Sprawdź także
Jak nauczyć psa aportować, początek aportowania
26/10/2020
Zofia Mrzewińska

Zrozumieć psie potrzeby. Czy pandemia może nam w tym pomóc?

Zrozumieć psie potrzeby. Czy pandemia może nam w tym pomóc?

Czy pandemia może nam pomóc zrozumieć psie potrzeby, a może inaczej: czy pomoże nam pojąć, co się dzieje, gdy pies nie ma zaspokojonych swoich potrzeb? Wszyscy mogliśmy już doświadczyć, jak trudne jest to, gdy nagle nie można robić wielu rzeczy, do których przywykliśmy i które są nam potrzebne do normalnego funkcjonowania. Na początku może „jakoś dawało się radę”, ale później wzrastał poziom stresu, zaczynały się coraz większe problemy, jedni z nas robili się coraz bardziej nerwowi, drudzy poddali się smutnej rezygnacji… Tak się dzieje właśnie z psami, kiedy ich potrzeby nie są rozumiane. Opiekun może jednak to zmienić!

Człowiek opiekuje się psem. Opiekuje się żywą istotą, która ma swoje emocje, swoje potrzeby, swój sposób komunikowania się z nami. Pies, tak jak i my, chce się czuć bezpiecznie. Musi wiedzieć, że… zawsze może liczyć na nasze wsparcie, szczególnie w trudnych sytuacjach. Potrzebuje kontaktów socjalnych, potrzebuje zabaw z zaprzyjaźnionymi psami, współpracy ze swoim przewodnikiem. Pragnie węszyć, ruszać się i eksplorować środowisko. Potrzebuje zadań męczących jego psi umysł, jak i, co bardzo ważne, odpoczynku. Nie mówiąc już o takich potrzebach jak dobre jedzenie, odpowiednia opieka zdrowotna, żucie czy gryzienie (warto pomyśleć o dobrej jakości gryzakach).

Niezaspokojone psie potrzeby = rodzące się problemy

Gdy te potrzeby nie są zaspokajane, gdy czegoś psu zaczyna brakować, to powoli może zmieniać się zachowanie psa. Czasami człowiek nie zdaje sobie sprawy, jak wiele problemów może wynikać z braku zaspokajania psich potrzeb. Nie chodzi o to, aby spełniać wszystkie psie zachcianki, ale by tak prowadzić psa przez życie, aby nie brakło mu niczego, co jest mu do psiego życia potrzebne. To jest właśnie odpowiedzialne przewodnictwo. Warto czasami usiąść i przemyśleć, czy aby naszemu psu czegoś nie brakuje. Czy wprowadziliśmy jasne, dobre zasady i pilnujemy ustalonych w domu reguł, które zapewniają psu to, że czuje się bezpieczne. Dlaczego czuje się wtedy bardziej bezpiecznie? Bo wszystko ma swoje miejsce i czas i jest dla niego przewidywalne…

Kiedy trenujemy z psem, to czy używamy odpowiednich nagród i pochwał słownych. Psy są bardzo wrażliwe na intonację. Dobry, odpowiedni ton głosu buduje relacje, krzyk ją psuje… Na pewno warto z psem pracować dobrymi metodami i dobrze znać psi język. Pamiętajmy, że całe życie się uczymy – i my i pies. Z drugiej strony trzeba też uważać, aby nie przetrenować psa – nie bójmy się wspólnych chwil relaksu, „przytulasków” i zabawy. Całe życie pogłębiamy wzajemną relację. Obserwujemy swojego czworonożnego przyjaciela. Jeśli będziemy odpowiadać na jego potrzeby w odpowiednich proporcjach, to będzie czuł się szczęśliwszy.

Kilku kumpli weź…

Następnie należałoby przemyśleć, czy pies ma swoich przyjaciół, z którymi może swobodnie pobiegać, pobawić, powęszyć. Psy mają swoje sympatie i antypatie, nie muszą się witać z każdym napotkanym psem, ale ważne, aby spotykały się z tymi, z którymi tworzą „zgraną paczkę”. Bardzo istotne jest, aby zapewnić psu odpowiednią dla niego dawkę ruchu, zabierać na spacer ulubione zabawki, aby móc się razem pobawić. Odpowiednia zabawa psa z opiekunem jest niezbędna!

Dobrze, aby człowiek wiedział, obserwował, jaka zabawa sprawia jego psu najwięcej przyjemności. Są psy, które będą wolały bawić się szarpakiem, a są i takie, które będą wolały coś przynosić. Praca pracą, zabawa zabawą, ale ogromnie istotny jest również odpoczynek. Psia głowa musi odpocząć. Pamiętajmy, że czworonogi potrzebują więcej godzin snu niż człowiek. Dobrze, aby miały swoje miejsce, w którym czują się bezpieczne. I to nie w przedpokoju, gdzie ciągle ktoś przechodzi. Muszą mieć ciszę i spokój, gdy odpoczywają.

Trudny czas pandemii może nas czegoś nauczyć?

Przeciągająca się pandemia, a wraz z nią trwające obostrzenia, pokazały nam, co się dzieje, gdy nasze, ludzkie potrzeby nie są zaspokajane, jak z czasem zaczynamy się stresować, frustrować, mieć po prostu dość, bądź poddawać się smutnej rezygnacji i bezradności. Nagle nie można było oddychać bez maseczki, czy zrobić normalnie zakupów. Nagle nie można było się spotykać z przyjaciółmi, a nawet spędzić świąt z bliską rodziną. Nagle nie można iść do ulubionej restauracji, czy dyskoteki, aby odreagować napięty tydzień w pracy. Ba, w pewnym momencie nawet nie można było wyjść do lasu! Co czuliśmy? Niektórzy z czasem mieli coraz większą potrzebę pójścia do teatru, kina, fryzjera, kosmetyczki… Potrzebę kontaktów socjalnych… Potrzebę pójścia na siłownię, uprawiania sportu… Tych potrzeb, które przestały być zaspokajane z siły wyższej, można wymieniać jeszcze wiele.

Każdy sam dobrze wie, co wtedy czuł. Na samym początku pandemii może i łatwiej było jakoś wytrzymać z myślą: „jest trudno, ale posiedzimy, to szybko minie”. Z czasem jednak, mimo naszej świadomości, dlaczego dzieje się tak, nie inaczej, te obostrzenia zaczęły nam coraz bardziej doskwierać. Musieliśmy przestrzegać restrykcji dla dobra ogółu, jednak w pewnym momencie zaczęliśmy tęsknić za normalnością, za swobodnym wyjściem do sklepu, czy na spacer bez maseczki, za pójściem z przyjaciółmi do kina, czy za zrelaksowaniem się w kawiarnii przy dobrym ciastku. Wszystkie nasze, często nawet podstawowe, potrzeby były nam krok za krokiem odbierane przez trwającą pandemię. I może to jest bardzo trudny przykład, bo mimo wszystko w tej konkretnej sytuacji pewne rzeczy były konieczne, ale myślę, że może nam pomóc zobrazować to, co czują psy, kiedy nie rozumieją, dlaczego nie mogą robić tego, do czego zostały stworzone, czy dlaczego nie otrzymują tego, co jest im potrzebne… Może właśnie dzięki tej pandemii, jak przemyślimy głębiej pewne sprawy, lepiej zrozumiemy swoje psy. Jak się zachowujemy wobec nich? Czy zbyt mocno ich nie ograniczamy? Nie zabieramy przestrzeni itd.?

„Ja mu wystarczę…”

Jeśli opiekun nie zadba o odpowiedni bilans psich potrzeb, nie będzie pozwalał psu na „normalność w byciu psem”, to będzie miało to wpływ na zachowanie czworonoga. Jedne psy mogą być bardziej sfrustrowane, czy też bojące się wielu rzeczy, inne czworonogi będzie roznosić energia, a jeszcze inne mogą po prostu się wycofać zrezygnowane w kąt… I to wcale nie będzie znaczyło, że mamy nagle takiego grzecznego, leżącego w kącie pieska, ale będzie to sygnał, że mamy psa, któremu może grozić depresja. Są psy, które mają ogromną potrzebę kontaktów socjalnych i kiedy opiekun nagle przestał umawiać swojego czworonoga z jego psimi przyjaciółmi na spacery, to może zaobserwować, że pies np. zaczyna szczekać na mijające go psy. Zaczyna rosnąć w nim frustracja, bo nie pozwala mu się na kontakty z kumplami…

To już duży sygnał dla opiekuna, że powinien postarać się wrócić do spotkań z zaprzyjaźnionymi psami. Zdarza się i tak, że małe pieski są brane na ręce, żeby tylko ominąć innego pieska. Kiedy zapytano jednego z opiekunów, czemu nie puści psa, aby swobodnie sobie powęszył, czemu nie umówi go z psami, nastawionymi do niego przyjaźnie, odpowiedź była taka: „Nie, nie, on tego nie potrzebuje… Ja mu wystarczę, on boi się świata, woli poleżeć ze mną na kanapie”. Nie, sam opiekun mu nie wystarczy. Świata może i się boi, bo opiekun mu go nie pokazuje. A na kanapie leży, bo nic innego mu nie pozostało. Gdyby mógł chętnie powęszyłby swobodnie w otoczeniu… Bo każdy pies, czy mały, czy duży, czy jest rasowy, czy jest mieszańcem, ma swoje psie potrzeby.

„On się tak nie zachowywał…”

Jeśli opiekun widzi, że pies zaczyna „sprawiać problemy”, że pojawia się coraz więcej zachowań niepożądanych, to warto, aby zrobił dwie rzeczy na początek: sprawdził porządnie jego stan zdrowia i odpowiedział sam sobie na pytanie: „czy nie zacząłem ograniczać psu jego potrzeb, czy na pewno dobrze odczytuję to, co jest mu potrzebne do normalnego, psiego życia”. Jeśli sam nie potrafi odpowiedzieć sobie na pytania, to może poprosić o radę specjalistę, który obserwując wszystko z boku, będzie mógł zauważyć to, czego opiekun sam nie zauważa. Pamiętajmy o tym trudnym przykładzie pandemii… My rozumiemy, czemu dzieje się tak, nie inaczej w tym niełatwym czasie, a i tak bywa, że po prostu „mamy dość”. Pies nie rozumie, dlaczego nie może spotykać się z innymi psami, swobodnie eksplorować środowiska, nie rozumie, czemu nagle opiekun się z nim nie bawi, nie pracuje z nim itd. itp. Nawet przy pandemii, przy zachowaniu dystansu społecznego, można umówić psy, które się lubią, aby pobiegały razem, powęszyły, zaspokoiły swoją potrzebę kontaktu.

Czasem nawet nie trzeba jechać na łąkę, by puścić psy, ale wziąć je na spacer na smyczach, by się razem przeszły. To już też bardzo dużo daje! Można też zabrać psa do lasu na smyczy i zrobić mu aktywny spacer, wzmacniając relację. Trzeba tylko nieustannie pytać samego siebie, obserwując swojego czworonoga: „co jeszcze mogę dla niego zrobić, aby było lepiej?”. Obserwacje dają ogromnie wiele, bo pies, który czuje, że jest rozumiany przez opiekuna, że ma u niego wsparcie, będzie czuł się bezpieczniej i będzie szczęśliwym psem!

Udostępnij na:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter