Weterynaria to nie wolontariat – to zawód z odpowiedzialnością. Lekarze weterynarii to wysoko wykwalifikowani specjaliści, którzy – w przeciwieństwie do lekarzy medycyny ludzkiej – nie są objęci systemem refundacji. Oznacza to, że każdy zabieg, każde badanie i każda minuta pracy w lecznicy musi być opłacona bezpośrednio przez opiekuna zwierzęcia, sprawdźmy ile kosztuje leczenie psa.
W przypadku nagłych sytuacji – takich jak zadławienie, niedrożność przewodu pokarmowego czy uraz – konieczne jest natychmiastowe działanie zespołu specjalistów: lekarza, technika, anestezjologa. Do tego dochodzą koszty hospitalizacji, leków, badań obrazowych i całodobowej opieki. Wszystko to razem potrafi kosztować nawet kilka tysięcy złotych. Ale nie dlatego, że ktoś „liczy zysk” – tylko dlatego, że za profesjonalizm i gotowość niesienia pomocy przez 24 godziny na dobę ktoś musi zapłacić.
W cieniu publicznej debaty o kosztach leczenia zwierząt znajduje się grupa przewodników psów ratowniczych, działających w cywilnych grupach poszukiwawczo-ratowniczych. Ich psy regularnie uczestniczą w akcjach poszukiwawczych – w lasach, gruzowiskach, trudnym terenie i nieprzewidywalnych warunkach. Niosą realną pomoc ludziom – często ratując życie.
I choć ich praca ma ogromną wartość społeczno-humanitarną, państwo nie pokrywa żadnych kosztów związanych z leczeniem tych psów. Wszystkie badania, zabiegi, konsultacje, hospitalizacje – to wydatek opiekuna, który nie otrzymuje ani złotówki wsparcia. A przecież te zwierzęta pracują nie „dla sportu”, lecz dla dobra innych.
Warto jednak wspomnieć, że w wielu przypadkach to właśnie lekarze weterynarii – z własnej inicjatywy – oferują pomoc w postaci niższych stawek dla psów ratowniczych. Zdarza się, że pobierają jedynie opłatę za leki czy materiały medyczne, rezygnując całkowicie z honorarium za swoją pracę. Nasz własny pies ratowniczy również korzystał z takiego gestu – bez rozgłosu, z czystej dobrej woli ludzi, którzy nie tylko leczą, ale i rozumieją, jak wielką rolę odgrywają te psy.
By lepiej zrozumieć, ile kosztuje leczenie psa i skąd biorą się kwoty na fakturach, warto przeanalizować typowy przypadek awaryjny:
To nie są ceny „z kosmosu”. To realne stawki, które pokrywają zarówno koszt materiałów, jak i wiedzy oraz czasu specjalistów. Warto dodać, że opieka weterynaryjna nie generuje marż na poziomie luksusowej branży – lecz często balansuje na granicy opłacalności.
Coraz więcej mówi się o kondycji psychicznej lekarzy weterynarii. Pracują w środowisku pełnym emocji – z bólem, śmiercią, trudnymi decyzjami, presją ze strony opiekunów. Jak pokazują badania, to jeden z zawodów najbardziej zagrożonych wypaleniem zawodowym. Ponad 25% weterynarzy korzystało z pomocy psychiatrycznej, wielu przyznaje się do myśli samobójczych. Niepokojące statystyki są dowodem na to, że nie jest to lekka, łatwa i dobrze opłacana praca – lecz zawód z ogromnym ciężarem emocjonalnym.
Zamiast publicznie podważać kompetencje lekarzy, warto przygotować się odpowiedzialnie do roli opiekuna psa:
W obliczu choroby czy śmierci psa emocje są zrozumiałe. Ale warto pamiętać, że po drugiej stronie stoi człowiek – lekarz, technik, recepcjonista – który w takich sytuacjach nie pracuje „dla zysku”, lecz z powołania. To nie znaczy, że jego czas, wiedzę i odpowiedzialność można bagatelizować. Mają wartość. I trzeba za nie zapłacić. Tak jak płacimy hydraulikowi, mechanikowi czy fryzjerowi – z tą różnicą, że tutaj często w grę wchodzi życie.
Szanujmy siebie nawzajem – niezależnie od tego, po której stronie stoimy: opiekuna czy lekarza. Bo wszyscy mamy ten sam cel – zdrowie i dobro zwierząt.