Sprawdź także
Socjalizacja psa, czym skorupka za młodu nasiąknie…
30/12/2020
Agnieszka Czylok

„To są psijaciele…” czyli o psich sympatiach

Pies może mieć swoje sympatie i antypatie. Nie musi lubić wszystkich psów. Ważne, by opiekun miał tego świadomość i kontrolował sytuację, pracując nad spokojnym mijaniem „anty kolegów”.  Antypatia nie musi równać się agresji. Jednak tym razem nie będziemy pisać o antypatiach, ale o psich sympatiach…

„To są psijaciele…” czyli o psich sympatiach

Dla każdego psa bardzo ważną potrzebą jest kontakt z innym czworonogiem. To niepodważalne. Bardzo ważna jest dobrze przeprowadzona socjalizacja, aby pies wiedział, jak prawidłowo zachowywać się w grupie czworonogów. Dobrze zsocjalizowany pies będzie raczej unikał konfliktów. Jeśli jakiegoś psa nie polubi, będzie starał się go jak najszybciej ominąć, czy wysłać mu odpowiednie sygnały, aby nie podchodził. Zawsze jednak warto mieć każdą sytuację pod kontrolą i zachować czujność, bo nawet jeśli bardzo naszemu psu ufamy, nie mamy nigdy 100 % pewności jak w danej chwili się zachowa, bądź nie wiemy, jak zachowa się ten drugi.

Często psy mają kilku oddanych „psijaciół”, z którymi lubią spędzać czas i czują się bezpieczni i zrelaksowani. Jeśli ktoś ma więcej niż jednego psa pod jednym dachem, może zapewne obserwować cudownie rozwijającą się psią przyjaźń na co dzień. Jeśli ktoś ma jednego psa, to zapewne już zauważył, z którymi psiakami z okolicy lubi się on bardziej. Z kim uwielbia spokojnie węszyć, bawić się i biegać po łąkach. Często też opiekunowie przemierzają nieco kilometrów, aby ich pies mógł spotkać się ze swoimi przyjaciółmi. Bo prawdziwe przyjaźnie warto podtrzymywać.

Czy duży pies musi przyjaźnić się tylko z dużym, a małym tylko z małym?

Nie. Jeśli labrador znajdzie bratnią duszę w psie małej rasy i będą wspaniale spędzać czas, to czemu nie? Ważne, aby psy dogadywały się ze sobą i czerpały przyjemność ze wspólnych spacerów. Rasa też nie musi mieć znaczenia. Rottweiler może przyjaźnić się z goldenem, york z beaglem, czy amstaff z mieszańcem. „Psijaciele” znają się już dobrze, nie muszą za każdym razem na nowo „obwąchiwać” i sprawdzać. Mogą od razu po radosnym przywitaniu, zacząć razem eksplorować teren i oddawać wspólnym zabawom.

Psy nie muszą więc zapoznawać się z każdym napotkanym psem na osiedlu. Najważniejsze, aby miały swoją „paczkę” przyjaciół, z którymi mogą się spotykać. Byle regularnie. To ważne! Czasem będą szaleć w zabawie, a czasem będzie im wystarczać wspólny, spokojny spacer obok siebie. Warto umawiać „psijaciół” na terenie, na którym będą mogły ze sobą swobodnie pobiegać. A często bywa i tak, że nie tylko psy się przyjaźnią, ale i opiekunów, którzy się dzięki psom zaczynają częściej spotykać na wspólnych spacerach, zaczynają łączyć piękne relacje. „Psijaźń” rodzi przyjaźń…

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera