Sprawdź także
Delikatny pysk psa …
27/07/2020
Zofia Mrzewińska

Dog Alert – na pomoc zaginionym psom

Dog Alert – na pomoc zaginionym psom

Dog Alert zajmuje się łapaniem psów lękliwych, wycofanych, pokrzywdzonych przez los. O pracy społecznej, pomocy zaginionym psom i nowym projekcie Nine Zodiac opowiada Artur Wałach.

Skąd pomysł na Dog Alert? Od czego to się zaczęło?

Dog Alert powstał zupełnie przypadkowo. Kilka lat temu na krakowskiej grupie „Zaginione/Znalezione zwierzęta” cyklicznie zaczęły się pojawiać posty o dwóch psach, które od pewnego czasu pojawiały się na jednym z osiedli w poszukiwaniu jedzenia. Postanowiłem spróbować je złapać wraz z grupą ochotników i… tak to się zaczęło. Jak się później okazało, właścicielem psów był bezdomny człowiek, który zajmował kilka działek na pobliskich ogródkach rekreacyjnych. Człowiek ten zmarł a psy zostały. Służby powiadomione przez innych działkowców przyjechały zabrać zwierzaki, jednak te dwa uciekły.

Pierwszego psa udało nam się złapać po około tygodniu. Wykorzystaliśmy jako „przynętę” innego psa, z którym wiedzieliśmy, że się zaprzyjaźnił. Złapanie drugiego psa to temat na książkę. Nam zajęło to wówczas kilka miesięcy. Ten pies nauczył nas całej ścieżki, jak postępować z takimi psami.

W pewnym momencie wraz ze znajomymi uznaliśmy, że dobre chęci to za mało i trzeba zacząć uzbrajać się w technikę. Kupiliśmy pierwsza fotopułapkę, która dała nam odpowiedź już pierwszej nocy na nurtujące nas pytania. Potem dokupiliśmy czujniki ruchu i zbudowaliśmy specjalną zapadnię, która była uruchamiana czujkami i tak udało nam się złapać drugiego psa. Dziś Drupi i Krówka mieszkają razem u mnie i są świetnymi psiakami, które lubią się wylegiwać w łóżku. Drupi, czyli pierwszy pies, do tego stopnia odrobił lekcję, że dziś jest psim terapeutom dla innych dzikich i lękliwych psów podczas spacerów socjalizacyjnych, które organizujemy w Krakowie i świetnie sobie w tej roli radzi. Z czasem do psów dołączyła Wera – jedna z dwóch sióstr uciekinierek, które złapaliśmy kilka lat później. Dziś już wiem, że dzikie psy nie żyją w lesie, czy na ulicy „bo tak wybrały”, co często słyszę, kiedy łapiemy jakiegoś trudnego psa. One zwyczajnie nie znają innego życia i innych zachowań.

Jak wygląda dzień w Dog Alert?

Staramy się śledzić grupę „Zaginione/Znalezione” i wyłapywać wątki o tych psach, o których wiemy, że mogą potrzebować naszej pomocy. Interesuje nas konkretna grupa psów i na niej się skupiamy. Należy pamiętać, że jesteśmy „hobbystami”. Pomagamy zupełnie za darmo, często angażując w to własne środki (sprzęt, paliwo) i dlatego możemy pomóc tylko w wolnym czasie i w określonych sytuacjach. Jednak jeśli jest pies, który potrzebuje naszej pomocy, to zawsze ją otrzyma.

Komu pomaga Dog Alert?

Nie każdy pies potrzebuje naszej pomocy. Większość psów znajduje się po kilku godzinach. Jednak zawsze chętnie dzielimy się naszą wiedzą dotyczącą poszukiwania psów i tego, na co należy zwrócić uwagę. Jeśli pies jest bezdomny, to zajmują się nim odpowiednie służby. My wybieramy tylko takie przypadki, gdzie będzie potrzebna nasza pomoc. Decyduje o tym lękliwość psa lub fakt, że pies jest dziki.

W przypadku psa właścicielskiego robimy plakat, który zawiera wszystkie potrzebne informacje dotyczące psa i tego, co zrobić, gdy pies zostanie zauważony. Dzielimy teren na obszary, w których jest największe prawdopodobieństwo przebywania tego psa. Często też sami drukujemy plakaty i pomagamy opiekunowi psa plakatować teren. Jeśli pies zostanie wytropiony, to wtedy opracowujemy plan łapania.

Bywają też sytuacje losowe, w których wszystko bierzemy na siebie. Np. łapaliśmy psa, który w jeden dzień uciekł a na drugi dzień właścicielce zmarła bliska osoba. Mieliśmy też sytuacje, gdzie lękliwy pies uciekł kobiecie dwa razy i za drugim razem właścicielka się poddała. Nie poinformowała nikogo o ucieczce psa, mimo że miała do nas kontakt. Na psa trafiliśmy przypadkowo na grupie z miasta obok Krakowa. Nie do końca wierzyliśmy, że to ten pies. Właścicielka zapytana przez nas przez SMS, czy z psem wszystko ok,  odpowiedziała twierdząco. Dopiero przez telefon przyznała, że pies uciekł dzień wcześniej „między nogami”. Na miejscu okazało się, że pies jest widywany od minimum tygodnia 15 km od domu. Jest to pies około 15-letni, więc nie wiadomo do dziś, czy tyle przeszedł, czy został wyrzucony. W ciągu tygodnia udało się psa złapać i trafił na stałe do osoby z Dog Alert, dołączając do trzech psich sióstr. Pies w krótkim czasie bardzo ładnie się otworzył.

A jeśli pies jest dziki, to zazwyczaj ktoś już wcześniej próbował go złapać na klatkę-łapkę, lub innymi metodami i zwraca się do nas o pomoc jako do ostatniej deski ratunku.

Jak wygląda łapanie takiego dzikiego bądź lękliwego psa przez Dog Alert?

Różnie. W przypadku dzikiego psa zbieramy informacje od ludzi, którzy coś wiedzą na jego temat. Jeśli mamy wystarczająco dużo informacji to typujemy miejsce i łapiemy psa. Jeżeli informacje są szczątkowe, to musimy poświęcić kilka lub kilkanaście dodatkowych godzin na zebranie większej ilości informacji potrzebnych do złapania. Podobnie jest z psem lękliwym. Najpierw robimy wywiad z właścicielem, Jeśli pies uciekł zaraz po adopcji, a wcześniej był np. łapany na klatkę, to wiemy, że nie zareaguje na właściciela i prawdopodobieństwo wejścia do klatki również się zmniejsza. Oczywiście zawsze próbujemy klatkę, bo jest to zazwyczaj najszybsza opcja, ale nie zawsze jest skuteczna. Zawsze też staramy się obserwować zachowanie psa przy klatce, ponieważ to wiele mówi, czego możemy się spodziewać po tej formie łapania. Nie każdy pies też od razu wejdzie do klatki. Czasem potrzeba na to kilka dni. W przypadku, kiedy pies jest lękliwy, ale ma już jakąś relację i uciekł w wyniku wystraszenia się czegoś, jest duża szansa, że sam wróci w momencie, kiedy się ściemni i uspokoi. Warto wtedy wyjść przed dom i się rozejrzeć. Istotna jest tutaj znajomość terenu przez psa oraz sytuacja, w której uciekł.

Spotkanie właściciela z psem może być zupełnie różne. Jeden pies podbiegnie od razu do właściciela i pomacha ogonem. Inny pies będzie trzymał dystans. Jeśli pies trzyma dystans, to warto zachować spokój. Usiąść sobie na ziemi i zacząć na spokojnie dialog z psem. Pies musi mieć czas, żeby oswoić się z sytuacją. Może wtedy zacząć biegać dookoła lub podbiegać i odbiegać, a jeśli złapie nasz zapach, to sytuacja będzie uratowana. Najważniejsze to nie wystraszyć psa nieodpowiednim zachowaniem jak np. wołanie. Podobnie może wyglądać spotkanie z zupełnie „normalnym” psem. Nawet super miły maltańczyk, po ucieczce może się okazać „groźnym wilkiem”, chcącym gryźć napotkanych ludzi. Dlatego odradzamy wołanie, bo pies w stresie może różnie zareagować. Efektem może być przepędzenie psa, z miejsca gdzie przebywał. Warto więc mówić na spokojnie do psa. Zamiast wołania można gwizdać, jeśli pies zna ten sygnał.

Kreatywność i sprzęt w Dog Alert

Łapanie psów mocno lękliwych czy dzikich to głównie kreatywność i sprzęt. Mamy parę klasycznych narzędzi, ale mamy również kilka autorskich rozwiązań. Do podglądu używamy fotopułapek i kamer. Jednak najciekawsze „pułapki” są dopiero przed nami i po zakończeniu budowy, znacznie nam ułatwią pracę.  Na pewno nie używamy broni Palmera. Należy pamiętać, że Palmer to tylko jedno z narzędzi. Można je śmiało zastąpić innymi, które sprawdzą się tam, gdzie Palmer sie nie sprawdza. W planach mamy również wyszkolenie psa pod tropienie psów.

Psie ucieczki – temat rzeka

Psie ucieczki to temat rzeka. Powodów ucieczek na pewno jest wiele. Może to być np. niewiedza osób wydających psa do adopcji, zatajanie informacji o lękach psa oraz bagatelizowanie problemu. Pies zostaje wydany do nowych właścicieli na nieodpowiednim sprzęcie jak np. klasyczne szelki typu guard, które nie mają nic wspólnego z bezpieczeństwem psa lękliwego. To są świetne szelki, ale dla psów, które nie wymagają takiej uwagi jak psy lękowe. Do tego  jedna przypadkowa smycz i pies wyadoptowany. Szczęście niestety trwa krótko, bo pies ucieka.

Inny powód ucieczek to bagatelizowanie problemu przez nowego właściciela. Pies wychodzi do nowego domu w odpowiednim sprzęcie oraz instrukcjami jak ma wychodzić na spacer. Dla właścicieli to jednak zbyt dużo i antyucieczkowe szelki zamieniają na normalne szelki a dwie smycze na jedną. Efektem jest kilka psów, które przepadły bez wieści. Często też, niestety szybko mija zapał do szukania psa, plakatowania i szukania w terenie. Przestają szukać psów i wracają do swojego życia. W końcu to „tylko pies”, myślą, można zadzwonić do kolejnej fundacji i spróbować wziąć następnego psa… Może ten będzie mniej problematyczny… Niestety, często właściciele nie zdają sobie zupełnie sprawy jak pies się może zachować i co się może potem stać. Nie mają pojęcia, że złapanie lękowego psa może zająć kilka tygodni lub miesięcy. Jeśli pies pójdzie gdzieś przed siebie, to trzeba go będzie najpierw namierzyć, później przepracować jego zachowanie i na końcu myśleć o łapaniu. O niebezpieczeństwach czekających na psa po drodze nie wspominając… To wszystko będzie kosztować wiele nieprzespanych nocy, bo psy często poruszają się w nocy lub wczesnym rankiem. Dlatego myślę, że w Polsce zdecydowanie brakuje edukacji w tym temacie, który by mógł uświadamiać właścicieli, co się może stać i jak się przed tym zabezpieczyć.

Najdziwniejsze akcje Dog Alert…

Najdziwniejsze akcje nie dotyczyły psów. Wraz z Krakowskim Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami braliśmy udział przy łapaniu żółwia, którego deweloper chciał zasypać w stawie oraz owcy kameruńskiej, która biegała po jednej z ulic Krakowa, skacząc po samochodach. W przypadku żółwia została użyta pływająca pułapka, do której żółw wszedł po kilku dniach. Natomiast w przypadku owcy poprosiliśmy o pomoc Panią, która miała swoje stado owiec i bordery szkolone w zaganianiu. Psiak wyprowadził na nas owce i jednym sprawnym, szybkim ruchem udało się ją złapać.

Nine Zodiac – nowy projekt Dog Alert

Nine Zodiac to projekt, który ma być odpowiedzią na nasze potrzeby zabezpieczania psów szczególnie podatnych na ucieczki. Wcześniej długo szukaliśmy w internecie gotowych rozwiązań, lecz nie znaleźliśmy nic, co by spełniało nasze wyśrubowane wymagania. Dlatego kierując się doświadczeniem z lękliwymi i dzikimi psami oraz znając potrzeby właścicieli takich psów i analizując sytuacje, w jakich psy uciekają, postanowiliśmy stworzyć swój produkt, który z założenia ma być bezkompromisowy. Interesowała nas jakość, która jest gwarancją wspólnych powrotów ze spacerów i spokojnego snu właściciela. Nie chcemy ryzykować życiem psów a brak jakości to dla nas igranie z ogniem i proszenie się o duże kłopoty. Wyróżnia nas chyba także to, że realnie nas interesuje bezpieczeństwo tych psów. Często z klientami jesteśmy w kontakcie długo po zakupie. Pytamy, jak sprawdza się sprzęt, podpowiadamy jak pracować z psem lękliwym. Zawsze robimy wywiad na temat psa i jego lęków. Niektóre psy wymagają dodatkowych rozwiązań jak np. w przypadku psiaka z trzema łapami, który dostał dodatkową obręcz dla poprawy bezpieczeństwa. Oddając komuś sprzęt, chcemy, żeby miał spokojną głowę, wychodząc na spacer. Jeśli będzie się trzymał naszych wskazówek, to ma 100% pewności, że wróci z psem wspólnie ze spaceru.

A wszystkich czytelników zapraszamy do sprawdzenia jak wychować psa.

Udostępnij na:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
newsletter