Sprawdź także
Pies jako interaktywna zabawka?
24/07/2020
Zofia Mrzewińska

Czy psy naprawdę potrafią okazywać nam wdzięczność?

Czy psy naprawdę potrafią okazywać nam wdzięczność?

Wciąż trwają różne badania na temat tego, czy nasze psy mogą odczuwać prawdziwą wdzięczność, czy nie. Stawiane są różne tezy, które próbuje się głębiej analizować i wyjaśniać. Jak to jest z tą psią wdzięcznością? Zapewne trudno będzie, przynajmniej póki co, dojść do jednoznacznej odpowiedzi…

Jesteśmy świadomi tego, że zdania są wciąż podzielone.

Jedni są mocno przekonani, że psy potrafią odczuwać wdzięczność i że psia wdzięczność jest czymś pięknym i wspaniałym. Inni nie są tak bardzo do tego przekonani, uważając, że być może to człowiek interpretuje sobie pewne psie zachowania jako wyrażanie przez czworonożnego przyjaciela wdzięczności. Nie negują całkiem tego, że psia wdzięczność jest możliwa, ale jest ona dla nich bardzo trudna do udowodnienia. Zacznijmy może od tego, co w ogóle rozumiemy pod pojęciem “wdzięczność”.

Wielki Słownik Języka Polskiego definiuje wdzięczność jako “stan psychiczny występujący, gdy chcemy powiedzieć lub zrobić coś miłego komuś, kto wcześniej zrobił coś dobrego dla nas “. Słownik Języka Polskiego PWN podaje, że “wdzięczny” to ktoś, “mający serdeczne uczucia dla swego dobroczyńcy, pragnący podziękować i odwzajemnić się za doznane dobro”. Takie rozumienie wdzięczności mocno się przyjęło w kulturze i doprowadziło do tego, że jest w nas mocne przekonanie, że za doznane dobro trzeba jakoś podziękować, czy jak to się mówi “spłacić dług wdzięczności”.

Tymczasem wdzięczność jest już coraz częściej rozumiana jako pozytywna emocja, wolność serca związana z zadowoleniem i szczęściem z faktu otrzymanego daru. Możemy odczuwać wdzięczność bez konieczności “spłacania czegokolwiek”. Te definicje tworzone są jednak z myślą o ludziach. A jak, i czy,  to się przekłada na psy?

Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu

Bardzo ciekawie na temat wdzięczności pisze Peter Wohlleben w książce “Duchowe życie zwierząt”. Twierdzi on, że wdzięczność sytuuje się bardzo blisko tego, co można nazwać miłością zwierząt do człowieka, i że zwierzęta z pewnością mogą wdzięczność odczuwać. “Potwierdzają to zwłaszcza posiadacze psów, które dopiero w podeszłym wieku znalazły dom i mają za sobą burzliwe historie” – twierdzi Wohlleben. Autor zdaje się być przekonany, że różne uczucia nie są zastrzeżone tylko i wyłącznie dla człowieka. Podpierając się wieloma badaniami, jak i przedstawiając własne obserwacje w tym temacie, udowadnia w tej książce, że jeśli o uczucia chodzi, to świat zwierząt jest bardzo podobny w tym względzie do świata ludzi. Jeśli chcemy dowiedzieć się więcej o zwierzęcych uczuciach, to warto sięgnąć po tę lekturę.

Wracając jednak do samej wdzięczności, autor przytacza przykład swojego psa, cocker-spaniela o imieniu Barry, który miał już dziewięć lat, jak trafił do rodziny Petera. Uratowany praktycznie przed pójściem do schroniska. Peter wziął go wraz z córką bez większego namysłu. Żona miała się dopiero o tym dowiedzieć, kiedy po wejściu do domu, spojrzawszy pod nogi, zauważyła nowego mieszkańca. Peter tak to wspomina: “I w tej sekundzie było już po niej. Barry wpatrywał się w nią, machając ogonem, a moja żona zakochała się w nim na resztę życia. A pies był wdzięczny – wdzięczny, że jego odyseja dobiegła końca. Jego pani, chora na demencję, musiała go oddać, po czym przewędrował przez dwie rodziny i wreszcie dobił do przystani. Wprawdzie do końca życia pozostał nieufny, czy przypadkiem na horyzoncie nie rysuje się jakaś nowa przeprowadzka, lecz poza tym był zawsze wesoły i przyjazny. Czyli po prostu wdzięczny, prawda?” – kończy tym pytaniem historię Barry’ego jego opiekun.

Wohlleben również trafnie zauważa, że jeśli przeszukujemy internet, szukając definicji wdzięczności, to możemy znaleźć wiele różnych, niejednokrotnie kontrowersyjnych twierdzeń, które tak naprawdę mogą bardzo odbiegać od tego, czym tak naprawdę wdzięczność jest. Niektórzy przedstawiają wdzięczność jako coś, czego powinno się wręcz oczekiwać od zwierzęcia za ocalenie go, czy po prostu za opiekę nad nim. Podkreśla to także sam Peter: “Wdzięczność jest rozumiana przez wielu przyjaciół zwierząt jako coś, czego należy żądać, jako postawa, której niejeden właściciel oczekuje od swojego zwierzęcia w zamian za okazywaną mu troskę”. Czy jednak aby na pewno tak wygląda wdzięczność u psa? Czy powinno się ją właśnie w ten sposób pojmować? Zdaniem Petera, nie tędy droga…

My, ludzie, czujemy wdzięczność wobec osób, które są nam życzliwe i wyświadczyły nam jakieś dobro. Jesteśmy wdzięczni, kiedy ktoś nam nieoczekiwanie, bezinteresownie pomaga. Potrafimy dokładnie rozpoznać, że oto ktoś wyświadczył nam miłą przysługę. W naszym sercu budzi się radość z tego powodu. I tutaj rodzi się po cichu pytanie: czy tak potrafią również psy? Peter wysuwa tezę, że jest to sprawa dość problematyczna, bo “jak mam się przekonać, czy zwierzę rozpoznaje, kto doprowadził lub co doprowadziło do radosnego wydarzenia?”. Samą radość, jako radosne uczucie, jesteśmy w stanie dość łatwo zaobserwować u naszych czworonożnych przyjaciół. Jednak autor książki “Duchowe życia zwierząt”, ciekawie zauważa, że jeśli wkraczamy w tematykę wdzięczności, to dochodzi do tego jeszcze refleksja nad przyczyną: “czemu jestem wdzięczny”. I tutaj zaczynają się nam schody…

Jednak Peter nam je w pewnym momencie nieco prostuje i osobiście ujmuje mnie swoim zdaniem na temat wdzięczności Barry’ego wobec jego rodziny: “Czy ze szczerą wdzięcznością nie łączy się pewna postawa, pewne nastawienie wobec życia? Pozbawiona chciwości radość z drobnych rzeczy. Z tego punktu widzenia wdzięczność jest połączeniem szczęścia i zadowolenia z okoliczności, za które nie odpowiadamy. Istnienia tego rodzaju wdzięczności nie potrafimy jeszcze niestety dowieść u zwierząt – można co najwyżej przeczuwać, że posiadają one własny stosunek do życia. Wraz z rodziną jestem całkowicie przekonany, że przynajmniej jeśli chodzi o naszego psa, Barry’ego, to był on zadowolony i szczęśliwy, że znalazł u nas swój ostateczny dom – nawet jeśli brak na to naukowych dowodów”.

Czy jednak uczucia da się mierzyć naukowymi dowodami? Często jest tak, że sami widzimy, ba, czujemy, że nasze psy mogą być nam w jakimś momencie… wdzięczne. Są szczęśliwe, gdy kochają błotko, a my pozwolimy im się wytarzać w jednej, jedynej napotkanej kałuży. Są zadowolone z życia u boku opiekunów, kiedy mają swoje domowe rytuały i czują się bezpiecznie. Kiedy w nagrodę pozwolimy na coś psu, co bardzo lubi, możemy często zobaczyć pewne “iskierki” w jego oczach. Myślę, że to są “iskierki wdzięczności”… Czasem wręcz zastanawiam się, czy psy właśnie nas tego nie uczą, czym szczera wdzięczność powinna być w swej istocie… Badań może być tyle, ile jest naukowców. A może wdzięczność badać należy właśnie sercem? W końcu “najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”, jak pisał Antoine de Saint-Exupéry.

Udostępnij na:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
megan
megan
10 miesięcy temu

Mój pies,ważący 70 kg,bardzo zranił tylna łapę.Za nic nie mogła się na niej oprzeć,a chyba nikt nie wyobraża sobie bernardyna skaczącego na 3 “łapkach”…Dramat.Mój mąż w zwykłych godzinach wyjść na spacer,czy siusiu,podnosił tył/ek psicy i ruszali ‘w trasę’.Szybko załapała o co chodzi,nawet się oglądała,czy M.nadąża,kiedy ona dostaje przyspieszenia,żeby zrobić co należy…to nie wyglądało zabawnie,to wyglądało strasznie…mąż zgięty w pałąk,trzymający psa za tył,na rozstawionych nogach,pomagał psicy iść.De facto stawał się jej tylnymi nogami.Do pokonania były trzy schodki i zakręt na trawkę.No i powrót…Drugiego dnia psica obejrzała się na M.po zejściu ze schodków,a ten powiedział – o matko,rób tutaj,bo nie dam rady… Czytaj więcej »

newsletter