Sprawdź także
Chodzenia przy nodze – III – podążanie i utrzymywanie pozycji w ruchu
04/07/2020
Agnieszka Filar

Wystarczy jakikolwiek starannie przez media rozdmuchany przypadek pogryzienia człowieka przez psa, aby niejeden nasz bliźni patrzył ze zdecydowaną niechęcią nawet na prześlicznie rozmerdolonego cavaliera. Nie trzeba zresztą aż pogryzienia – jazgot na klatce schodowej, ustawiczne szczekanie za ścianą czy kupa pozostawiona na trawniku pewno nie budzą niczyjej sympatii.

Ale obcy, niemały i wcale nie słodko wyglądający pies może budzić sympatię, a nawet podziw. Spotykamy tak niewiele porządnie wyszkolonych psów, że nawet siadanie przed wejściem na jezdnię wydaje się czymś niebywale trudnym, co dopiero spokojny marsz na smyczy z nietypowym aportem w pysku!

Sprawdziłam reakcje moich bliźnich na najrozmaitsze rodzaje aportu noszonego przez psa.

Sportowy, drewniany aport, owszem, zwracał uwagę przechodniów, ale bez specjalnych wyrazów uznania. Czarny szczurek rodem z Ikei – pluszowa maskotka z przyklejonymi białymi oczkami, popielatymi łapkami i ogonem – przeważnie budził uśmiech, jednak raz zapytano mnie z oburzeniem jak mogłam pozwolić na zagryzienie kreta, a raz spowodowałyśmy okrzyk paniki – „szczur! rusza się jeszcze!!!”. No rzeczywiście moja psica poprawiła uchwyt na zabawce i ogon maskotki poruszył się nieco.

Precle czy jabłka widoczne w niesionej w psich zębach reklamówce nie budziły aż takich emocji jak koszyczek z czekoladkami w środku. I przy koszyczku nie obeszło się bez kłopotów – właścicielka pięć razy mniejszego psa wypuściła go na całą długość flexi, proponując, by sprawdził co też moja psica ma w koszyku, a jeden z mijających nas panów chciał bez pytania poczęstować się czekoladkami.

Po wielu eksperymentach z najróżniejszymi rodzajami aportów znalazłam wreszcie taki, który nie zachęcał do zawierania bezpośredniej znajomości, za to budził wręcz szacunek i podziw. To była duża portmonetka – wprawdzie pusta w środku, ale o tym wiedziałam tylko ja, jakoś nikt nie miał ochoty sprawdzać zawartości. Moja najłagodniejsza psica z portmonetką w zębach wyrosła na psi ideał – oto maszeruje nieustraszony stróż dobytku, zwierzę przydatne i niezastąpione, takiego psa warto karmić, a nawet szanować można.

I tylko dzieci bardziej cieszył koszyczek – nawet pusty.

Udostępnij na:

Więcej z serii: Zofia Mrzewińska Video

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera