Sprawdź także
Owczarki kaukaskie – piękne, dumne, ale… nie dla każdego!
13/05/2021
Agnieszka Czylok

Odległość w pracy z psem ratowniczym

Odległość w pracy z psem ratowniczym

Wiemy już z poprzedniego artykułu jak ważny jest czas w pracy ratowniczej. Ma on wpływ na to jak rozchodzi się zapach zaginionego oraz sprawdza czy nasz kadet na psiego ratownika jest zmotywowany, by mimo wyczekania, podążać za zapachem. Jeżeli nasz pies bez problemu rozpracowuje kilku a nawet kilkunasto minutowy stożek a jego motywacja nie spada, przechodzę do kolejnego punktu naszego fundamentu pracy.

Kolejnym drugim etapem w treningu psiego ratownictwa jest odległość.

Pracę na odległości buduję stopniowo, a jej wydłużanie uzależniam od tego co w treningu pokazuje mi pies. Lubię zwiększać dystans o ok 30-50m i stopniowo wydłużam go o te wartości budując bardzo duże odległości. Pierwsze treningi aranżuję w miejscu które pies zna z poprzednich treningów oraz z pozorantem przy którym pies czuje się dobrze. Lubię tak budować treningi by pies czuł się w nich komfortowo i by trening wzmacniał psa, a nie łapał go na błędach. Na tym etapie często też wnikliwiej obserwuje psa, pozwala mi to upewnić się czy wybór oznaczania jest zgodny z preferencjami i stanem emocjonalnym psa. Początkowe ćwiczenia są zbliżone do ćwiczeń z “pierwszych kroków”.  Pies widzi odchodzącego pozoranta, który oddala się na większą odległość niż zazwyczaj. Zaraz po schowaniu się naszego pomocnika, wysyłam psa na szukanie.

Jeżeli pies bez problemu odnalazł pozoranta, został przy nim lub wrócił do nas (zależne od wyboru oznaczania) wydłużam dystans o kolejne 30m. Stopniowo budując dystans dochodzę do odległości ok 350- 500m. Jeżeli nasz psi kadet nadal świetnie sobie radzi, dokładam do treningu pierwszy fundament czyli czas. Pies widzi odchodzącego pozoranta, nie jest jednak wysyłany od razu do szukania, ale dopiero po kilku a następnie kilkunastu minutach. Dzięki wcześniejszym doświadczeniom zdobytym w treningu, mimo pracy na odległości i z zapachem który rozprasza się, wiruje czy traci na intensywności,  pies nie traci pewności siebie.

Najczęściej po dobrym przepracowaniu obu fundamentów jego praca nadal jest dynamiczna i aktywnie skierowana na odnalezienie człowieka.

Jeżeli ta część treningu idzie nam płynnie to zwiększam stopniowo trudność. Pies nie widzi już odchodzącego pozoranta. Często tutaj psy mogą czuć się niepewnie, staram się wtedy na pierwszym treningu nie umieszczać pozoranta bardzo daleko. Pamiętajmy, że trening ma wzmacniać psa, na rozwiązywanie zagadek niczym Sherlock Holmes przyjdzie jeszcze czas 🙂 Jeżeli i z tym etapem pies radzi sobie dobrze, umieszczam pozoranta dalej i chowam go trudniej.

Najczęściej dobrze przepracowany fundament czasu i odległości pozwala nam płynnie przechodzić przez kolejne kroki. Możemy wydłużać odległość i budować coraz to większe sektory oraz odkładać szukanie w czasie. Pamiętajmy, że to jak szybko będziemy przeskakiwać szczeble treningu zależy od psa. Psiego geniusza nie będziemy za długo trzymać w początkowych krokach, jak i nieśmiałego psa wrzucać za szybko w za trudne zadania. To jak skutecznego psiego ratownika zbudujemy zależy od tego jakim będziemy nauczycielem. Czy będziemy przewodnikiem takim który bezmyślnie układa ćwiczenia, czy takim który dostosuje materiał do rozwoju i temperamentu psa zależy tylko od nas i od tego czy holistycznie i z otwartą głową podejdziemy do tematu.

Zdjęcie: Artur Werner / Pies Argo / STORAT

Udostępnij na:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter