Sprawdź także
Co z niego wyrośnie
09/05/2020
Zofia Mrzewińska

Obedience – więcej niż sport!

Obedience – więcej niż sport!

Obedience to dla wielu przewodników psów więcej niż sport. To ogromna pasja, spełnianie marzeń wraz ze swoim psem, a z czasem nawet i droga zawodowa. W Polsce sport ten pojawił się na samym początku XXI wieku. Coraz większą popularność zaczął zyskiwać jednak od 2011 roku. Obecnie bardzo dynamicznie się rozwija.

Krótka historia obedience

Posłuszeństwo sportowe, czyli właśnie „obedience”, ma swoje początki w Stanach Zjednoczonych, w latach 30-tych ubiegłego wieku. Dwadzieścia lat później zawody obedience pojawiły się także w Europie, a konkretnie w Wielkiej Brytanii. Tam zaczęły zdobywać coraz większą popularność i rozeszły się na większą część naszego kontynentu m. in. w kierunku krajów skandynawskich. Międzynarodowa Federacja Kynologiczna FCI zatwierdziła pierwszy regulamin obiedence w 1983 roku.

W Polsce ten sport pojawił się na początku obecnego wieku i aktualnie cieszy się już dość sporą popularnością. ZKwP zatwierdziło pierwsze regulaminy obedience w grudniu 2003 roku. Ćwiczenia obedience przypominają nieco egzaminy PT, jakie są przeprowadzane przez Związek Kynologiczny w Polsce, jednak wymagają znacznie większej precyzji, są bardziej skomplikowane i trudniejsze oraz o wiele bardziej rozszerzone. Oczywiście, aby brać udział z psem w zawodach obedience, trzeba przynależeć do ZKwP.

 Jak przebiegają zawody?

Są cztery klasy w obedience: klasa 0, obedience I, obedience II i obedience III. Różnią się one zadaniami oraz poziomem trudności. W każdej z nich jednak przewodnik musi z dużą dokładnością wykonywać z psem wyznaczone ćwiczenia. Pies musi być skupiony na człowieku przez cały czas wykonywania poleceń.  Liczy się dobra, wspólna praca, podczas której pies powinien ochoczo wykonywać wszystkie zadania i nienagannie chodzić przy nodze. Klasa 0 pomaga sprawdzić się początkującym zawodnikom obedience. Kolejne klasy wymagają większego zaangażowania. Poziom trudności nieustannie się podnosi. Najtrudniejsza jest oczywiście klasa 3 – jest to już klasa międzynarodowa (jej regulamin obowiązuje na mistrzostwach świata). Aby przejść z klasy 0 do klasy 1 należy uzyskać ocenę doskonałą na zawodach. Nie można mieć przy sobie ani zabawek, ani smakołyków do nagradzania psa. Aby przejść z klasy 1 do klasy 2, trzeba uzyskać dwie oceny doskonałe i muszą to być oceny otrzymane od dwóch różnych sędziów.

Nie ma takiego psa, który rodzi się od razu z umiejętnością pięknego, precyzyjnego chodzenia przy nodze czy siadania po lewej. Do wszystkiego dochodzi się krok po kroku. Aby wziąć udział w zawodach, na pewno trzeba bardzo dużo trenować z psem. Bez konsekwentnego treningu, nie będzie sukcesu. Przy uprawianiu jakiekolwiek sportu z psem, to na przewodniku spoczywa ogromna odpowiedzialność za psią kondycję, za budowanie relacji, psi komfort – zarówno fizyczny, jak i umysłowy. Pies do udziału w zawodach sportowych musi być dobrze przygotowany pod każdym kątem. Powinna też być widoczna radość w jego oczach – to widać, gdy pies kocha to, co robi! W obedience liczy się precyzja co do milimetra i natychmiastowe wykonywanie poleceń, ale liczy się także pasja w psich oczach! Bardzo ważna jest także w tym wszystkim rozgrzewka. W zasadzie każdy trening i każde zawody, powinny się rozpoczynać od psiej rozgrzewki.

Sport dla cierpliwych

Trenowanie z psem to proces. Nauka posłuszeństwa zawsze wymaga czasu. Wymaga też dużej konsekwencji ze strony przewodnika psa. Treningi muszą być regularne i oparte na pozytywnym wzmocnieniu. Niezbędna w tym wszystkim jest cierpliwość. Podziwiam osoby startujące w zawodach obedience. Myślę, że są to osoby z ogromnymi pokładami cierpliwości i konsekwencji. Tak, uważam, że obedience, posłuszeństwo sportowe, to dyscyplina dla bardzo cierpliwych przewodników psów. Pięknie to wszystko wygląda z boku na zawodach, ale zapewne droga do takiego efektu nie jest prosta. Należy zbudować ogromną, pełną zaufania relację pomiędzy człowiekiem a psem. Trzeba wiedzieć, jak odpowiednio zmotywować psa do takiej pracy. Aport, precyzyjne ćwiczenia przy nodze, zmiany pozycji, szukanie przedmiotów o zapachu przewodnika, przywołanie z zatrzymaniami, to wszystko wymaga poświęcenia psu naprawdę sporo czasu.

Stąd myślę, że obedience to coś więcej niż sport – to musi być pasja! Obserwując osoby, które trenują obedience, widzę, ile to często kosztuje wyrzeczeń, ale widzę także, że daje im to ogrom radości, bo spełniają po prostu swoje marzenia w tej dziedzinie wraz z ukochanym psem. Cierpliwie, krok po kroku, osiągają coraz większe sukcesy. I jak przy każdym treningu, czy w każdym sporcie, pies i człowiek powinni się dobrze ze sobą przy tym bawić! Pewny siebie pies i spokojny przewodnik na zawodach obedience, to obraz pięknie ułożonej, wzajemnej relacji!

Udostępnij na:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter