Sprawdź także
Kaszel kenelowy, co wiemy o psim kaszlu?
06/03/2021
Agnieszka Czylok

Dodatkowa miska – nie tylko dla psa

Dodatkowa miska – nie tylko dla psa

Jest taki zwyczaj – ograniczony już tylko do roli symbolu – aby na stole wigilijnym ustawiać dodatkowe nakrycie dla kogoś, kto zapuka do drzwi. Miska dla naszego psa codziennie zostanie napełniona; przy okazji świąt postawmy bodaj w pamięci miski dla innych zwierzaków, które nieoczekiwanie zapukałyby do nas.

Przy każdej Wigilii wspominam z uśmiechem dwójkę najtrudniejszych, najbardziej wymagających gości w moim domu. To Wunia-mewa i Upiorny Makary – jeż.

Wunia-mewa czyli Mewunia, czyli Wunia mogła być też rybitwą – nie znalazł się w święta żaden zaprzyjaźniony ptakolub, który powiedziałby mi na pewno, co to przyniesiono mi do domu. Wunia była lotna, ale topiła się w jakimś stawku – przemakały natychmiast jej pióra. Podobno były szanse na to, by znowu zaczęły prawidłowo działać gruczoły produkujące oleistą wydzielinę, którą ptaki natłuszczają pióra; u mnie miała zostać tylko na kilka dni. Po świętach Wunię odwieziono do krakowskiego ogrodu zoologicznego; nie znam jej dalszych losów. Wunia albo patrzyła bez cienia lęku na spokojną sukę owczarka niemieckiego, albo siadała na parapecie i dziobem szukała rozpaczliwie jakiegoś otworu w szybie, który umożliwiłby jej wydostanie się na wolność.

Bardzo chciałam nakarmić Wunię rybami – ci z was, którzy pamiętają czasy kartkowego mięsa, pamiętają też, że kupno surowej ryby w dniach przedświątecznych było mocno skomplikowane. Gdy zobaczyłam olbrzymią kolejkę do smażalni ryb, stanęłam w niej natychmiast. I wierzcie mi – nigdy w życiu nie łgałam z większym przekonaniem niż wtedy, przekonując ekspedientkę, że muszę mieć surową rybę do ugotowania dla kogoś chorego, kto jest na diecie i nie może jeść smażonej.

Właściwie to była prawda – w końcu ptak to też ktoś… W drodze wielkiej łaski sprzedano mi porcję surowej ryby w cenie smażonej –  pokrojone kawałeczki położyłam na brzegu miednicy napełnionej wodą tak, by Wunia odrobinę zamoczyła łapy. Być może tylko wyobraziłam sobie radość Wuni ze świątecznego prezentu, ale na pewno kawałki ryby zostały pożarte, a ja do dziś cieszę się tamtą chwilą.

Upiornego jeża wspominam zupełnie inaczej – trafił do mnie w zimie.

Porządny jeż powinien zimę przespać – niestety został wykopany na trawniku w czasie jakichś prac awaryjnych. Zauważyła go znajoma, a że miała w domu już nielichą kolekcję ratowanych zwierzaków, dała mu tylko na imię Makary i przytaszczyła do mnie, do przechowania do wiosny. Nikt nie lubi raptownego przebudzenia – i jeż bardzo wyraźnie to okazywał. Gniewnie fucząc atakował ludzkie nogi w dzień;  w nocy tupał jak mógł najgłośniej. Wydzieliłam mu część kuchni – deska do prasowania, położona na kancie, stanowiła granicę, której Makary nie przekraczał – przynajmniej do pewnej straszliwej nocy…

Wróciłam z nocnego dyżuru i nie mogłam otworzyć kuchennych drzwi – blokowała je przewrócona deska. Przyklęknęłam, by sprawdzić, czy nie dam rady przez szparę pod drzwiami przesunąć tej deski – i nigdy przedtem ani potem, nawet pozorując pod śniegiem ofiarę lawiny podczas treningu psów ratowniczych, nie poczułam się tak spanikowana. Na podłodze kuchni, słabo oświetlonej tylko latarką z korytarza, zobaczyłam jeżową stopę, nieco zmiażdżoną i najwyraźniej oderwaną od całości.

Nie wiem jakim cudem jednak przesunęłam deskę i weszłam do kuchni. Upiorny Makary, fucząc gniewnie, nadal całkowicie sprawny, zaatakował mnie natychmiast. Na podłodze, przed drzwiami, leżała jego własna kupka, w którą wdepnął i zostawił odcisk, nieźle stopę jeżową przypominający…

Wiosna tego roku na szczęście przyszła bardzo wcześnie i Upiorny Makary otrzymał zakwaterowanie w podkrakowskiej pasiece – podobno, ze względu na upodobania pokarmowe, każdy jeż byłby tam mile widziany.

Wprawdzie gościłam także kawki, synogarlice i gawrona, czarnego KNK, czyli KotaNadKotami, chętnie moszczącego się na szafie, psy od jamników przez bulteriera do wyżła – ale Wunia i Makary to byli naprawdę niezapomniani wigilijni goście!

Udostępnij na:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter