyglądem od swoich przodków, ale przecież predyspozycje zachowań pozostały. Nasilenie popędów, łatwość nauki, chęć współpracy z człowiekiem – to cechy dziedziczne, choć w każdym miocie szczenięta różnią się od siebie.

Jednak najlepsze cechy wrodzone nie wytrzymają złych warunków odchowu, drugiego filaru, decydującego o rozwoju emocjonalnym zwierzęcia i odporności na stres. Rezultaty badań wpływu środowiska na rozwój zwierzęcej psychiki są równie nieubłagane, jak sama Pani Genetyka. Zestresowane zwierzęce matki wychowują lękliwe dzieci, mniej zdolne do uczenia się i zapamiętywania. Suki-matki trzymane całe życie w rzędach klatek nie urodzą odpornych na stres szczeniąt, niezależnie od doskonałych cech swoich własnych przodków. Także brak dobrego kontaktu z więcej niż jednym człowiekiem, koniecznie przed okresem utrwalania lęku, zaważy na całym przyszłym życiu psa.

Jeżeli wybraliśmy szczenię o doskonałym pochodzeniu i prawidłowo odchowane, to mamy problem z głowy? Nie. Bo nieodpowiednim wychowaniem, tym kolejnym, trzecim filarem możemy sprawić, że nasz idealnie zaprogramowany szczeniak okaże się na co dzień gorszym towarzyszem niż zabiedzone zwierzątko azylowe. Przepis na zepsucie szczeniaka jest prosty – narzucanie się z czułościami lub trzymanie w izolacji przez dziesięć godzin dziennie plus ustawiczne pobudzanie, karcenie i drażnienie wystarczy.

A jaki kierunek szkolenia wybierzemy, to też zależy tylko od nas, byle był dopasowany do możliwości fizycznych i własnej motywacji zwierzęcia. Bo szkolenie także dla psa powinno być radością.

Jaki jest pies, każdy widzi – ale przypatrzmy się dokładniej emocjom, przekazywanym przede wszystkim ustawieniem i ruchem ogona, uszu, spojrzeniem, napięciem mięśni pyska i całego ciała, oblizywaniem się, ruchem i pozycją ciała, nie tylko warczeniem czy szczekaniem. Widzimy to wszystko i doskonale rozumiemy – no to pora zmotywować psa.

Zmotywować, czyli sprawić, aby nasz najlepszy przyjaciel chciał, a nie musiał robić to, czego my chcemy.

Każdy pies ma nas i cały świat w nosie, wrażenia węchowe są najważniejsze. Każdy pies ma własną motywację opartą na popędzie łowieckim, realizowanym na różne sposoby. Każdy zdrowy na ciele i umyśle pies kocha węszyć, poznawać nowe tereny, tropić i ścigać zdobycz symboliczną lub prawdziwą. Nagrodą za półgodzinne, precyzyjne posłuszeństwo lub za całonocne poszukiwanie zaginionego człowieka może być równie dobrze jeden rzut aportowy, zagryzienie piłeczki podanej z ręki czy okazjonalny, symboliczny, zastępujący upolowaną zdobycz smakołyk.

A smakołyki prowadzą nas prostą drogą do żołądka i napisu „ko-ko-ko”.

I pies, i kura w ostatnim stuleciu odniosły ogromny sukces populacyjny jako gatunek. I klęskę, jako jednostka. Kurze mięso nie jest niedzielnym luksusem, za to kury hodowane są w koszmarny sposób. Ciasne klatki niosek, mielenie żywych kurcząt o niepożądanej płci, hormonalne przyspieszanie wzrostu brojlerów – to właśnie cena sukcesu.

Pies także przestał być dobrem cenionym i trudno dostępnym. Psia populacja w Polsce liczona jest na sześć milionów – ilu naszych najlepszych przyjaciół ma zapewniony dobrobyt nie tylko pełnej miski, ale także emocjonalny, a ilu w każdym schronisku czeka na zmiłowanie? Jednak nawet w najgorszych warunkach pies nadal różni się od kury nie tylko systemem trawiennym; nadal jest drapieżnikiem, nie zbieraczem. Tak zwane „palenie miski”, czyli karmienie psa pojedynczymi granulkami karmy za każde oczekiwane zachowanie jest i nienaturalne, i niepotrzebne. Przyjrzyjmy się uważniej motywacji –  jakże łatwo psa nagradzać możliwością szukania nowych wrażeń albo chociaż celowo zgubionej rękawiczki… Bo szukanie tego, co sami zgubimy, też jest dla psa formą polowania zastępczego i zaspokojenia psich potrzeb emocjonalnych. A jak zacząć takie polowanie – o tym już niedługo, obiecuję.

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera