Sprawdź także
Aporty, patyki, patyczki
30/07/2020
Zofia Mrzewińska

Nauka tropienie bez smakołyków – czy można

Nauka tropienie bez smakołyków – czy można

Czy można nauczyć psa tropienia bez wkładania smakołyków w odciski butów deptacza? Oczywiście można, sarna nie zostawia wilkowi kawałków combra w odciskach kopytek, każdy nasz Burek sam z siebie sprawdzi zapachy, jakie na jego terenie zostawi inny pies.

Czy pies, szkolony bez smakołyków, wypracuje trudny obcy ślad? Owszem, dokładnie wypracuje i wskaże pozostawione przedmioty, identyczne z zapachem śladu.

Ale czy ma szansę na wygranie sportowych zawodów? To już zależy od regulaminów i tego, co sędzia uznaje za błędy w pracy psa. Bo na przykład oczekiwanie pracy cały czas niskim nosem, bez podnoszenia głowy i bez otwierania pyska to tak, jakbyśmy zabronili kiperowi przepłukiwania ust przed badaniem kolejnego rodzaju trunku. Przewietrzanie nosa jest niczym płukanie ust, zwiększa skuteczność dalszej pracy. Lekkie przyspieszenie przy dochodzeniu do przedmiotu wyraża naturalną oczywistą emocję, podobnie jak lekkie zwolnienie przy załamaniu świadczy o koncentracji zwierzaka. Nic bardziej przykrego dla mnie niż obraz psa pracującego na śladzie z cały czas opuszczonym ogonem lub rozkładającego na bok uszy podczas warowania przy znalezionym przedmiocie – przecież to wyraźne sygnały dyskomfortu, pracy bez radości.

Jak zacząć uczyć bez smakołyków?

Zamiast granulek karmy w odciskach butów starczy związek emocjonalny z właścicielem lub ciekawość, a w przypadku psów najmniej zainteresowanych zapachem człowieka – „włóczka”.

Najłatwiej pracuje się z psami silnie związanymi z przewodnikiem. Jeśli pies widzi jak przewodnik układa ślad, sam z siebie będzie chciał sprawdzić po co człowiek tak dziwnie chodził po łące, jeśli nie widzi – tym bardziej. Jeżeli właściciel zniknie psu z oczu i zostanie na końcu śladu, pies może być nadmiernie pobudzony – dlatego bezpieczniej i skuteczniej układać pierwszy ślad w sposób zależny od psich emocji – zawsze metodę dopasowuję do psa, nie psa do metody.

Naturalna ciekawość młodego zwierzęcia starczy, aby pies, widząc demonstracyjne położenie czegokolwiek na ścieżce śladu, chciał tego czegoś szukać; ważne jest tylko stopniowanie trudności. Dlatego każdy, kto chce skutecznie szkolić psa, powinien założyć zeszyt treningowy. W zeszycie rysujemy wszystkie kolejne ślady układane dla naszego psa, odnotowując porę dnia, rodzaj podłoża, siłę i kierunek wiatru (uwaga – pierwsze ślady układamy z wiatrem), długość śladu, rodzaj pozostawionych przedmiotów, czas odleżenia śladu i opis zachowania psa. W taki sposób lepiej zrozumiemy zachowanie psa na śladzie i sensownie zaplanujemy dalszą pracę.

Metoda „na włóczkę” zarezerwowana jest dla psów, które nie mają wrodzonej pasji tropienia czegoś, co nie jest jadalne.

„Włóczka” nieco przypomina wkładanie smakołyków w odciski butów układającego ślad. Ale pies na śladzie z „włóczką” będzie motywowany tylko zapachem, nie dostępnością jedzenia. Czyli po prostu w torbę z przepuszczającego zapach materiału – nie z plastiku!!! – wkładam dobrze woniejący kawał mięsa lub kość i wlokę za sobą. A na końcu śladu, pod przedmiotem o moim zapachu, pozostawiam jedzenie – jedzenie w takim pojemniku, z którego wydobywa się zapach, ale pies nie może samodzielnie wydostać nagrody. Nagrodę wydaje przewodnik prowadzący psa na śladzie. Gdy związek zapachu deptacza z jadalną nagrodą zostanie w psim łebku dobrze utrwalony, nie ciągnę już „włóczki” za sobą cały czas – podnoszę i znowu opuszczam na ziemię, wydłużając odcinki, w których mój zapach będzie prowadził do zapachu jedzenia. W ten sposób dojdę do nagradzania psa tylko na końcu wypracowanego śladu.

Jeżeli pies na śladzie pracuje za szybko, można spowolnić zwierzaka układając więcej przedmiotów.

Warto pamiętać, że ułożenie przedmiotu za blisko załamania może skłonić psa do ścięcia załamania, aby szybciej odnaleźć pozostawioną zgubę. Zbyt świeży ślad lub ułożony w wysokiej roślinności może skutkować pracą szturmową, czyli biegiem na śladzie, ślad ułożony na zbyt trudnym dla początkującego zwierzaka podłożu może zniechęcić psa do pracy. Ślad na twardym nienaturalnym podłożu, na przykład na płytach chodnikowych, wypada najpierw układać na bosaka. I zostawiać przedmioty tak małe – choćby drobne monety – aby pies pracował bez nadmiernego pobudzenia.

Naprawdę warto poszukać poradnika „Nowoczesne szkolenie psów tropiących” B. Górnego – polecam zamieszczone tam rysunki i opis coraz trudniejszych zadań stawianych naszemu psu!

Bardzo dobrym sprawdzianem dla psa pracującego już na obcych śladach jest „krzyż Mosta”. Deptacz idzie prosto, z lewej strony zbliża się pomocnik, który ma ułożyć ślad zwodniczy. W miejscu spotkania się deptacza z pomocnikiem – dokładnie w tym miejscu – deptacz skręca pod kątem prostym w prawo, a pomocnik kładący ślad zwodniczy kontynuuje marsz linią prostą układaną poprzednio przez deptacza. Pies, który idzie za zapachem zdeptanego podłoża, zawsze może popełnić błąd – albo nie wypracuje takiej sytuacji, wchodząc na ślad zwodniczy albo wybierze przypadkowo. Pies pracujący na wskazanym zapachu człowieka nie będzie miał problemu.

Filmy, które pozwalam sobie dołączyć, mają niemal dwadzieścia lat i na pewno nie grzeszą jakością; wybaczcie.

Na pierwszym – przypominamy pracę węchową 10-letniej whippetce. Zaczynamy jak wiele lat wcześniej, od bardzo krótkich śladów własnych. Suczka podejmuje ślad bez wahania, przy znalezionych przedmiotach jest mocno podekscytowana, po wypracowaniu śladu zostaje nagrodzona pościgiem za piłeczką, a gdy piłeczkę zaaportuje – dostaje smakołyk. Mamy tu zachowany cały łańcuch zachowań łowieckich tak jak na prawdziwym polowaniu – poszukiwanie, czyli praca węchowa na śladzie, lokalizacja zdobyczy – czyli przedmiotów pozostawionych przez układającego ślad, w nagrodę pościg, chwyt i symboliczne zagryzienie piłeczki, a dopiero potem smakołyk.

I mamy także radość pracy, a to dla mnie w szkoleniu psów jest najważniejsze.

Drugi i trzeci film to demonstracja pracy z „włóczką”.

Demonstracja dla obserwatora, nie dla psa, więc w torbie był drewniany aport, symbolizujący ogromną pachnącą kość. Najpierw torba opuszczona za plecami deptacza na ziemię wleczona jest bez przerwy, potem stopniowo podnoszona.

Wreszcie czwarty film to wykorzystanie szczenięcej ciekawości. Przedmiot o silnym zapachu człowieka – grzebień – zostaje odnaleziony i entuzjastycznie porwany w zęby przez 9-tygodniowego szczeniaka. Nie trzeba było rozrzucać jedzenia, starczyło nie odbierać znaleziska od razu i pozwolić nacieszyć się biegiem ze zdobyczą w pysku…

Następnego dnia szczeniak obserwował układanie 15-metrowego prostego śladu z przedmiotem na końcu i natychmiast podobnie radośnie podjął pracę. Ten sam 12-tygodniowy szczeniak potrafił już wypracować 60-metrowy ślad bez pozostawionych przedmiotów, za to z deptaczem na końcu – nagrodą była zabawa z człowiekiem, a potem przyszedł czas na naukę warowania przy znalezionych przedmiotach.

Każdy z nas sam zdecyduje w jaki sposób i do jakich zadań chce szkolić własnego psa.

Udostępnij na:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter