Sprawdź także
Uśmiechnięty listek
09/08/2020
Zofia Mrzewińska

Pies ratowniczy, początki pracy z psem ratowniczym

Metod szkoleniowych jest tak dużo, jak dużo jest szkoleniowców, metody te mogą różnić się małymi drobiazgami, które będą ulepszać daną metodę lub mogą robić rewolucję w naszej głowie. Stary kawał mówi, że jeżeli w jednym pokoju znajdzie się 4 szkoleniowców, znajdzie się na pewno 5 różnych opinii 🙂 Ja, w każdej pracy z psem, czy to z psem ratowniczym czy psem sportowym, lubię wiedzieć jaki jest cel danego ćwiczenia i co ono wnosi.

Pies ratowniczy, początki pracy z psem ratowniczym

Unikam w ten sposób używania ćwiczeń, które w pewnych etapach dla różnych psów mogą być utrudnieniem i wprowadzać chaos w pracy.  Budując ćwiczenia, staram się być od samego początku czytelna i zrozumiała dla psa. Staram się również cały czas mieć otwarty umysł i nie zamykać się w schematach. To, że coś działa na jednego psa, niekoniecznie sprawdzi się na innym.

Zaczynając prace z psem ratowniczym musimy zadbać przede wszystkim o jego motywację czyli chęć podążania do “obcego” człowieka oraz ważne, by już na tym etapie uruchomić psi nos.

Zanim dojdziemy z psem do pierwszych ćwiczeń z odchodzeniem, ważne jest aby zapewnić psu wcześniejszą odpowiednią socjalizację w postaci zabaw “obcych” ludzi z psem, karmieniem go i budowanie nagrody socjalnej, tak by pies w przyszłości chciał bez większych oporów podążać za zapachem człowieka. Zanim wprowadzę psa w treningi ratownicze lubię ze swoim szczeniakiem bawić się w “chowanego”. Na początku, robię to zawsze w terenie, w którym szczeniak czuję się najlepiej. Spaceruje np po ogrodzie, obserwuje jak wieje wiatr i korzystając z chwilowej nieuwagi szczeniaka chowam się mu za najbliższą przeszkodą. Dzięki takim zabawom, od samego początku aktywuje psi nos i pokazuję psu, że warto jest podążać do źródła zapachu bo na końcu znajduje się nagroda.

Wprowadzając pozoranta do treningów, dobrze aby na początku była to osoba, którą pies wcześniej poznał i którą lubi. Budujemy od początku u psa dobre emocje, które dla mnie są bardzo ważne w każdej pracy z psem.

Kiedy zaczynam ze szczeniakiem lub nowym psem ratowniczym ćwiczenie z odejściem pozoranta, tak je układam aby pies dostawał w nos zapach odchodzącego pozoranta.  Dlaczego?? Mimo tego iż jest to wzrokowe ćwiczenie, od początku pokazuje psu, że człowiek który odchodzi zostawia zapach i ten zapach unosi się z powietrzem. Szczeniaki są jak gąbki, chłoną wszystko i nie zawsze to, co byśmy akurat chcieli aby chłonęły 😉 Patrząc na ukształtowanie terenu, na to jak wieje wiatr, eliminuję “własny” tok myślenia psa w początkowej fazie nauki czyli np chęć zbierania zapachu z ziemi i podążania śladem. Często obserwuje taką tendencję u psów myśliwskich lub innych, którym instynkt nakazuje opuścić głowę i zebrać nosem ten cudowny świeży ślad.

Jeżeli nie pokażę jasno psu o co mi chodzi, on może to ćwiczenie odebrać zupełnie inaczej. Tu “wdrukowywuje” psu: odchodzący człowiek = zapach człowieka unoszący się górą . Tym samym odkładam na bok klocki, które nie będą pasować do mojej układanki. Drugim ćwiczeniem, a w sumie jest to część pierwszego ćwiczenia, jest odchodzenie pozoranta na boki i pod różnymi kątami. Nadal w tym przypadku zwracam uwagę na to jak wieje wiatr.  Po co to robię?? Chce aby pies wiedział, że osoba zaginiona nie znajduje się tylko przed nami, ale może być też z boku jak i za nami. Ułatwia to w przyszłości naukę wysyłania, jak i również skojarzenie psa, że to co jest za nami też jest ważne.

Pamiętaj, że pies nauczy się tyle ile mu pokażemy na treningu.

Stopniowe podnoszenie poprzeczki, ćwiczenia dostosowane do wieku, temperamentu i umiejętności psa oraz dobra nagroda i odpowiednie jej wydawanie, zbudują nam dobrze zmotywowanego do pracy psa ratowniczego.

 

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera