Sprawdź także
Całe życie się uczymy. Psy także!
26/09/2020
Agnieszka Czylok

Nie ma dwóch takich samych psów

Nie ma dwóch takich samych psów

Nie ma dwóch takich samych psów, gdyby nasze zwierzaki nie różniły się tak bardzo własną, oryginalną osobowością, nawet w tej samej rasie, nawet z jednego miotu – szkolenie straciłoby cały urok. Wszystkie zachowania można by wtedy ułożyć w jeden powtarzalny schemat – pies stałby się niczym klawiatura komputera z raz na zawsze ustaloną reakcją. Na szczęście każdy nasz Reksio ma jedyną w swoim rodzaju czworołapą ofutrzoną duszyczkę; wybierajmy metody szkoleniowe dobre dla tego właśnie Reksia, niezależnie od obowiązującej mody.

Oczywiście można i trzeba przyjąć, że border collie będzie pasjonatem zaganiania owiec, piłek lub dzieci, charta raczej nie trzeba zachęcać do biegania ani wyżła uczyć stójki. Pewne zachowania były przez tysiące lat wzmacniane przez ukierunkowaną hodowlę, ale zawsze może być bardziej lub mniej spokojny border, chart lub wyżeł. Oprócz cech odziedziczonych po rodzicach czy dziadkach, kombinacje progów pobudzenia i hamowania reakcji nadal pozostają cechą indywidualną i muszą być uwzględniane przy szkoleniu psa.

Niski próg pobudzenia oznacza, że zwierzę bardzo łatwo reaguje na wszelkie zmiany w otoczeniu, na nowe zjawiska, zmiany w zachowaniu innych zwierząt i ludzi.

Te reakcje mogą być rozmaite – równie dobrze ciekawość, agresja, lęk lub wycofanie. Pies o wysokim progu pobudzenia potrzebuje dłuższego czasu lub silniejszych bodźców na jakąkolwiek reakcję. Natomiast niski próg hamowania – to umiejętność szybkiego powrotu do równowagi emocjonalnej lub akceptacji nowej sytuacji. Psa o wysokim progu hamowania będzie trudno powstrzymać od raz rozpoczętych działań.

Jak to może objawiać się na co dzień? Ktoś znajomy niechcący nastąpił na ogon leżącemu psu. Pies podskoczył z rykiem i z wszystkimi zębami na wierzchu – człowiek stał nieruchomo, przepraszającym tonem wypowiedział kilka pojednawczych słów. Zwierzak uspokoił się natychmiast i w niczym nie zmienił relacji z „winowajcą” – to właśnie demonstracja niskiego progu pobudzenia i równie niskiego progu hamowania po ustąpieniu konfliktowej sytuacji.

Potężna suka podeszła powoli do siedzącego obcego człowieka, powąchała wyciągniętą rękę. W pierwszej chwili tolerowała dotyk i ruch ręki. Jednak podczas głaskania zmieniała wyraz oczu, zaczynała warczeć i spotkanie mogło zakończyć się dramatycznie. Suka pobudzała się powoli, ale narastające w niej emocje wymykały się spod jakiejkolwiek kontroli. To klasyczny przykład wysokiego progu pobudzenia i niebezpiecznie wysokiego progu hamowania – taki pies wymaga bardzo doświadczonego przewodnika.

Niski próg pobudzenia i wysoki hamowania objawia się także u psa, który bez wahania pogoni za piłeczką, ale prędzej rozszarpie ją na strzępy niż pozostawi – nawet gdy może spodziewać się następnego rzutu zabawowego. Wysoki próg pobudzenia i niski hamowania cechuje niejedną uroczą psią „śpiącą królewnę” – dobudzić trudno, choć zawsze życzliwie uśmiechnięta.

Oczywiście te progi nie są na zawsze określone.

Wiele zależy od dobrych i złych doświadczeń życiowych zwierzęcia, możliwości zapamiętania tych doświadczeń, predyspozycji rasowych, także płci, czy absolutnie indywidualnej wrażliwości na ból. Ten sam pies może błyskawicznie pobudzać się do zabawy, ale długo ignorować prawdziwe zagrożenie – możliwa jest także odwrotna kombinacja. Tym bardziej spróbujmy przeanalizować zachowania własnego zwierzaka i uzależniajmy od tego sposoby szkolenia, nagradzania i kontroli. Niezależnie od akurat obowiązujących modnych metod pracy z psem.

Wśród także niestety modnych dziś malinois, często spotkacie psy o niskim progu pobudzenia. Właśnie takiego psa, o nieciekawej przeszłości, już skrzywdzonego przez człowieka, próbowano uczyć chodzenia przy nodze, trzymając nad psią głową stuloną dłoń napełnioną smakołykami. Pies teoretycznie powinien wyskubywać kąski z dłoni utrzymując równe, dynamiczne tempo marszu, ale chyba nie znał tej teorii, za to miał za sobą kilkumiesięczne doświadczenia głodu. Po kilku lekcjach zaczął skubać rękę zębami i skakać na przewodnika. Zabranie smakołyków sprzed pyska i nieregularne nagradzanie smakołykami wyjmowanymi z saszetki dopiero gdy pies usiadł, wyeliminowało od razu chwytanie zębami za ręce i bardzo ograniczyło skoki na przewodnika już na drugich, inaczej prowadzonych zajęciach.

Nie każdy pies wymaga dłuższej nauki spokojnego pozostawania w domu.

Ale pies o niskim progu pobudzenia i wysokim progu hamowania powinien umieć pozostać bodaj na krótko w dystansie od właściciela jeszcze przed pierwszymi chwilami samotności. Sytuacja prowokująca pobudzenie (samotność, zamknięte drzwi, zamknięta domowa klatka) nie ulega zmianie, a więc zwierzę po prostu nie będzie mogło zaprzestać prób wydostania się z zamknięcia, choćby już wydrapało dziury w ścianie lub połamało zęby na metalowych prętach. Ten sam pies, odpowiednio wcześniej przygotowany, prześpi spokojnie w każdej zamkniętej klatce i dwanaście godzin. Drugiemu psu wystarczy włożenie do klatki legowiska, trzeci na dzień dobry zaakceptuje zamknięte mieszkanie czy kojec – żaden zwierzak nie jest lepszy ani gorszy, po prostu nie ma dwóch takich samych psów.

Mamy pod dostatkiem książek, poradników, psich stron w internecie. Nie musimy zgadzać się z wszystkimi sugestiami, chociaż znajomość różnych teorii nikomu nie zaszkodzi. Nic jednak nie zastąpi codziennych obserwacji, zapamiętywania psich reakcji w różnych sytuacjach i dopiero wtedy dopasowywania poznanych metod szkoleniowych do psa. Jeszcze nikt tylko korespondencyjnie nie nauczył się grać na skrzypcach.

Udostępnij na:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter