Sprawdź także
Psi słuch jest fenomenem, o rymach, rytmach i skandowaniu
23/08/2021
Zofia Mrzewińska

Znaczenie czasu w początkach pracy z psami ratowniczymi

Znaczenie czasu w początkach pracy z psami ratowniczymi

Przyznam szczerze, że kiedy zaczynałam swoją pracę z psami ratowniczymi do tej części nie przywiązywałam zbytniej wagi. W sumie to na tym etapie nie robiłam jej w ogóle.  Trochę mi teraz głupio, że przekładałam ją na koniec, często wkładając ten element do bardziej zaawansowanych ćwiczeń, dokładając psu kolejny element utrudnienia, prowokując często błędy w treningu.

Czas wpływa na to jak szybko (zależne od prędkości wiatru) i jak daleko rozprzestrzeni się zapach zaginionego człowieka.

W części pierwszej zaczynaliśmy pracę z psem na świeżym zapachu. Budując motywację psa, chcemy mu jasno wytłumaczyć o co chodzi w treningu ratowniczym, a praca z psem na nieodłożonym zapachu jest dla niego prostsza. Pies szybko odnajduje stożek, a tym samym źródło zapachu, co buduje jego motywację i pewność siebie. Wraz z wydłużaniem czasu od odejścia pozoranta zmienia się układ cząsteczek zapachowych. Wiatr przenosi je bardziej na boki, spływa w dół zbocza idąc po linii najmniejszego oporu: wąwóz, żleb, parów, rów melioracyjny. Zapach może krążyć,  kołować wiele razy, pozostawiając wiele basenów zapachowych, pozornie nie mających powiązania z zaginionym.

Sposób w jaki przemieszcza się zapach oraz jego dostępność zależy od pogody, terenu, czasu, przepływu powietrza, wiatru, roślinności, okrycia źródła zapachu oraz pory dnia, kiedy rozpoczyna się poszukiwania. Połączenie tych wszystkich czynników sprawia, że każdy trening i sytuacja z jaką radzi sobie pies rozpracowując stożek jest wyjątkowa. Na tym etapie pies często ma problemy z rozpracowaniem zapachu, ponieważ nie ma w tym dużego doświadczenia. Dlaczego więc to ćwiczenie i element czasu włączamy dopiero w zaawansowany trening psa, który składa się z wielu łańcuchów zachowań??

Czas, to nie tylko rozprzestrzenianie się cząsteczek zapachowych, to też umiejętność utrzymywania przez psa motywacji do odnalezienia człowieka.

Mogę to trochę porównać do ćwiczenia aportu w obedience. Dokładając do ćwiczenia, wyczekanie przez psa podjęcia aportu po wyrzuceniu, nagle okazuje się, że prędkość psa spada, pies brzydko podejmuje aport albo co gorsza, nie podejmuje go wcale, a w drodze po tego drewnianego koziołka jest tyle wspaniałych i rozpraszających rzeczy. Jak widzicie na tym prostym przykładzie, pies może mieć problemy z motywacją na każdym z etapów. Aby zmniejszyć problem z chęcią psa do pracy, element czasu staram się włączyć w początkowy etap nauki. Oczywiście po upewnieniu się, że odpowiednio dobrze przepracowałam pierwszą część odchodzenia, a pies bez problemu i z dużą motywacją podąża za pozorantem, mogę przejść do etapu wydłużania czasu.

Ćwiczenie wygląda tak samo jak w poprzednim artykule, sprawdzamy wiatr, pies widzi odchodzącego pozoranta.

Kiedy pozorant ukryje się, po około minucie lub dwóch (w zależności od prędkości wiatru) dajemy psu komendę na rozpoczęcie szukania, wysyłając go w kierunku w którym odchodził pozorant. Dzięki temu ćwiczeniu uczymy psa, że zapach zmienia swoją intensywność oraz rozchodzi się od źródła na różne sposoby. Sprawdzamy też chęć psa do podążania do źródła zapachu. Ważne jest aby pies sam uczył się rozpracowywać stożek zapachowy i podążał własną drogą lokalizacji zapachu. Uważam jednak, że na tym etapie, drobna pomoc psu, poprzez ruch przewodnika do przeszukania zapachu jest dozwolona i może pozytywnie wpłynąć na pewność siebie psa. Kiedy pies bez problemu będzie radził sobie z ta częścią zadania, spokojnie możemy wydłużać czas oraz wprowadzić lekkie przesuwanie lokalizacji schowania się pozoranta od miejsca, w którym pies widział jak znikał.

Zdjęcie: Wojciech Pelczar (STORAT)

Udostępnij na:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter