Trzy miesiące z Raszką – lipiec 2004

Z kluczem do psa

Trzy miesiące z Raszką – lipiec 2004

4 lipca 2004

Wyjechałyśmy do przyjaciół na wieś i zaczęłyśmy tropienie… Nie było łatwo – miejską Raszkę rozpraszało wszystko – „o, skacze żaba”, „o, motyl usiadł obok”, „o, krowa ryczy” – „a co jest mech?” Ale 15-minutowy, układany trzykrotnie z wiatrem ślad długości ok. 30 metrów został wypracowany i nagrodzony radosną zabawą ze schowanym na końcu śladu deptaczem…

Wyjazd udał się Raszce – zobaczyła z bliska króliki, kury, była na cotygodniowym targowisku, gdzie handluje się żywymi zwierzętami. Oczywiście w nowych rozpraszających warunkach wiele pozornie opanowanych haseł funkcjonowało z opóźnieniem lub wcale, ale to normalne w jej wieku.

Dodatkowe korzyści to już po prostu idealna jazda samochodem na 300-kilometrowej trasie, siusianie na hasło w miejscach postojowych.

7 lipca 2004

Raszka zaczyna z zainteresowaniem tropić moje ślady – na końcu śladu jest przedmiot, nagroda za znalezienie to zabawa (innym przedmiotem). Dziś wydeptałam ślad pojedynczy, długości 40 metrów. Od jutra układając ślad pójdę lekkim łukiem.

9 lipca 2004

Trzykrotne przyniesienie aportu na łączce treningowej wystarczyło mi. Raszka była puszczona na wszelki wypadek jeszcze z wlokącą się smyczą, a aport luzem… Pozostawiona asekuracyjnie smycz nie dopuści do wyboru przez szczeniaka ucieczki. Bo celowe jest głaskanie trzymającego aport psa, nie odbieranie natychmiast zabawki, uciekanie przed psem, by biegł za nami z aportem, ale pozwolenie na ucieczkę szczeniaka z aportem byłoby bardzo poważnym błędem.

Dalsza część tego rozdziału "Z kluczem do psa" jest dostępne wyłącznie dla subskrybentów.

Odbierz darmową subskrypcję, aby mieć dostęp do "Z kluczem do psa"

Zaloguj sięDołącz teraz

Udostępnij na:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter