Sprawdź także
Klatka kennelowa? To się może przydać!
09/05/2020
Agnieszka Czylok

Pies adoptowany – goście, miska i wyciągnięte ręce

Wizyta najmilszych nam gości, miska z jedzeniem i wyciągnięte ręce – to bardzo częsta przyczyna problemów z adoptowanym zwierzakiem. Dlaczego właśnie na to trzeba zwracać uwagę?

Pies adoptowany – goście, miska i wyciągnięte ręce

Im dłużej pies adoptowany przebywał w azylu, zwłaszcza w zbiorowych kojcach, z tym większym niepokojem może reagować na wszystkie zmiany sytuacji.

Zbliżanie się człowieka do azylowej klatki zawsze budziło podekscytowanie zamkniętych zwierząt. Człowiek równie dobrze kojarzony był z wyciąganiem któregoś psa na chwytaku lub wprowadzeniem nowego psa do klatki, czyli zmianą w prowizorycznej tymczasowej hierarchii grupy, z przyniesieniem jedzenia i pilnowaniem, aby nie doszło do walki o miskę, także ze sprzątaniem wybiegów. Wszystkie te czynności muszą powodować u zwierząt stres, tym większy, im więcej psów jest w sąsiadujących ze sobą kojcach. A że podekscytowane psy wyładowują emocje na co słabszych towarzyszach niedoli, więc prędzej lub później samo pojawienie się człowieka skojarzone zostało z zagrożeniem, z możliwością pogryzienia przez silniejsze zwierzęta.

Nie stać nas, przy ustawicznym niekontrolowanym rozrodzie psów, na luksusowe azyle, w których każdy pies będzie miał osobny kojec i osobnego opiekuna, uczącego życia obok człowieka. Łatwiej więc będzie i nam i psu, jeśli w pierwszym miesiącu od adopcji oszczędzimy zwierzakowi wizyt nawet najserdeczniejszych znajomych. A jeśli już – to tylko tak, aby pies nie spotykał gościa w drzwiach ani w korytarzu – i na pewno nie w porze karmienia zwierzaka.

Właśnie – karmienie.

Skoro w azylu pies musiał jeść jak najszybciej, i przez miesiące czy lata nabierał przekonania, że jedzenia należy bronić przed innymi psami – to albo będzie bał się podejść do miski, albo będzie tej miski bronić – także przed nowym opiekunem. Zajrzyjcie, proszę, na filmy w zamieszczonych tu artykułach o psich metamorfozach (Metamorfozy – historia pekińczyka i Metamorfozy czyli wygrane życie psa). Zobaczcie jak długo i w jaki sposób trenerka uczyła zaufania przy jedzeniu. Pies adoptowany nie musi oczywiście sprawiać aż tyle problemów, jak te wyjątkowo trudne, opisane w Metamorfozach, ale na pewno nikt obcy nie powinien podchodzić do jedzącego psa.

A dla psa obcy jest każdy wchodzący do nas człowiek – nie wytłumaczymy, że to przecież szwagier, brat czy wujek. Nonsensem też jest zapraszanie psa do stołu razem z gośćmi. Owszem, mały kąsek jedzenia położony przez opiekuna na ręce gościa i zachęta, aby pies ten kąsek wziął, to już działanie celowe, ale pies najpierw musi nauczyć się brać jedzenie z ręki właściciela. Podanie psu jedzenia przy wspólnym stole, w obecności swobodnie poruszających się gości to naprawdę proszenie o kłopoty.

No i wreszcie – ręce.

Najczulszym zagłaskiwaniem nie wzbudzimy w zwierzęciu zaufania. To pies powinien prosić o jakikolwiek dobry gest; i to pies sam zdecyduje, na ile może już zaufać naszym rękom. Nawet wtedy, gdy pies prosi o dotyk – głaszczmy nie po wierzchu głowy i tylko jedną ręką. I tylko przez chwilę, tak aby w każdym momencie pies mógł się oddalić i zdecydować, czy poradzi sobie z ponownym bliskim kontaktem. A dwie jednocześnie głaszczące ręce to już jak przytrzymanie, unieruchomienie, czyli przypomnienie najgorszych emocji.

Nasz pies, i wychowywany w domu, i pies adoptowany z azylu, poczuje się bezpiecznie wtedy, gdy o wszystkim będzie decydował człowiek. Każdy przygarnięty zwierzak od pierwszego dnia potrzebuje najbardziej nie czułości, ale wyraźnych, czytelnych informacji, jakie zachowanie jest aprobowane i może być nagrodzone. To ważniejsze niż miejsce na kanapie, najdroższa karma i słodkie zdjęcia wysyłane znajomym.

Nie chciałabym nikogo zniechęcić do przygarnięcia azylowego psa; znam bardzo wiele adopcji przynoszących radość człowiekowi i zwierzęciu. Ale kilka dni temu dowiedziałam się o psie, który na skutek błędów popełnionych przez opiekunów powróci po miesiącu do schroniska. Dlatego pozwalam sobie raz jeszcze przypomnieć – najważniejszy jest pierwszy miesiąc w nowym domu; uwaga na gości, miskę i ręce.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera