Sprawdź także
Cieczka na osiedlu oczami przewodnika samca… Co robić?
05/10/2020
Agnieszka Czylok

Obedience – więcej niż sport!

Obedience to dla wielu przewodników psów więcej niż sport. To ogromna pasja, spełnianie marzeń wraz ze swoim psem, a z czasem nawet i droga zawodowa. W Polsce sport ten pojawił się na samym początku XXI wieku. Coraz większą popularność zaczął zyskiwać jednak od 2011 roku. Obecnie bardzo dynamicznie się rozwija.

Obedience – więcej niż sport!

Krótka historia obedience

Posłuszeństwo sportowe, czyli właśnie „obedience”, ma swoje początki w Stanach Zjednoczonych, w latach 30-tych ubiegłego wieku. Dwadzieścia lat później zawody obedience pojawiły się także w Europie, a konkretnie w Wielkiej Brytanii. Tam zaczęły zdobywać coraz większą popularność i rozeszły się na większą część naszego kontynentu m. in. w kierunku krajów skandynawskich. Międzynarodowa Federacja Kynologiczna FCI zatwierdziła pierwszy regulamin obiedence w 1983 roku.

W Polsce ten sport pojawił się na początku obecnego wieku i aktualnie cieszy się już dość sporą popularnością. ZKwP zatwierdziło pierwsze regulaminy obedience w grudniu 2003 roku. Ćwiczenia obedience przypominają nieco egzaminy PT, jakie są przeprowadzane przez Związek Kynologiczny w Polsce, jednak wymagają znacznie większej precyzji, są bardziej skomplikowane i trudniejsze oraz o wiele bardziej rozszerzone. Oczywiście, aby brać udział z psem w zawodach obedience, trzeba przynależeć do ZKwP.

 Jak przebiegają zawody?

Są cztery klasy w obedience: klasa 0, obedience I, obedience II i obedience III. Różnią się one zadaniami oraz poziomem trudności. W każdej z nich jednak przewodnik musi z dużą dokładnością wykonywać z psem wyznaczone ćwiczenia. Pies musi być skupiony na człowieku przez cały czas wykonywania poleceń.  Liczy się dobra, wspólna praca, podczas której pies powinien ochoczo wykonywać wszystkie zadania i nienagannie chodzić przy nodze. Klasa 0 pomaga sprawdzić się początkującym zawodnikom obedience. Kolejne klasy wymagają większego zaangażowania. Poziom trudności nieustannie się podnosi. Najtrudniejsza jest oczywiście klasa 3 – jest to już klasa międzynarodowa (jej regulamin obowiązuje na mistrzostwach świata). Aby przejść z klasy 0 do klasy 1 należy uzyskać ocenę doskonałą na zawodach. Nie można mieć przy sobie ani zabawek, ani smakołyków do nagradzania psa. Aby przejść z klasy 1 do klasy 2, trzeba uzyskać dwie oceny doskonałe i muszą to być oceny otrzymane od dwóch różnych sędziów.

Nie ma takiego psa, który rodzi się od razu z umiejętnością pięknego, precyzyjnego chodzenia przy nodze czy siadania po lewej. Do wszystkiego dochodzi się krok po kroku. Aby wziąć udział w zawodach, na pewno trzeba bardzo dużo trenować z psem. Bez konsekwentnego treningu, nie będzie sukcesu. Przy uprawianiu jakiekolwiek sportu z psem, to na przewodniku spoczywa ogromna odpowiedzialność za psią kondycję, za budowanie relacji, psi komfort – zarówno fizyczny, jak i umysłowy. Pies do udziału w zawodach sportowych musi być dobrze przygotowany pod każdym kątem. Powinna też być widoczna radość w jego oczach – to widać, gdy pies kocha to, co robi! W obedience liczy się precyzja co do milimetra i natychmiastowe wykonywanie poleceń, ale liczy się także pasja w psich oczach! Bardzo ważna jest także w tym wszystkim rozgrzewka. W zasadzie każdy trening i każde zawody, powinny się rozpoczynać od psiej rozgrzewki.

Sport dla cierpliwych

Trenowanie z psem to proces. Nauka posłuszeństwa zawsze wymaga czasu. Wymaga też dużej konsekwencji ze strony przewodnika psa. Treningi muszą być regularne i oparte na pozytywnym wzmocnieniu. Niezbędna w tym wszystkim jest cierpliwość. Podziwiam osoby startujące w zawodach obedience. Myślę, że są to osoby z ogromnymi pokładami cierpliwości i konsekwencji. Tak, uważam, że obedience, posłuszeństwo sportowe, to dyscyplina dla bardzo cierpliwych przewodników psów. Pięknie to wszystko wygląda z boku na zawodach, ale zapewne droga do takiego efektu nie jest prosta. Należy zbudować ogromną, pełną zaufania relację pomiędzy człowiekiem a psem. Trzeba wiedzieć, jak odpowiednio zmotywować psa do takiej pracy. Aport, precyzyjne ćwiczenia przy nodze, zmiany pozycji, szukanie przedmiotów o zapachu przewodnika, przywołanie z zatrzymaniami, to wszystko wymaga poświęcenia psu naprawdę sporo czasu.

Stąd myślę, że obedience to coś więcej niż sport – to musi być pasja! Obserwując osoby, które trenują obedience, widzę, ile to często kosztuje wyrzeczeń, ale widzę także, że daje im to ogrom radości, bo spełniają po prostu swoje marzenia w tej dziedzinie wraz z ukochanym psem. Cierpliwie, krok po kroku, osiągają coraz większe sukcesy. I jak przy każdym treningu, czy w każdym sporcie, pies i człowiek powinni się dobrze ze sobą przy tym bawić! Pewny siebie pies i spokojny przewodnik na zawodach obedience, to obraz pięknie ułożonej, wzajemnej relacji!

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera