Sprawdź także
Zęby mleczne u psa
17/08/2020
Zofia Mrzewińska

Nosework to wspólne polowanie na zapach!

O noseworku, spacerach, treningach i władzy psiego nosa nad ludzkimi sercami, opowiada dr Sylwia Trambacz-Oleszak, prezes, sędzia i instruktorka Polskiej Ligi Nosework, która niedawno napisała fascynującą książkę wraz z Piotrem Awenckim.

Nosework to wspólne polowanie na zapach!

Świat psiego nosa jest naprawdę fascynujący… A jak zaczęła się ta fascynacja psim nosem i noseworkiem u Sylwii Trambacz-Oleszak?

Zupełnym przypadkiem. Chila, mój obecnie 8-letni posokowiec bawarski, jest psem, który wprowadził mnie w świat psich sportów i aktywności. Przez cztery lata trenowałyśmy agility, zaczęłyśmy też przygodę z mantrailingiem, jednakże realizacja obu tych aktywności stała się dla mnie trochę problematyczna, gdy na świecie pojawił się mój synek. I właśnie w tym czasie zapisałam się na jedno z pierwszych seminariów noseworkowych w Polsce, nie wiedząc tak do końca, czym jest nosework.

Już podczas tego seminarium czułam, że to jest to, widziałam jak bardzo tego typu aktywność podoba się mojemu psu i że radzi sobie całkiem nieźle. Okazało się, że za sześć tygodni będą w Mosinie pod Poznaniem egzaminy i bodajże trzecie zawody noseworkowe w Polsce. Trenowałam z Chilą sama w domu, dość intuicyjnie przygotowując ją do wszystkich kategorii, a na zawodach trochę się zdziwiłam słysząc, że próbka zapachowa jest „odkładana” – wtedy nie wiedziałam, że tak się robi (uśmiech). Najwyraźniej nos Chili wiedział i poradził sobie świetnie.

Później nosework wciągnął nas całkowicie. A moja fascynacja psim nosem nie ustaje – im większą zdobywam wiedzę dotyczącą jego anatomii i fizjologii, tym bardziej stwierdzam, że jest to coś totalnie kosmicznego…

Fascynująca jest również książka Nosework. Poznaj fascynujący świat psiego nosa… Napisana przystępnym językiem, dużo wyjaśniająca, posiadająca świetne obrazki i kody QR, opisująca konkretne ćwiczenia… Jak zrodził się pomysł na taką książkę?

Dziękuję, bardzo się cieszę, że Ci się spodobała. Piotr Awencki przekonywał mnie do jej napisania dość długo, a ja nie chciałam się zgodzić głównie z braku czasu. Cóż, pandemia i lockdown akurat nam w tym bardzo pomogły… Ze względu na to, że musieliśmy przenieść się do świata wirtualnego, a byliśmy w trakcie prowadzenia dwóch kursów instruktorskich, kiedy ogłoszono lockdown, dysponowaliśmy niektórymi materiałami – opisami ćwiczeń. Piotr nagrywał filmiki. Przyznam, że inspiracją do wstawienia kodów QR odnoszących się do filmików instruktażowych była książka Magdy Łęczyckiej–Mrzygłód, bardzo mi się to w niej spodobało.

Chcieliśmy, żeby w książce każdy znalazł coś dla siebie – zarówno osoby początkujące lub takie, które dopiero myślą o zaczęciu swojej noseworkowej przygody, jak i zaawansowani zawodnicy. Myślę, że niektóre jej fragmenty, jak choćby rozdział dotyczący fenomenu psiego nosa i teorii zapachu, mogą być pomocne dla osób tropiących, a niektóre po prostu dla przewodników psów – żeby lepiej psy rozumieć, zaspokajać ich potrzeby, chociażby poprzez odpowiedni spacer czy zabawy węchowe. A przystępny język jest w 100% zasługą Olgi Talarskiej. Olga z mojego jednego zdania musiała robić cztery, a z Piotra czterech – jedno, także nie miała łatwego zadania (uśmiech).

Jakie korzyści daje psu i jego przewodnikowi wspólne trenowanie noseworku?

Przede wszystkim przyjemność i dobrą zabawę. Psy lubią węszyć, a wspólne sukcesy, ciekawe ringi czy praca w nietypowych miejscach sprawiają, że i pies i przewodnik po prostu dobrze się bawią i spędzają fajnie czas. Poza tym poprawia się wzajemna komunikacja, ponieważ przewodnik musi nauczyć się czytać swojego psa i wysyłać mu spójne  komunikaty, co bardzo pozytywnie wpływa na wzajemną relację. Treningi węchowe, dzięki wzrostowi poziomu dopaminy w organizmie i odnoszeniu sukcesów przez psa, podnoszą jego pewność siebie – dlatego jest to świetna aktywność dla psów lękliwych, wycofanych, niepewnych w otoczeniu. Uczą psa skupienia, samodzielności, myślenia, podejmowania decyzji i rozwiązywania różnych problemów np. jak ominąć przeszkodę, by dojść do próbki. Pies, który dużo węszy lepiej odbiera informacje z otoczenia i lepiej komunikuje się z innymi psami.

Bardzo spodobał mi się cytat z Pachnidła, wprowadzający do lektury: Kto ma władzę nad zapachami, ten ma władzę nad sercami ludzi”. Taka aluzja do psów…

Zdecydowanie! Chociażby to, że psy potrafią po zapachu rozpoznawać nasze emocje – czyż to nie jest ich władza nad naszymi sercami? Brian Hare i Vanessa Woods uważają, że oprócz ludzi, to właśnie psy odniosły największy sukces ewolucyjny na naszej planecie – rozprzestrzeniając się wszędzie, nawet w naszych łóżkach. I zdecydowanie w naszych sercach…

W książce padają bardzo cenne uwagi dotyczące spacerów z psami… Czy można trochę przybliżyć Czytelnikom, dlaczego tak ważne jest pozwolenie psu na spokojne węszenie podczas wspólnego czasu na dworze? Mam świadomość, że nie wszyscy po książkę sięgną, choć oczywiście gorąco polecam, bo daje ogromną motywację do wspólnych ćwiczeń z psem i wspaniale opowiada o teorii zapachu! Wszyscy jednak chodzą na codzienne spacery…

Pozwolenie psu na spokojne węszenie na spacerze to po prostu pozwolenie psu na bycie psem. Z przerażeniem przeczytałam ostatnio na jednej z grup poświęconych psom post dotyczący kastracji psa – wśród zalet padało „przestał tak węszyć na spacerach”, „na spacerze jest na mnie bardziej skupiony”, „nie ciągnie, bo w trawie jest sik”. Przyznam, że się we mnie zagotowało. To dla kogo jest ten spacer? Dla nas, żeby się pochwalić przed sąsiadami, że nas pies idzie przy nodze w pełnym kontakcie z nami czy dla psa, by mógł swobodnie eksplorować otoczenie, zbierać informacje, rozwijać się społecznie i poznawczo? Węszenie jest naturalną aktywnością psa umożliwiającą mu zdobywanie wiedzy o świecie. Pozwalając psu węszyć, pozwalamy mu realizować jedną z jego ważniejszych potrzeb życiowych.

Podczas węszenia wydzielają się duże ilości dopaminy – głównego neuroprzekaźnika w układzie nagrody w mózgu. Dzięki niej nam się coś chce, czujemy się bardziej pewni siebie, snujemy marzenia, szukamy celu. Oprócz tego węszenie męczy psa psychicznie, po takim „węchowym” spacerze pies będzie bardziej zmęczony, zrelaksowany i spokojniejszy w domu niż po przebiegnięciu maratonu. My nie idziemy na spacer z zawiązanymi oczami, tak samo nasz pies nie powinien iść z nosem odciąganym od zapachów.

Od lat wiele osób uczy psa oznaczania próbki zapachowej przez tzw. zamrożenie/zastyganie. W książce można znaleźć informacje, aby nie kończyć w ten sposób pracy… Dlaczego? I czy zawsze? Ktoś może powiedzieć, że w przypadku jego psa to bardzo dobrze się sprawdza…

Tak, wiem, że to dość kontrowersyjna teza (uśmiech). Nosework wywodzi się ze szkolenia psów w służbach, jednakże sami twórcy wyraźnie podkreślali, że ma to być aktywność dla każdego psa i jego człowieka. To teraz zastanówmy się, jakie psy mamy w służbach, a jakie trenują nosework. Do mnie często przychodzą psy po przejściach (wyłapane z lasu, bite przez człowieka, bojące się własnego cienia), psy reaktywne (chyba najliczniejsza grupa), szczeniaki, psy stare, schorowane czy przedstawiciele takich ras jak chihuahua, maltańczyk, buldog francuski, łajka jakucka – takich psów nie zobaczymy w służbach. Metody pracy z psami profesjonalnie zajmującymi się detekcją a metody pracy z psami trenującymi nosework muszą być odmienne.

To samo dotyczy zawodów – to, co sprawdza się w detekcji, nie zawsze sprawdzi się na zawodach. Zamrażanie/zastyganie jest presyjne dla psa, frustrujące, powoduje napięcie całego ciała, poza tym uniemożliwia całkowicie kontakt z przewodnikiem – a nosework to nasze wspólne polowanie na zapach! Dużo lepszy jest target nosem umożliwiający psu obracanie się w naszym kierunku, nawiązywanie z nami kontaktu wzrokowego i ruszanie np. ogonem.

Jak powinna wyglądać prawidłowa relacja na linii pies-człowiek, aby nosework przynosił dobre efekty?

Za to najbardziej kocham nosework, że jest sportem dla każdego psa i dla każdego przewodnika. Potencjalnie każdy pies może być mistrzem noseworku, bez względu na wiek, rasę czy kondycję. Najczęściej to człowiek jest tym słabszym ogniwem w duecie. Żeby pies osiągał sukcesy na ringu musi mieć odpowiednią motywację. To rolą przewodnika jest znaleźć sposoby na motywowanie swojego psa. Gdy człowiek i pies mają ze sobą dobrą relację, to na ringu jest to od razu widoczne – właśnie ona w dużej mierze przekłada się na sukces w noseworku. Dla przewodnika najważniejszą umiejętnością, którą musi rozwijać, jest umiejętność czytania  swojego psa – rozumienia zachowań, które prezentuje na ringu. To jest klucz do sukcesu.

Dużo mówi się o tym, że aby ćwiczyć nosework z psem, wcale nie trzeba myśleć o zawodach… No, tak… Zapytam jednak o to, dlaczego na zawody warto pojechać?

Rzadko kiedy ktoś przychodzi do mnie na pierwszy trening i od wejścia mówi, że ma w planach starty w zawodach. Zdecydowana większość osób w ogóle sobie tego nie wyobraża, co nie zmienia faktu, że zawsze tak prowadzę treningi, by zespół był gotowy do startów. Przecież nigdy nie wiadomo czy przewodnik nie zmieni zdania, a później mógłby być problem w odpracowaniu pewnych elementów. Zawody wyznaczają nam cele. Regulamin jest tak pomyślany, że poszczególne klasy różnią się między sobą stopniem zaawansowania psa, czyli poziomem jego wyszkolenia. To taki plan budowy – dzięki niemu możemy stopniowo układać cegiełki. Pominięcie któregoś etapu może sprawić, że budowla nam się zawali. Zawody to najlepszy trening – bardzo dobrze jeśli nie wszystko pójdzie po naszej myśli – jeżeli potrafimy wyciągać trafne wnioski, będziemy wiedzieć nad czym musimy jeszcze popracować.

Na zawodach sprawdzamy siebie w nowych i trudnych warunkach. Jesteśmy oceniani, jesteśmy pod presją czasu, a nasz pies jest w nowym miejscu, w którym jest mnóstwo rozproszeń. Nie jesteśmy w stanie stworzyć takich warunków na treningu. Osobiście bardzo lubię obserwować jak psy zmieniają się z zawodów na zawody – oswajają się z taką sytuacją, uczą się czekać na swoją kolej, uczą się pracować w miejscu, gdzie jest dużo psów, jednym słowem ogarniają się przez sam fakt jeżdżenia na zawody.

Oprócz tego udział w zawodach jest fajny – można w ciekawy i aktywny sposób spędzić czas ze swoim psem, można spotkać się z pozytywnie zakręconymi na punkcie psów ludźmi, można poznawać ciekawe miejsca. A poza tym, zawsze jest szansa na sukces, jakikolwiek by on nie był. Oczywiście, że miło jest wrócić z pucharem i medalami, ale miło jest również, jeśli mamy agresywnego psa, gdy widzimy, że w miarę spokojnie mijał inne psy, idąc na ring. Miło, gdy nasz reaktywny pies skupił się i udało mu się znaleźć próbkę przez końcem czasu… To są ogromne sukcesy!

Krótkie przesłanie dla tych, którzy już dłuższy czas myślą o noseworku, ale nie potrafią przełamać się, aby zacząć… to?

Twój pies pokocha nosework. Po prostu!

Dziękuję bardzo za rozmowę!

Foto: Ewa Kuca

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera