Sprawdź także
Wakacje z psem
29/06/2020
Hanna Bobka

…czyli taka umiejętność wykorzystania psiego nosa, jaka naprawdę może się przydać. A że trudno nauczyć tego na odległość, posłużę się nieco nietypowymi pomocami.

Wyobraź sobie duży prostokątny zegar o podstawie co najmniej dwa razy mniejszej od wysokości.

Narysuj taki zegar na kartce – bez wskazówek, tylko zaznacz godziny. Na podstawie na środku zaznacz oczywiście godzinę szóstą, w dolnych rogach – siódmą i piątą. Po bokach odpowiednio ósmą, dziewiątą, dziesiątą, po drugiej stronie drugą, trzecią, czwartą, u góry – na środku dwunastą, w rogach jedenastą i pierwszą, wszystko jak na prawdziwej, choć trochę dziwacznej tarczy zegarowej. Zaznacz, z której strony powinien wiać wiatr – przy pierwszych ćwiczeniach zawsze od godziny dwunastej w stronę szóstej.

A teraz znajdź dowolny teren wielkości średniego boiska, popatrz na rysunek i wyobraź sobie, gdzie znajdowałyby się godziny na wielkim, zajmującym całe boisko zegarze.

Zaczynasz trening z pomocnikiem –  zostajesz z psem na godzinie szóstej, pomocnik rusza truchcikiem poczynając od godziny siódmej, zgodnie z ruchem nieistniejących wskazówek, po zewnętrznej stronie wyobrażonego zegara. Pomocnik ma przy sobie psie zabawki lub przedmioty, które psu wolno nosić. Biegnąc pokazuje je psu; pierwszą zabawkę wrzuca wewnątrz tarczy zegara, blisko godziny dziewiątej, dalej obiega cały zegar, po drodze drugą zabawkę wrzuca na wysokości godziny czwartej, też wewnątrz, i też blisko granicy tarczy.

Pomocnik odpoczywa po biegu obok was, a ty gestem ręki i zwróceniem ciała zachęcasz psa, trzymanego na trzymetrowej lince, aby pobiegł w stronę godziny czwartej. Prawdopodobnie pies pobiegłby i bez zachęty do miejsca, gdzie widział przed chwilą wyrzucenie zabawki, ale twoim zadaniem jest skojarzenie tego, co pies ma ochotę zrobić, z bardzo wyraźnym gestem. Pies biegnie przodem, nie przy nodze, ale po twojej lewej stronie. Gdy pies będzie bardzo blisko zabawki, delikatnie, bez szarpania skróć linkę; w chwili odnalezienia zabawki pochwalisz, polecisz zawarować lub zaaportować zdobycz. Nagradzasz tylko pochwałą; gdy zabierzesz i schowasz zabawkę, całym ciałem zwracasz się w stronę godziny dziewiątej, pokazując obiema rękami ten kierunek psu.

Co bardzo ważne – zwracasz się tak, aby pies nadal biegł przed tobą, ale teraz po twojej prawej stronie. W ten sposób twój zapach nie utrudnia szukania (przypominam, wiatr masz od strony godziny dwunastej) i nie ograniczasz samodzielnej pracy psa. Jeśli masz problem ze skoordynowaniem ruchu swojego i psa, zajrzyj do tekstu „Pies zastępczy – z czym to się je”, opanuj najpierw bieganie i zwroty samemu lub z butlą po wodzie mineralnej uwiązaną do smyczy.

Biegać trzeba, nie ma uproś; chodzi o wzmocnienie zainteresowania psa przeszukiwaniem terenu.

Gdy pies zwraca się w wymaganym kierunku, dokładasz hasło, choćby „rewir”. Znalezienie ostatniego przedmiotu nagradzasz pochwałą i zabawą, niekoniecznie smakołykiem.

Następnym razem pomocnik biegnie w przeciwnym kierunku, znowu po zewnętrznej stronie całego wyobrażonego zegara, wyrzucając zabawki na przykład na godzinę trzecią, jedenastą i ósmą, a ty kierujesz psa najpierw na godzinę ósmą, potem na trzecią i kończysz na jedenastej. Kolejno zakosy stają się coraz ciaśniejsze, a zmiany kierunku następują nie tylko przy przedmiotach.

Wreszcie pies nie będzie widział wyrzucania przedmiotów, można zostawić je kilka godzin wcześniej lub poprzedniego dnia.

Ktoś może znaleźć taką zgubę przed psem, dlatego zabierz rezerwową zabawkę. Wynagrodzisz psu pierwsze nieskuteczne poszukiwanie, zaczynając pracę od początku w innym terenie, z gwarancją łatwego znalezienia. Nie każde polowanie kończy się sukcesem – pies to dobrze rozumie.

…Gdy pies już doskonale wie o co chodzi, spokojnie maszerujesz środkiem przeszukiwanego terenu, pies pracuje samodzielnie, bez smyczy, ewentualnie tylko co jakiś czas polecasz zmianę kierunku. Bardzo opłaciło mi się kiedyś takie szkolenie, ale opowiem o tym innym razem, a teraz popatrzcie, jak ślicznie pracuje Fabiola – młodziutka wtedy, fenomenalna węchowo suczka pani Marzeny. Jest czym nacieszyć oczy, prawda?

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera