Sprawdź także
Co z niego wyrośnie
09/05/2020
Zofia Mrzewińska

Zobojętniamy psu ptaki

Zobojętniamy psu ptaki

Młody malinois, podobnie jak niejeden ciekawski psi podrostek, postanowił zawrzeć bliższą znajomość z gołębiami lądującymi na podwórku. Ptaki odfrunęły, co w oczywisty sposób zachęciło psiaka do następnych pogoni. Jaskółki w locie nawet on nie dał rady złapać, ale kurę sąsiada już tak.

Zainteresowanie gołębiami w mieście i kurami na wsi może się fatalnie skończyć dla każdego psa.

Wprawdzie zdarzają się i psy przepełnione życzliwością do innych stworzeń, same z siebie opiekuńcze wobec pisklaków i małych zajączków, ale takie psie ideały zdarzają się bardzo rzadko. Przyjmijmy zatem na wszelki wypadek, że nasz szczeniak takim ideałem nie jest.

Zawsze łatwiej zapobiegać niż leczyć – najprościej już od pierwszego spaceru zajmować szczeniaka tak, aby nie miał czasu szukać sobie ciekawszych zajęć. Szczeniak, podążając za ręką ze smakołykiem, nie będzie zwracać uwagi na spacerujące dookoła ptaki; uciekająca na lince zabawka okaże się bardziej atrakcyjna niż powolny gołąb. Tyle tylko, że nie zawsze zdążymy zapobiegać; co więc robić, gdy szczenię zdąży poznać urok pościgu za kurą czy gołębiem?

W Krakowie to bardzo łatwe – zapraszam na Rynek Główny.

Nasz czworołapy uczeń musi wcześniej poznać i polubić elementarne ćwiczenia z posłuszeństwa

siad zostań to siad zostań, zawsze skutkuje pochwałą, a okazjonalnie nagrodą, noga to znaczy że trzeba i warto poruszać się w tempie przewodnika, bez odskakiwania na bok. I siad, i noga powinny być już przećwiczone przy odwracaniu uwagi, nie tylko na komfortowym, izolowanym placu treningowym. Jeśli młody pies wytrzyma pozostanie w pozycji siad, chociaż biegam dookoła turlając piłeczkę – to właśnie pora na zobojętnienie ptaków. Gołębi na Rynku mamy pod dostatkiem – przyzwyczajone do dokarmiania zlatują na byle ruch ręki.

Pracę z psem zaczynamy od rozgrzewki, czyli spacerujemy blisko wszechobecnych, powoli poruszających się ptaków. Nagradzamy koncentrację na sobie – koncentrację prawie taką, jak na zawodach sportowych. Potem siad zostań – pies siedzi, a my rzucamy gołębiom okruchy chleba lub ziarno. I rzucamy w taki sposób, aby ptaki całą gromada latały psu nad głową, lądowały i zbierały okruszki tuż przy psich łapach. Pies, podtrzymywany słowem, nagradzany pochwałą i smakołykiem naprawdę może to wytrzymać. A że nasz uczeń uzależnia się od sytuacji, dość szybko bliska obecność ptaków stanie się tłem zdecydowanie bardziej opłacalnej pracy z właścicielem; gołębie tylko przeszkadzały w tej pracy. Na deser możemy wszystkie ćwiczenia z posłuszeństwa powtórzyć przy konnych dorożkach, wreszcie siądziemy w kawiarnianym ogródku; nasz pies, bardzo, ale naprawdę bardzo zmęczony psychicznie, z ulgą zawaruje pod stolikiem, a my nagrodzimy się lodami.

Siedmiomiesięcznemu malinois, który pierwszy raz odwiedził Kraków, starczyła jedna taka lekcja. Kury i gołębie hodowane przez sąsiadów stały się całkowicie obojętne, pomiędzy rozgdakane i podlatujące stadko można mu było rzucić piłeczkę do aportowania.

 

 

Udostępnij na:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter